Uzależnieni od zwycięstw
W historii jakichkolwiek eliminacji chyba nie było takiej sytuacji, aby mieć dziewięć wygranych i wciąż nie być pewnym awansu – mówi trener Jerzy Brzęczek i trudno się z nim nie zgodzić. Młodzieżówka gra świetnie, ale jeszcze nie postawiła kropki nad „i”.
Jerzy Brzęczek okazał się wybornym dyrygentem reprezentacji U-21. Fot. Marcin Bulanda/ Press Focus
W czasach, gdy pierwsza reprezentacja nie potrafi wygrać od pięciu spotkań, mundial był dla nas jedynie telewizyjnym doznaniem, a drużynom klubowym w Lidze Europy jest zdecydowanie trudniej niż w Konferencji, kadra U-21 jest przyjemną odtrutką. Powierzona Jerzemu Brzęczkowi drużyna od początku eliminacji do EURO 2027 w Serbii i Albanii radzi sobie wybornie i w dziewięciu meczach nie straciła choćby punktu. Jednak z racji tego, że Włochom idzie niewiele gorzej (przegrali tylko z nami), wciąż nie możemy być pewni przepustek na Bałkany. Wprawdzie awans oprócz zwycięzców grup wywalczy również najlepsza z drugiego miejsca, ale tu silną konkurencję stanowi dla nas grupa F, gdzie łeb w łeb idą Niemcy oraz Grecy (przegrali tylko pomiędzy sobą). Wydawało się, że Biało-czerwoni będą świętować już w czwartkowy wieczór bez wychodzenia na boisko. Do 95 minuty w starciu Armenii z Italią utrzymywał się bowiem bezbramkowy remis. Wtedy jednak nadzieje Włoch na pierwszej miejsce do poniedziałku przedłużył Alphadjo Cisse.
Zaczęli wygrywać z marszu
Gdzie leży tajemnica sukcesu drużyny Brzęczka, która po objęciu przez niego funkcji (8.08.2025) nie zagrała nawet jednego sparingu, od razu (a konkretnie od wygranego 3:0 meczu z Macedonią Północną na stadionie Cracovii 5 września ubiegłego roku) rozpoczynając marsz od zwycięstwa do zwycięstwa w eliminacjach młodzieżowego EURO? - Model gry, który zaprezentowaliśmy jako sztab od pierwszego spotkania, zawodnicy od razu zaakceptowali i to funkcjonuje. Dzięki temu jesteśmy w stanie dość szybko wprowadzać nowych zawodników w nasze ramy taktyczne. Bez umiejętności, inteligencji i talentu tych zawodników ciężko byłoby to zrobić. Ci chłopcy potrafią jednak od razu realizować to, co sobie zakładamy. Jestem dumny, że mam przyjemność być w szatni z ludźmi o takim nastawieniu, poświęceniu i potencjale – nie może się nachwalić swoich podopiecznych szkoleniowiec.
Nie ma mowy o przypadku
W środowym starciu ze Szwedami (3:0) wielką rolę odegrali debiutanci, którzy zdobyli wszystkie gole, pierwsze dwa Bartosz Mazurek z Salzburga, a ustalającego wynik Daniel Bąk z Korony Kielce. - Nie mogłem sobie wymarzyć lepszego wejścia do tej drużyny, ale tu nie ma żadnego przypadku. Ta reprezentacja od początku pokazuje, że jest w niej olbrzymi potencjał. To jest wielka przyjemność grać w tej drużynie, na zgrupowanie przyjeżdża się z uśmiechem na ustach. Mamy wspólny cel i ogrom jakości w drużynie – mówił nam 19-latek, który latem przeszedł z Jagiellonii do austriackiego potentata za 6 mln euro. Czy w tej kadrze można uzależnić się od wygrywania? - Można tak powiedzieć. Jak wygrywasz dziewięć razy z rzędu, to nie może być inaczej, tu nie ma mowy o żadnym przypadku. To zasługa tego sztabu, selekcjonera, ale też wszystkich piłkarzy, którzy trzymają koncentrację w każdym momencie. Cieszymy się, ale przed nami ostatni mecz, który trzeba wygrać – dodał Mazurek.
Nie będzie kalkulacji
Remis w poniedziałkowym meczu w Pescarze definitywnie i ostatecznie zapewni awans naszej drużynie, ale Brzęczek zapewnia, że nie ma mowy o kalkulacji, a jego zawodnicy pójdą po pełną pulę. – Chcemy wygrywać wszystkie mecze. Lecimy do Włoch i chcemy tam skonsumować taki pyszny deser, podchodząc z pełnym szacunkiem do ich drużyny. Mają niesamowity potencjał, piłkarzy na bardzo wysokim poziomie, możliwości i widać, że są w swoim optymalnym składzie. Do tego będą na pewno podrażnieni porażką w Szczecinie – chwali reprezentację Italii Brzęczek. - Już raz Włochów pokonaliśmy i uważam, że jesteśmy w stanie to powtórzyć. Nasz potencjał pozwala na to, aby jechać do Pescary po wygraną, nie będziemy kalkulować na remis – dodaje Dawid Drachal. Pierwszy gwizdek w poniedziałkowym meczu o godzinie 18:15. Naszą przewagę nad rywalem powinno być to, że mieliśmy jeden dzień odpoczynku dłużej. Polacy do Włoch wylatują w sobotę.
Mariusz Rajek
Grupa E
| 1. Polska | 9 | 27 | 26:2 |
| 2. Włochy | 9 | 24 | 26:5 |
| 3. Czarnogóra | 9 | 11 | 12:15 |
| 4. Szwecja | 9 | 10 | 10:22 |
| 5. Macedonia Płn. | 9 | 7 | 8:18 |
| 6. Armenia | 9 | 0 | 4:24 |
1 października: Armenia – Włochy 0:1, Macedonia Płn. – Czarnogóra 1:1. 5 października: Włochy – Polska, Szwecja – Macedonia Płn., Czarnogóra – Armenia
