VAR raz śpi, a raz nie
Nie była to dobra kolejka dla piłkarskich sędziów, tych biegających na murawie i tych siedzących przed monitorem.
W trójmiejskich derbach Arka powinna otrzymać karnego za faul na Vladislavsie Gutkowskisie (żółta koszulka). Fot. Piotr Matusewicz/Pressfocus.pl
KONTROWERSJA KOLEJKI
Zaczęło się już w piątek wieczorem w Gdyni, gdzie walczące o byt w ekstraklasie zespoły z Trójmiasta spotkały się w derbach. Arka prowadziła już 2:0 i wydawało się, że po raz pierwszy w ekstraklasie, w 17 meczu, zdoła pokonać rywal z Gdańska. Tak się jednak nie stało.
Czują się oszukani
Strzelający w bieżących rozgrywkach najwięcej goli w elicie Zielono-biali wyrównali. Kiedy na tablicy wyników było 2:2, doszło do kontrowersji w polu karnym Lechii. W 74 minucie fatalnie piąstkował Alex Paulsen: zamiast do przodu, to piłka leciała w odwrotnym kierunku. Do futbolówki ruszył rezerwowy Vladislavs Gutkovskis. Być może by do niej zdążył, ale objęty dwoma rękami przez Bujara Pllanę padł w polu karnym jak rażony piorunem. Arbiter Paweł Raczkowski gry nie przerwał. Nie było też sygnału od siedzących przed monitorem Pawła Pskita i Adama Kupsika.
- Jak tylko poczułem kontakt, że dwoma rękami mnie trzyma za koszulkę, to nawet nie myślałem więcej. Nie będę walczył, padłem w pole karne, przed bramką. Nie może mnie wziąć i dwoma rękami trzymać. Na pewno to jest karny z mojego odczucia – mówił po meczu przed telewizyjnymi kamerami napastnik Arkowców.
Wściekły po spotkaniu był też Dawid Szwarga. - Pan sędzia VAR dostosował się do jakości murawy albo nawet ją przebił. Sytuacja jest tak oczywista, że bardziej być nie może. Należał nam się karny – nie miał wątpliwości trener drużyny z Gdyni.
W sobotę Kolegium Sędziów PZPN przyznało rację piłkarzom i trenerom Arki. „Trzymanie było dokonane przy użyciu dwóch rąk; Obrońca był skoncentrowany na przeciwniku, nie na piłce. Jego działanie było rozmyślne, mocne, uporczywe oraz długotrwałe. Nosiło istotny zamiar utrudnienia poruszania się rywalowi” – można przeczytać w oświadczeniu. Punktów drużynie z Gdyni to już jednak nie wróci, a straty mogą być kluczowe na koniec rozgrywek.
Zgodnie z literą prawa
Sporo kontrowersji, szczególnie w obozie Górnika, wzbudziła sytuacja z końcówki przegranego spotkania Zabrzan na Nowej Bukowej. Ręką w swoim polu karnym futbolówkę odbił Marcel Wędrychowski, który kilka minut wcześniej dał GKS-owi prowadzenie. Prowadzący mecz sędzia z Torunia, Patryk Gryckiewicz, który w „Sporcie” za Śląski Klasyk dostał tylko ocenę 4, nie zdecydował się na wskazanie na „jedenastkę”. – Czy powinien być karny? Powinien. Sędzia na VAR-ze spał chyba. Szkoda tej sytuacji, bo ręka Wędrychowskiego była oczywista – skomentował wszystko środkowy obrońca Górnika Rafał Janicki, grający w Katowicach swoje 400. ekstraklasowe spotkanie. Za monitorem siedział w Katowicach Daniel Stefański.
Jak wszystko skomentował ekspert Canal + od spraw sędziowskich, Adam Lyczmański? – Nabicie piłki na siebie, na rękę, jak miało to miejsce w tej sytuacji, nie jest przewinieniem, choć osobiście chciałbym, żeby to zostało zmienione i mam nadzieję, że tak będzie od nowego sezonu. Posługując się jednak na ten moment literą prawa piłkarskiego, to w tym wypadku nie jest to przewinienie – skomentował wszystko.
Były ligowy arbiter, zdobywca „Kryształowego Gwiazdka” naszej redakcji w sezonie 2009/10, wskazał za to błąd sędziego Gryckiewicza przy karnym dla GieKSy w doliczonym czasie. Jego zdaniem Ilja Szkurin oszukał.
- To była próba oszukania sędziego i to się piłkarzowi udało. Moim zdaniem z boiska dobrze to zostało ocenione i nie wiem czemu była interwencja VAR. Drugi raz w tej rundzie sędzia Gryckiewicz został wezwany przed monitor i drugi raz zmienił swoją decyzję. Szkoda, że ponownie to zrobił – skomentował w „Lidze + Ekstra” Adam Lyczmański.
Michał Zichlarz
