Utrzymać zwycięski kurs!
Rozmowa z Michalem Gasparikiem, trenerem Górnika Zabrze
Michal Gasparik, trener września w ekstraklasie! Fot. Weronika Morciszek / Press Focus
- Nie do końca. Te trzy tygodnie to bardzo długi okres, a my jesteśmy jeszcze w tej sytuacji, że przecież na zgrupowania reprezentacji pojechało aż 9 naszych piłkarzy. Wcześniej, kiedy ta reprezentacyjna przerwa trwała dwa tygodnie, to można wszystko było kontrolować w tym treningowym procesie. Teraz w tym pierwszym tygodniu chłopaki dostali więcej wolnego, w drugim zaczęliśmy trenować, rozgrywając jeszcze mecz sparingowy. Czuć jednak było, że brakuje dziewięciu ludzi. To na pewno wyzwanie.
Czyli lepiej, kiedy ta przerwa reprezentacyjna była krótsza, dwutygodniowa?
- Na sto procent!
To też nowe doświadczenie dla trenera i w ogóle dla Górnika, bo jeszcze w historii się nie zdarzyło, żeby w jednym czasie na zgrupowania reprezentacji pojechało aż 9 zawodników do 8 różnych reprezentacji! Które z tych powołań najbardziej trenera zaskoczyło?
- Trochę może powołania Ondreja Zmrzlego i Michala Saczka, bo to było tak w ostatniej chwili, kiedy dołączyli do czeskiej reprezentacji. Jesteśmy dumni i zadowoleni, że tylu chłopaków jest w kadrach, że mieli okazję do pokazania się, zaprezentowania na międzynarodowej scenie. To na pewno dla nas wszystkich, a przede wszystkim dla nich, wielki powód do satysfakcji.
W swoich reprezentacjach zadebiutowali Maksym Chłań w Ukrainie i Yvan Ikia Dimi w Kongu. To ważna rzecz w życiu sportowca, zawodowego piłkarza, ale też chyba satysfakcja dla trenera?
- Tak, to bardzo ważna rzecz. Czuć od nich teraz taką pozytywną energię, pewność siebie. Na sto procent pomoże im to w dalszym graniu, w pokazywaniu się z jak najlepszej strony.
Jak było z ich powrotami?
- Część z nich jeszcze we wtorek miała mecze. Dołączyła do nas w czwartek, ale jeszcze ze względu na długą podróż nie trenowali z nami, nie byli w stanie. Tak de facto wspólny trening przed meczem z Jagiellonią mamy tylko w piątek.
Jeśli chodzi o te powroty, to chyba najtrudniejsza sytuacja dotyczy Janise Antiste i Petera Federico, którzy wracali z meczów - odpowiednio - Martyniki i Dominikany, prawda?
- Tak, wrócili w czwartek i tutaj przede wszystkim chodzi o problem czasu (między Europą a Ameryką Północną to sześć godzin różnicy – przyp. red.). Na razie mają jeszcze jet lag, nie są w stanie z nami trenować, będąc wcześniej przez trzy tygodnie w innej strefie. Dwójka Erików, Janża i Prekop, czy czeskich piłkarzy, Ondreja i Michala, z racji tego że grali we wtorek, też dołączyła do nas dopiero w czwartek.
Jak w takim razie trener to wszystko rozwiąże? Przed wyjazdem do Białegostoku macie ledwie jeden wspólny trening w piątek!
- Tak, to prawda. Próbowaliśmy przygotować tych chłopaków, którzy zostali z nami, a zobaczymy jeszcze, jak ta wyjściowa jedenastka będzie w Białymstoku wyglądała. Raczej będziemy ją chcieli zestawić z tych, których w tym okresie reprezentacyjnej przerwy mieliśmy na miejscu. Tych chłopaków, którzy byli na kadrze, nie mieliśmy pod kontrolą, nie wiemy, w jakiej dyspozycji są ci, którzy mniej grali. Do tego ci, którzy mają jet lag i nie są w stanie trenować. Musimy z tym wszystkim pokombinować, jakoś z tego wyjść i ułożyć.
Mówi trener o zawodnikach, którzy byli na miejscu, a którzy przegrali w miniony piątek sparing z Odrą Opole u was 0:2. Oglądając ten mecz, zastanawiałem się, czy po jego zakończeniu trener wszedł do szatni, pierd…. pięścią w stół i powiedział: „co wy graliście?!”...
