Utrzymać rytm meczowy

Dziś w południe zabrzanie zagrają mecz kontrolny z pierwszoligową Stalą Rzeszów.

Kibice zabrzańskiego klubu nie obejrzą piątkowej gry kontrolnej Górnika. Fot. gornikzabrze.pl

GÓRNIK ZABRZE

Wykorzystując przerwy reprezentacyjne, „Górnicy” rozegrają kolejne spotkania sparingowe. We wrześniu rywalem w Zabrzu była Puszcza Niepołomice.  Mecz zakończył się wygraną drużyny Jana Urbana 4:2, choć do przerwy to rywal był lepszy, prowadząc 1:2.

Niecodzienna gra kontrolna  

W tym spotkaniu w barwach Górnika zadebiutował Sinan Bakis, który zaliczył asystę przy trafieniu Luki Zahovicia. Tamten pojedynek był pechowy dla obrońcy niepołomiczan Dawida Szymonowicza. W starciu z Zahoviciem upadł tak nieszczęśliwie, że nabawił się kontuzji ręki, nie grając potem przez dwa miesiące.

W październiku reprezentacyjna przerwa to była dla Górnika piłkarska jazda po bandzie, bo wszystko było związane z pożegnaniem Lukasa Podolskiego z 1.FC Koeln. W Niemczech „Górnicy” wygrali z kombinowanym zespołem z Kolonii 5:3, ale zadanie mieli o tyle ułatwione, że w ich składzie znalazła się jedna trzecia piłkarzy, którzy w 2014 z reprezentacją Niemiec sięgnęli po mistrzostwo świata. W barwach Górnika grali między innymi Manuel Neuer, Per Mertesacker czy Benedikt Hoewedes.

Teraz rywalem będzie Stal Rzeszów, która walczy o awans do ekstraklasy. Drużyna prowadzona od czerwca zeszłego roku przez Marka Zuba na razie jest na siódmym miejscu, mając jednak tyle samo punktów co szósty ŁKS – 25 „oczek”. Stal na zapleczu ekstraklasy jest zespołem swojego boiska, wygrywając pięć meczów z dziewięciu.

Mecz Górnika ze Stalą rozegrany zostanie w piątek o godzinie 12 na bocznym stadionie w Zabrzu. Spotkanie ma charakter zamknięty dla publiczności. To starcie to oczywiście element przygotowań do derbowego meczu z Piastem w przyszłą niedzielę na Stadionie imienia Ernesta Pohla.       

Pomogli mu koledzy

Po wygranej ze Śląskiem 1:0 przed prawie tygodniem humory w zabrzańskiej ekipie dopisują. To było przecież trzecie zwycięstwo w czterech ostatnich ligowych grach, a do przegranej z Jagiellonią 0:2 też nie można było mieć jakiś wielkich zastrzeżeń, bo drużyna grała przyzwoicie.

Powody do zadowolenia ma głównie Aleksander Buksa. Napastnik w końcu przełamał się w lidze, zdobywając premierowego gola dla górniczej jedenastki. – Długo w Zabrzu czekaliśmy na to, aż Olek Buksa wpisze się na listę strzelców. Pamiętam, że jak przychodził do Górnika, to sam mu wystawiałem laurkę, że to był dobry ruch, żeby ponownie znów z ekstraklasy wypłynąć na szersze wody. Grał, ale bramek nie strzelał. Przegrywał rywalizację w przodzie i nie było to dla niego łatwe. Ze Śląskiem, też dzięki pomocy kolegów, bo był to bardzo dobry mecz ze strony wielu piłkarzy Górnika, wreszcie trafił – komentował w studio Canal + były świetny ligowiec, a obecnie ekspert Tomasz Wieszczycki.

Były piłkarz Łódzkiego Klubu Sportowego, który zdobył 99 bramek w ekstraklasie, komentując trafienie Buksy we Wrocławiu, dodał: – Przy strzelonym przez niego golu widać było pazerność, to jak chciał zdobyć bramkę. Przebiegł daleko z głębi swojego boiska 73 metry, aż ktoś mu podał piłkę i on fantastycznie strzelił. Przełamał się, wpisał się na listę strzelców i teraz wydaje się, że już jest z górki, bo nikt nie będzie mu liczył spotkań bez trafienia. Zresztą Górnik mecz ze Śląskiem mógł wygrać w jeszcze wyższym rozmiarze – komentował Wieszczycki.

Michał Zichlarz