Urban królem Madrytu

To było wielkie wydarzenie nie tylko w historii polskiego futbolu! W niedzielę 30 grudnia 1990 roku Jan Urban w pojedynkę rozprawił się z Realem Madryt na legendarnym Santiago Bernabeu.

30 grudnia 1990 roku Jan Urban zszokował piłkarskich kibiców w Europie! Fot. Osasuna/X

  Z LAMUSA  

Obecny selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski na Półwysep iberyjski przeniósł się latem 1989 roku. Był wtedy u szczytu formy. Grał w reprezentacji Polski, z Górnikiem trzy razy zdobywał mistrzostwo Polski (1986-88), miał 27 lat. Trafił do klubu z Nawarry już w trakcie trwania rozgrywek w sierpniu. Miał propozycje z Włoch, ale mało konkretne, a Osasuna wiedziała kogo potrzebuje i jak się okazało - trafiła w dziesiątkę!

Hat trick + asysta

Jan Urban od początku rozgrywek 1989/90 należał nie tylko do najlepszych w zespole, ale w całej Primera Division. W połowie wymagających rozgrywek przewodził najlepszym strzelcom wespół z Hugo Sanchezem – obaj mieli po 10 goli.

A przecież znakomitych napastników w klubach z Hiszpanii wtedy nie brakowało. Ostatecznie królem strzelców tamtych rozgrywek aż z 38 bramkami został Hugo Sanchez z Realu, o pięć trafień mniej miał Toni Polster.

Reprezentant Polski zaszokował wszystkich meczem z Realem w Madrycie tuż przed Sylwestrem 1990 roku. Osasunie dobrze wtedy szło w rozgrywkach. Była w czołówce, o punkt za Królewskimi, w barwach których grały same sławy. W ataku wspomniany Sanchez i reprezentant Hiszpanii Emilio Butragueno. W obronie późniejszy kapitan hiszpańskiej kadry, a nawet jej selekcjoner na mundialu w Rosji - Fernando Hierro. Pomoc? Inne sławy Gheorghe Hagi czy Michel, a wszystkim zawiadywał Alferdo Di Stefano, jeden z najlepszych piłkarzy w historii futbolu, reprezentant Argentyny, Kolumbii i Hiszpanii, dwukrotny laureat Złotej Piłki (1957, 1959), który z Realem jako zawodnik pięciokrotnie zdobywał Puchar Europy.

Wszystkich przyćmił jednak wtedy polski piłkarz. Na początku spotkania pokonał Paco Buyo uderzeniem głową. Potem popisał się nieprawdopodobnym uderzeniem z dystansu z ponad 30 metrów! Po przerwie po raz trzeci wylądował w ramionach kolegów, kiedy technicznym strzałem z kilkunastu metrów ponownie zaskoczył bramkarza zespołu z Madrytu. To nie było wszystko, bo po efektownym rajdzie lewą stroną świetnie obsłużył jeszcze kolegę. Inigo Larrainzar po niespełna godzinie ustalił rezultat: 4:0 dla Osasuny!

Dantejskie sceny na ulicach

To był szok dla piłkarskiej Europy, także dla kibiców Realu. W artykule „Sportu” z tamtego czasu pod tytułem „Urban królem w Madrycie!” czytamy: „Zespół Urbana ma o jeden mecz mniej (15), a potrafił awansować na trzecie miejsce o 5 pkt. za Barceloną, dwa punkty mniej niż Atletico Madryt, o punkt przed Realem. Kibice piłkarscy ze stolicy nie zdzierżyli tej zniewagi. Kiedy Urban zdobywał bramkę za bramką, sympatycy Realu zaczęli wychodzić ze stadionu i rzucać na murawę zdejmowane z krzeseł poduszki. To był niestety zaledwie początek. Pod stadionem doszło do dantejskich scen. Wybijano szyby w kafeteriach, rozwalano samochody z rejestracją prowincji Nawarra. W ten sposób stracili swe auta dwaj działacze klubu gości. Rozwydrzeni fanatycy Realu atakowali zamaskowani, uzbrojeni w noże i pałki. Tak mścili się na ulicach stolicy zwolennicy najsłynniejszego klubu w Europie, który zmusił do kapitulacji eks-kapitan Górnika Zabrze i reprezentacyjny polski napastnik Jan Urban. Dziś zabrzanin, w Polsce uważany za wielki niewykorzystany talent, potwierdza swe możliwości w jednej z najbogatszych światowych lig, jest wicekrólem tabeli strzelców. Zdobył już dla Osasuny 9 bramek i zaledwie o jedną ustępuje Hugo Sanchezowi”.                    

Pomoc… Furtoka!

- Od kibiców dostałem książkę. Powstała ze wszystkich artykułów, które ukazały się przed i po tym spotkaniu. To było historyczne osiągnięcie. Były także koszulki z nadrukiem, jak piłkarze Realu niosą mnie w lektyce. Powstawały kawały, że zmienił się numer kierunkowy do Madrytu z 91 na 04. Dla kibiców Osasunydo dziś to ważne wydarzenie, którym mogą się pochwalić – opowiada teraz Jan Urban.
Pomógł mu też… przyjaciel z boiska Jan Furtok. W jaki sposób?
– Janek był u mnie z rodziną, bo Bundesliga miała przerwę w rozgrywkach. Liga hiszpańska jednak grała na okrągło, a ja z Osasuną akurat wyprawiałem się do Madrytu. Przed meczem śmiałem się, że muszę tam dobrze wypaść, żeby w ogóle móc siąść z nim przy jednym stole i pogadać o piłce. Do dziś jestem pewien, że to właśnie „Furgoł” przyniósł mi tamtego dnia szczęście! – mówi z uśmiechem w swoim stylu obecny selekcjoner Biało-czerwonej kadry.

Michał Zichlarz

Dariusz Leśnikowski

16 Kolejka Primera Division, niedziela, 30 grudnia 1990 r.

◼ Real Madryt – CA Osasuna 0:4 (0:2)

0:1 – Urban, 17 min (głową), 0:2 – Urban, 37 min, 0:3 – Urban, 52 min, 0:4 – Larrainzar, 56 min

REAL: Buyo – Chendo, Sanchis, Hierro, Solana (46. Solana) – Michel, Aragon, Hagi, Villarroya – Losada, Butragueno. Trener Alfredo DI STEFANO.

OSASUNA: Santamaria – de Luis, Castaneda, Pepin, Gonzales – Larrainzar, Dominguez, Ibanez (75. Merino), Bustingorri – Urban, Ziganda (62. Cholo). Trener Pedro Maria ZABALAZA.

Sędziował Ricardo Alfonso Alvarez. Widzów 75000. Żółte kartki: Hierro, Michel, Chendo – Urban, de Luis.     

Hat trick Jana Urbana w starciu z Realem, to było wydarzenie bez precedensu!

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się