Urugwajska niepewność

Po porażce na mundialu w Katarze Urugwaj chce odbudować pozycję w światowym futbolu.

Piłkarz Realu Madryt Federico Valverde to idol urugwajskich dzieci. Fot. PAP/EPA

GRUPA H

W 2010 roku Urugwaj zajął czwarte miejsce na mundialu. W RPA południowoamerykańska reprezentacja była fenomenalna. Oczywiście – awansowała do półfinału w oparach skandalu, po tym, jak w dogrywce piłkę ręką z linii bramkowej wybił Luis Suarez. Nie zmienia to faktu, że Urugwajczycy byli wówczas znakomici. Kibice tego kraju zapewne wierzyli, że w ciągu kolejnych paru lat ich ulubieńcy znów wrócą na szczyt i – tak jak w 1930 i 1950 roku – zostaną mistrzami świata. To jednak nie nastąpiło. W kolejnych edycjach turnieju Urugwajczycy nie byli w stanie chociażby otrzeć się o taki sukces. W Brazylii zatrzymali się na 1/16 finału, a w Rosji doszli do ćwierćfinału. Z kolei cztery lata temu w Katarze nie wyszli z grupy. Tego było już za wiele.

Urugwajczycy poszukiwali kogoś, kto mógłby poukładać zespół na nowo. Wybrali geniusza, Marcelo Bielsę. Problem w tym, że w porównaniu do poprzednich lat, dysponuje on znacznie gorszą kadrą. Nie ma do dyspozycji Diego Forlana, który szalał na mundialu w RPA. Nie skorzystał z usług starzejących się Edinsona Cavaniego i Luisa Suareza, który pomimo zakończenia reprezentacyjnej kariery publicznie ogłosił, że na mistrzostwa świata może wrócić i pomóc drużynie.

Jasne – Federico Valverde, Rodrigo Bentancur, Ronald Araujo czy Darwin Nunez to nie piłkarze z pierwszej łapanki. Czy to jednak zespół, który – tak jak 16 lat temu – mógłby dotrzeć do półfinału? Raczej nie. Co więcej, przy odrobinie pecha, całkiem realny jest scenariusz, w którym Urugwaj odpadnie już w fazie grupowej. Na papierze znacząco lepsza jest Hiszpania, która typowana jest do zajęcia pierwszego miejsca. Na każde potknięcie czekać będzie Arabia Saudyjska. Czy więc Urugwajczycy mogą czuć się pewnie przed turniejem w Ameryce Północnej? Zdecydowanie nie! Przecież nawet w kwalifikacjach zajęli zaledwie czwarte miejsce na kontynencie, bo lepszy okazał się m.in. Ekwador, co jeszcze kilka lat temu było kompletnie nie do pomyślenia!

(kaj)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się