Usypią mączkę w Gliwicach
Już oficjalnie: Biało-czerwone z Ukrainą o turniej finałowy Billie Jean King Cup powalczą 10-11 kwietnia w PreZero Arenie Gliwice. Dzisiaj rusza sprzedaż biletów.
Kapitan reprezentacji Dawid Celt, prezes Polskiego Związku Tenisowego Dariusz Łukaszewski, prezydent Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka oraz prezes zarządu Arena Operator Marcin Gawron liczą na wielkie tenisowe wydarzenie w PreZero Arenie. Fot. Tomasz Mucha
Najważniejsze pytanie nurtujące kibiców brzmi oczywiście, czy w Gliwicach zagra Iga Świątek, ale dziś trudno na to jednoznacznie odpowiedzieć. Wiceliderka rankingu w listopadzie w Gorzowie Wlkp. pomogła wygrać turniej kwalifikacyjny Billie Jean King Cup z udziałem Rumunii i Nowej Zelandii, był to jednak praktycznie koniec sezonu, po zawodach mogła wyjechać na wakacje.
Teraz sezon będzie w pełni i wiele zależy od dyspozycji najlepszej polskiej tenisistki po marcowych turniejach WTA 1000 na drugiej półkuli - w Indian Wells i Miami.
- Pracujemy nad składem, jaki zagra z Ukrainkami. Jestem w trakcie rozmów z większością dziewczyn, które mogą wystąpić w Gliwicach, bo chcemy powalczyć o awans do finałów w najmocniejszym zestawieniu. Więcej będę mógł jednak powiedzieć bliżej terminu meczu - mówi kapitan naszej reprezentacji Dawid Celt. Wstępny skład musi podać do 9 marca.
Zagrają jak o Porsche
Polski Związek Tenisowy robi jednak sporo, by skłonić Świątek i pozostałe nasze czołowe tenisistki do udziału w meczu. W tym celu federacja podpisze umowę z węgierską firmą, która położy nawierzchnię kortu ze sztucznej mączki - takiej samej, na jakiej tenisistki zagrają w kolejnym tygodniu kwietnia w hali w turnieju Porsche Open w Stuttgarcie.
- Nie mogliśmy podjąć innej decyzji, skoro kwiecień w kobiecym tourze oznacza początek rywalizacji na mączce. To ułatwi naszym tenisistkom przejście na tę nawierzchnię, wszak później w kalendarzu są duże imprezy w Madrycie i Rzymie oraz French Open - podkreśla prezes PZT Dariusz Łukaszewski.
Okazja do rewanżu
Stawka spotkania, który będzie najważniejszym wydarzeniem tenisowej wiosny w naszym kraju, jest wysoka, bo zwycięzca zakwalifikuje się do finałów BJKC w Shenzhen (21-27 września). Polki w pięciu poprzednich edycjach imprezy będącej kontynuacją Fed Cup, awansowały do elity trzykrotnie, a w 2024 roku dopiero w półfinale przegrały z Włoszkami. Teraz poprzeczka wisi wyżej, bo w finałach gra osiem, a nie dwanaście drużyn.
I będzie to zarazem szansa rewanżu na Ukrainkach za porażkę przed rokiem w turnieju kwalifikacyjnym edycji 2025 (także z udziałem Szwajcarii) - wtedy w Radomiu zabrakło jednak Świątek, a także Magdaleny Fręch i Magdy Linette; Maja Chwalińska Katarzyna Kawa i deblistka Martyna Kubka przegrały 0:3 z Eliną Switoliną, Martą Kostjuk i siostrom Ludmyle oraz Nadiji Kiczenok. Potem Ukrainki dopiero w półfinale uległy późniejszym mistrzyniom, Włoszkom (1:2).
Marzenie tenisisty-prezesa
Zgodnie z losowaniem gospodarzem spotkania miała być Ukraina, ale dobre relacje obu federacji pozwoliły nie rozgrywać meczu na neutralnym terenie przy zapewne skromnej widowni. - Już w dniu losowania rozpoczęliśmy rozmowy na ten temat. Wszystko przebiegło sprawnie, za co jestem wdzięczny prezesowi ukraińskiej federacji Jewgienijowi Żukinowi, a formalności po stronie światowej federacji ITF trwały kilka dni - wyjaśnia Łukaszewski.
Ostatnie mecze Polek w Radomiu i w Gorzowie odbyły się w halach o maksymalnej pojemności 5 tysięcy widzów. Gliwicki obiekt jest ponad dwa razy większy, na dodatek prezesem zarządzającej nim firmy jest były tenisista Marcin Gawron, wielokrotny mistrz Polski. Finalista juniorskiego Wimbledonu 2006 przyznał, że od początku funkcjonowania Areny Gliwice, czyli od 2018 roku, jego marzeniem było zorganizowanie w tej hali wielkiego tenisowego wydarzenia. - Dołożymy wszelkich starań, aby było wyjątkowe, zarówno dla zawodniczek, jak i kibiców. Pojemność maksymalna przy zaplanowanym wyglądzie areny to 12-13 tysięcy. Wierzymy, że kibice dopiszą – stwierdził Gawron.
Serca kibiców
Na wsparcie będą mogły liczyć obie reprezentacje, bo zgodnie z przepisami ITF goście mogą liczyć na 10 procent z całkowitej puli biletów, ale zapewne liczna na Śląsku ukraińska diaspora nabędzie też bilety dostępne w ogólnopolskiej sprzedaży.
Ekscytacji nie ukrywała też prezydent Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka. - Przed nami święto kobiecego tenisa, wielkie sportowe emocje. Jestem przekonana, że hala zostanie wypełniona po brzegi, bo kobiecy tenis przyciąga tłumy i zawładnął sercami Polaków – zauważyła.
Tomasz Mucha
PO ILE BILETY
Sprzedaż biletów rusza w piątek o 8.00 na platformie ebilet.pl. Ceny wejściówek podzielono na trzy kategorie - 120, 180 i 240 zł (ulgowe: 70, 100, 150 zł), karnety można nabyć odpowiednio za 200, 310 i 420 zł (ulgowe: 120, 160, 240 zł).
