Verstappen pamiętliwy
Czterokrotny mistrz świata wyprosił dziennikarza z konferencji prasowej. Holender wygrał cztery ostatnie wyścigi na Suzuce, ale ta seria dobiega końca.
Holender z Red Bulla nie lubi „trudnych” pytań… Fot. PAP/EPA
FORMUŁA 1
Max Verstappen wciąż chowa urazę za pytanie zadane przez reportera brytyjskiego „Guardiana” w grudniu, dotyczące incydentu, który potencjalnie kosztował go piąty z rzędu tytuł mistrza świata Formuły 1. - Nie będę się odzywał, dopóki nie odejdzie – powiedział Holender, siadając do pytań w strefie gościnnej Red Bulla na torze Suzuka, prosząc dziennikarza o wyjście. - Teraz możemy zaczynać – dodał po opuszczeniu sali przez reportera.
Głupio się uśmiechasz
Verstappen starł się z dziennikarzem po grudniowym finale sezonu w Abu Zabi, gdy stracił tytuł mistrzowski na rzecz Lando Norrisa z McLarena różnicą zaledwie dwóch punktów. Reporter zapytał go wówczas, czy z perspektywy czasu żałuje incydentu z kierowcą Mercedesa George'em Russellem podczas Grand Prix Hiszpanii w czerwcu, za który otrzymał 10-sekundową karę, która zepchnęła go z piątego na dziesiąte miejsce i kosztowała dziewięć cennych punktów.
- Zapominasz o wszystkich innych rzeczach, które wydarzyły się w sezonie. Jedyne, o czym wspominasz, to Barcelona. Wiedziałem, że tak będzie. Teraz uśmiechasz się do mnie głupio – odpowiedział wtedy Verstappen.
Reszta czwartkowej konferencji prasowej w czwartek przebiegła bez zakłóceń. Jednym z tematów były nowe przepisy dotyczące silników. Holender jest jednym z najbardziej zaciekłych przeciwników nowego rozwiązania. - Trzeba się z tym pogodzić. W każdym razie niewiele możemy zrobić. Liczę na większe zmiany w przyszłym roku - dodał.
Znowu Mercedes?
Nadchodzący weekend na torze Suzuka będzie ostatnią rundą F1 przed ponad miesięczną przerwą spowodowaną odwołaniem GP Bahrajnu i GP Arabii Saudyjskiej. Faworytami do zwycięstwa w Japonii będzie zespół Mercedesa. Po dwóch rundach w klasyfikacji generalnej prowadzi George Russell, Brytyjczyk ma 51 punktów, o 4 więcej od kolegi z zespołu, Kimiego Antonelliego.
Włoch ma za sobą znakomite ostatnie tygodnie. Podczas GP Chin zapisał się w historii sportu jako najmłodszy zwycięzca kwalifikacji, mając 19 lat i 6 miesięcy, pobijając o ponad półtora roku rekord należący do Niemca Sebastiana Vettela. Dzień później Antonelli odniósł pierwsze zwycięstwo w wyścigu F1 w karierze.
W walce o miejsca na podium liczyć się powinni kierowcy Ferrari, którzy pokazali się z dobrej strony podczas rund w Australii i Chinach. Postawa kierowców ekipy z Włoch przekłada się na trzecie miejsce Charlesa Leclerca (34 „oczka”) i czwarte Lewisa Hamiltona. Co więcej, Ferrari z dorobkiem 67 punktów jest na drugim miejscu w klasyfikacji konstruktorów, ustępując jedynie Mercedesowi.
Rozczarowujący początek sezonu notują zarówno broniący tytułu Lando Norris jak i poprzedni mistrz, czyli Verstappen. Norris po dwóch rundach zgromadził tylko 15 pkt, co daje mu szóste miejsce; jeszcze gorszy start zanotował Holender, który uciułał 8 „oczek” i jest ósmy w generalce. Rok temu Verstappen był najszybszy w Japonii, gdzie wygrał zresztą cztery ostatnie wyścigi. Teraz faworytem nie jest.
Mekka szybkości
Sobotnie kwalifikacje oraz niedzielny wyścig w Japonii rozpoczną się o godz. 7.00 czasu polskiego. Kierowcy będą mieli do przejechania 53 okrążenia (5800 m każde), które złożą się na dystans ponad 300 km. Suzuka International Racing Course zadebiutował w kalendarzu w 1987 r. Jest bardzo szybkim torem. Charakteryzuje się wieloma zakrętami pokonywanymi z wysokimi prędkościami oraz ledwie dwoma miejscami mocnego hamowania. To duży test dla opon - wpływają na to przeciążenia boczne, które należą do największych w sezonie, co ma wpływ na zużywanie się ogumienia.
Po rundzie w Japonii, kierowców i zespoły czeka ponad miesięczna przerwa z powodu odwołania rund na Bliskim Wschodzie. FIA nie poinformowała, czy ma w planach zorganizować GP Bahrajnu i Arabii Saudyjskiej po zakończeniu konfliktu militarnego.
Miłosz Derda, PAP
Godzilla na torze
Niektóre zespoły w Kraju Kwitnącej Wiśni zaprezentują specjalne malowania bolidów. Haas postawił na motyw Godzilli, co wiąże się z umową amerykańskiego zespołu z japońskim studiem filmowym, które jest odpowiedzialne za produkcję filmu „Godzilla minus zero”. Z kolei na przednim skrzydle bolidu zespołu Mercedesa znajdzie się wilk, który stanowi nawiązanie do japońskiej mitologii.
Tragedia Bianchiego
Był 5 października 2014 na torze Suzuka, gdy podczas 43. okrążenia Jules Bianchi z zespołu Marussia wypadł na mokrej nawierzchni z toru i przodem bolidu uderzył w dźwig usuwający uszkodzony bolid Adriana Sutila. Wyścig przerwano, a następnie przedwcześnie zakończono. Francuza przewieziono karetką do szpitala, gdzie był operowany. Jego stan określono jako krytyczny. Później przewieziono go do Francji, gdzie jednak lekarzom nie udało się go uratować. Bianchi zmarł 17 lipca 2015 w Nicei.
