W bojowych nastrojach
Czas zacząć najważniejszą cześć sezonu! Na pierwszy ogień starcie „starego wyjadacza” JSW Jastrzębskiego Węgla z debiutantem w play offie z Częstochowy.
Damian Kogut (w ataku) wie, jak przebić się przez blok jastrzębian. Fot. Grzegorz Misiak / Press Focus
Przed nami najciekawsza część sezonu, czyli play off. Wystąpi w nim osiem najlepszych drużyn po fazie zasadniczej. W ćwierćfinałach i półfinałach rywalizacja toczyć się będzie do dwóch wygranych, a w finale i o trzecie miejsce – do trzech zwycięstw.
– Przyszła ta faza sezonu, dla której trenujemy, dla której każdego miesiąca ciężko pracujemy, by właśnie teraz być w najwyższej formie – mówi o play offie Jakub Popiwczak, libero JSW Jastrzębskiego Węgla, który – jak przed rokiem – został najlepszym zespołem fazy zasadniczej. Ponownie wywalczył 75 punktów, ale inna drużyna wygrała najwięcej meczów. W tym przypadku palma pierwszeństwa przypadła drugiemu w tabeli PGE Projektowi Warszawa. Stołeczni siatkarze triumfowali w 26 z 30 spotkań. Po 24 wygrane mieli jastrzębianie i Aluron CMC Warta Zawiercie.
Bez lekceważenia
Jako pierwsi do walki przystąpią lider JSW Jastrzębski Węgiel i ósmy Steam Hemarpol Norwid Częstochowa. Zdecydowanymi faworytami są obrońcy mistrzowskiego tytułu. Popiwczak przestrzega jednak przez zbytnim optymizmem. – W ostatnich latach pokazaliśmy, że z trenerem Marcelo Mendezem potrafimy się bardzo dobrze przygotować do decydującej fazy sezonu. Mam jednak wrażenie, że w PlusLidze z roku na rok jest coraz więcej dobrych zespołów, które potrafią sprawić niespodziankę. Taką drużyną jest Norwid, który już niejednego nastraszył. Zdobył mnóstwo punktów z tymi teoretycznie najmocniejszymi zespołami. Możemy więc czuć się gotowi, a na koniec i tak naszą dyspozycję zweryfikuje boisko – stwierdzi libero drużyny z Jastrzębia-Zdroju.
Częstochowianie w pierwszej części rozgrywek pokonali między innymi właśnie JSW Jastrzębski Węgiel – we własnej hali wygrali 3:2, a w rewanżu przegrali 1:3. Ostatnio jednak prezentowali się w kratkę. Pokonali Cuprum Stilon Gorzów Wlkp. i Trefl Gdańsk, zapewniając sobie miejsce w czołowej ósemce, ale w ostatniej kolejce dostali lanie od PGE GiEK Skry Bełchatów. Mimo to w Częstochowie panują bojowe nastroje. „Już w najbliższy piątek, 28 marca, rozpoczyna się najważniejsza część sezonu – runda play off! To niezwykły moment dla naszego zespołu – po raz pierwszy w historii klubu Steam Hemarpol Norwid Częstochowa stanie do walki o medale mistrzostw Polski! W tej rundzie rywalizujemy z aktualnym mistrzem Polski, jednym z najlepszych zespołów na świecie – JSW Jastrzębskim Węglem. To potężny przeciwnik, z którym jednak już raz w rundzie zasadniczej udało nam się wygrać, co daje nam ogromną motywację i dowód na to, że możemy osiągnąć jeszcze więcej!” – czytamy w zapowiedzi meczowej na stronie internetowej Norwida.
Bez zbędnej presji
W drugim piątkowym spotkaniu PGE Projekt podejmuje PGE GiEK Skrę. I w tym wypadku faworyt jest jeden, czyli ekipa z Warszawy. – Mamy bardzo dużo punktów i najwięcej zwycięstw w lidze. Po rundzie zasadniczej mamy się więc czym chwalić, ale na chodzi o medale. Jest nieźle, ale nie ma fali radości. Po prostu zrobiliśmy, co do nas należało i teraz lecimy dalej – twierdzi Jakub Kowalczyk, środkowy stołecznej drużyny.
Bełchatowianie do rywalizacji przystąpią bez specjalnej presji. Oni swoje już zrobili, ale liczą na więcej. – Wierzymy, że nasz zespół jest w stanie sprawić niespodziankę i pokonać faworyzowany PGE Projekt. Drużyna ciężko pracowała, by osiągnąć jak najlepszą dyspozycję właśnie na tę najważniejszą część sezonu. Jestem pewny, że teraz na boisku każdy zostawi całe swoje serce i siły, walcząc o zwycięstwo do ostatniej piłki – podkreśla Wiesław Deryło, prezes PGE GiEK Skry.
(mic)
