Uporali się ze zmorą

Raków nigdy nie leżał Kolejorzowi, ale Poznaniacy w końcu się przełamali.

Nikt w Poznaniu nie spodziewał się, że to Yannick Agnero zada decydujący cios i przełamie fatalną serię z Rakowem. Fot. Damian Kosciesza/PressFocus

LECH POZNAŃ

Mistrzowie Polski od kilku tygodni są na fali wznoszącej, ale kibice do uwiarygodnienia dobrej formy zespołu potrzebowali zwycięstwa z niewygodnym rywalem. Lechici weryfikację przeszli w niedzielę, kiedy pokonali Raków 4:3. Gospodarze zaczęli fatalnie, bo już kilku minutach sprokurowali rzut karny i przegrywali 0:1, ale zdołali odwrócić wynik i wygrać. Taka sytuacja w domowym spotkaniu wydarzyła się po raz pierwszy od 28 września 2023 roku i meczu z… Rakowem. Wtedy zawodnicy Kolejorza także już na samym początku stracili bramkę, ale ostatecznie wygrali 4:1. 

Duńczyk też potrafi!

Zresztą to niejedyna seria, która została zakończona. Ta najważniejsza dotyczy generalnie rywalizacji z Medalikami. Od pewnego czasu Częstochowianie mieli patent na Lechitów, a nawet można powiedzieć, że byli ich i kolejnych trenerów prawdziwą zmorą.

Kolejorz do niedzielnego starcia w ostatnich 14 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach z tym rywalem wygrał tylko dwa razy! Oba zwycięstwa miały miejsce w 2023 roku (2:0 na wyjeździe i wspomniane 4:1 u siebie). Patentu na Raków nie mógł znaleźć Maciej Skorża, Mariusz Rumak, ani też Frederiksen. Jedynie John van den Brom miał na swoim koncie te dwa zwycięstwa, ale tyleż samo porażek. Duńczyk jednak po trzech nieudanych spotkaniach w końcu przełamał się z zespołem spod Jasnej Góry.

Bramkostrzelni...

55-latek miał w niedzielę więcej powodów do zadowolenia. Przede wszystkim Lech po raz pierwszy za jego kadencji wygrał 6 meczów z rzędu! Wcześniej ta seria wynosiła pięć spotkań i została zakończona w Rzeszowie po porażce 0:1 z Resovią w Pucharze Polski. Kolejorz już w środę właśnie w tych rozgrywkach podejmie Górnika i Frederiksen zapewne nie chce nawet wracać wspomnieniami do wpadki z drugoligowcem. W Poznaniu przeanalizowano błędy w rundzie jesiennej, poprawiono mankamenty z początku tego roku i efektem jest obecna seria zwycięstw – Dziś wszyscy czujemy pewność siebie, mamy wiarę, mamy mechanizmy. Wiemy, kiedy doskoczyć do pressingu, a kiedy tego nie robić. Wnikliwie analizowaliśmy rundę jesienną, pokazaliśmy piłkarzom wiele danych i wszystko im wytłumaczyliśmy. Jest wiele powodów, dlaczego tak wyglądamy – mówił po meczu duński szkoleniowiec.

... ale nieszczelni

Jednak łyżką dziegciu w beczce miodu jest gra defensywna Lechitów. Chociaż i tak poprawiła się ona w ostatnich tygodniach, a ewentualną słabą dyspozycję tej formacji zacierają ofensywni zawodnicy, którzy grają z rozmachem. Mistrzowie Polski stracili już 34 gole. Goła liczba nic jednak nie mówi, więc warto ją odnieść do wcześniejszych sezonów. Poprzednie rozgrywki zakończone tytułem, to 31 straconych bramek. Sezon 2023/24, w którym Kolejorz skończył dopiero na 5. miejscu? 41. Z kolei 22/23 to 29 goli. Zatem pole do poprawy jest ogromne. Chociaż ofensywna formacja nadaje pęd poznańskiej lokomotywie, to warto zadbać, aby tylne wagony nie wypadły z szyn, bo przeciwnym razie sukces, którego oczekuje klub, może nie zostać osiągnięty.

Miłosz Cebo

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się