- Analizowaliśmy to spotkanie. Nie mieliśmy do dyspozycji żadnego skrzydłowego, nominalnie jednego. Nie było naturalnych bocznych obrońców i było to widać. A przeciwnik był bardziej zmotywowany, biegał, walczył, a my zaprezentowaliśmy sparingowe podejście. To, czego oczekuję, to Górnika, który zawsze musi być głodny, musi na tym boisku pracować i walczyć, a jak tego nie ma, to nie jesteśmy w stanie wygrać nawet z pierwszoligowcem.
W sobotę przy okazji meczu Jagiellonia – Górnik powinno dojść do miłej uroczystości, chodzi mi o statuetkę dla „Trenera września Ekstraklasy”, czyli dla Michala Gasparika. Takie wyróżnienie chyba cieszy?
- Na pewno to powód do zadowolenia, to jednak zasługa zespołu, naszych czterech zwycięstw i tego, że objęliśmy pozycję lidera.
W październiku przed wami aż pięć meczów - w sobotę Jaga wyjazd, potem derby u siebie z Piastem, wyjazd na Widzew i przed Wszystkimi Świętymi jeszcze starcie z Legią w domu. Nie zapominamy też o Pucharze Polski z Piastem w Gliwicach 27 października. Górnik utrzyma się na zwycięskim kursie?
- (uśmiech) Wierzymy, że utrzymamy wszystko. Ciężko powiedzieć na teraz, czy będzie to tak dobrze wyglądało, jak w tych pierwszych dziewięciu kolejkach, ale wierzę, że utrzymamy nasz poziom i będziemy się trzymać w ścisłej czołówce ligi. Na pewno to ciężkie mecze, trudny wyjazd w Pucharze Polski, ale ufam, że chłopaki pokażą jakość na boisku, jak to było we wcześniejszych spotkaniach bieżących rozgrywek.
Rozmawiał Michał Zichlarz
Głód po przerwie
Za nami wyjątkowo długa przerwa na rozgrywki reprezentacyjne. Było to coś nowego nie tylko ze względu na kalendarz zaserwowany przez federacje piłkarskie. Dziewięciu naszych piłkarzy dostało powołania i wszyscy zaliczyli występy dla swoich krajów. Były debiuty, powroty, bramki i asysty. Niektórzy dzięki swojej dobrej grze dla Górnika mogli spełnić dziecięce marzenia. Po to się gra w piłkę i niech nie zasłania nam tego postępująca komercjalizacja futbolu. Dla fanów liczenia zysków z potencjalnych transferów też coś się znajdzie, bo co do zasady występy w reprezentacji wpływają na wartość zawodników.
Jest też druga strona medalu. Trener nie mógł prowadzić zajęć w normalnym składzie osobowym i jest to również nowa sytuacja. Traktujmy to jako cenną lekcję dla klubu i całego sztabu. Trzeba też będzie mieć trochę wyrozumiałości dla piłkarzy, bo może pojawić się zmęczenie i ciut niższa forma. To zmiana rytmu, kompletnie inne mikrocykle, a w naszym przypadku są zawodnicy grający na innych kontynentach i w innych strefach czasowych. Miejmy jednak nadzieję, że powrócimy gładko do ligowej rzeczywistości.
Oczy będą zwrócone na zawodników, którzy przybyli do nas pod koniec okna transferowego. Przeszli już etap wstępnej aklimatyzacji, mogli lepiej poznać część zespołu i wgłębić się w tajemnice taktyczne Michala Gasparika.
Dla kibica taka przerwa od ligowej piłki to też dobra sprawa. Wyczuwalny jest głód, pojawia się już chęć uczestniczenia w dniu meczowym. Każdy może mówić za siebie, ale ten okres nowej ery w Górniku jest ekscytujący nie tylko ze względu na wyniki sportowe, ale też przez obudzenie się wszystkiego wokół. Nie mylili się ci, którzy mówili, że przy Roosevelta drzemie ogromny potencjał. Dziś już chyba nikt nie odważy się powiedzieć, że zbudowano za duży stadion albo że przesadza się z rolą marketingu.
Należy też przestrzec i przypomnieć, że nie zawsze wszystko pójdzie zgodnie z planem i właśnie wtedy bardzo istotne będzie wsparcie dla piłkarzy, sztabu i klubu. Zdrowa wyrozumiałość i wyczuwanie granicy pomiędzy krytyką a krytykanctwem będą wręcz pożądane.
