Upominek dla Ojca Świętego
Na XIV mundialu we Włoszech była bardzo mocna obsada ludzi związanych ze „Sportem” . Odbyło się nawet spotkanie z papieżem!
Jeszcze przed finałem Argentyna - RFN dziennikarze spotkali się z papieżem. Jan Paweł II dostał specjalny prezent od „Sportu”!
Z LAMUSA
Do organizacji mistrzostw w 1990 roku szykowało się kilka ciekawych krajów. Zainteresowanie wyrażał Iran, ZSRR, Austria, Grecja i Anglia. Ostatecznie na placu boju w decydującej rozgrywce znalazła się Italia i Związek Sowiecki. Kto wie czy gdyby nie sowiecki bojkot igrzysk w Los Angeles w 1984, to czy turniej piłkarski sześć lat później nie odbyłby się w tym rozlatującym się po politycznych przemianach państwie? Ostatecznie w maju 1984 FIFA stosunkiem głosów 11 do 5 zagłosowała za Włochami, które po Meksyku stały się drugim państwem goszczącym najlepszych futbolistów w historii po raz drugi – pierwszy turniej na Półwyspie Apenińskim odbył się w 1934.
Stański po raz trzeci
1990 to cezura w polityce, a także w innych dziedzinach życia, w tym na polu dziennikarskim. Po przełomie w 1989 ogromnym przeobrażeniom uległ rynek prasowy. Wcześniej wszystko kontrolował komunistyczny moloch RSW Prasa – Książka – Ruch. To tam trzeba było mieć układy, żeby zdobywać fundusze na drogie zagraniczne wyjazdy. W gospodarce wolnorynkowej wszystko się zmieniło. Na początku lat 90. „Sport” dostał się w ręce Fibak-Norma-Press, a potem wydawnictwa Marquard, które w 2005 roku chciało „Sport” zamknąć na amen. Nie udało się, dzięki naszym dziennikarzom. Na razie jesteśmy jednak w przededniu XIV mistrzostw świata we Włoszech, na które trzeci raz z rzędu, ale już po raz ostatni jedzie red. Grzegorz Stański. Przypomnijmy, pracował w warszawskim oddziale. Był na MŚ 1982, 1986 i w Italii latem 1990. Ówczesny redaktor naczelny Adam Barteczko zwolnił go niedługo potem. Stański związany był nie tylko z futbolem, ale też ze.. sztangą. Pisał, a pisał dobrze, m.in. także o podnoszeniu ciężarów. Po odejściu ze „Sportu” związał się zresztą z Polskim Związkiem Podnoszenia Ciężarów, gdzie był redaktorem związkowego biuletynu i rzecznikiem prasowym. Miał wiele planów wydawniczych, ale zmarł przedwcześnie, w wieku ledwie 62 lat w grudniu 2009 roku.
Za 25 dolarów
Turniej we Włoszech rozpoczął się od sensacji, od porażki Argentyny z Kamerunem 0:1 na San Siro w Mediolanie. Tradycją było, że w meczu otwarcia występował wtedy mistrz świata. Biało-czerwonym raz było dane dostąpić zaszczytu w takim występie. Było to na mundialu w 1978, kiedy bezbramkowo w meczu nr 1 zremisowaliśmy z RFN. Dwanaście lat później Argentyńczycy mierzyli się z futbolowym Kopciuszkiem Kamerunem. – Wielu z nas po raz pierwszy leciało do Włoch samolotem. Graliśmy u siebie w naszych miejscowych klubach. Ja występowałem w Canonie Yaounde, gdzie miesięcznie zarabiałem 25 dolarów. Potem mierzyliśmy się z piłkarzami klasy Gary Lineker czy Paul Gascoigne, którzy u siebie zarabiali krocie – opowiadał mi wiele lat temu Emmanuel Maboang Kessack, podstawowy gracz kameruńskich Nieposkromionych Lwów, który na boisku ustępował wtedy miejsca superrezerwowemu, wówczas 38-letniemu Rogerowi Milli. Ten wchodził na murawę i… zabawiał się z obrońcami rywali! Dwa razy trafił z Rumunią, ośmieszył kolumbijskiego bramkarza Rene Higuitę w 1/8 finału, żeby poprowadzić zespół aż do ćwierćfinału, gdzie dopiero po dogrywce lepsza była Anglia trenera Bobby Robsona.
Wyjazd „Sportu” na mistrzostwa był sponsorowany, co podkreślano przy tekstach przekazywanych przez Grzegorza Stańskiego. Na miejscu działo się wiele ciekawego. Upokorzona Argentyna podniosła się z kolan w kolejnych grach i doszła ze swoim asem Diego Maradoną aż do finału. Zawiedli natomiast mistrzowie Europy Holendrzy, którzy w grze o ćwierćfinał ulegli RFN – do zjednoczenia Niemiec dojdzie kilka miesięcy później, w październiku 1990 – 1:2 po brzydkim meczu, w który wzajemnie opluwali się Rudi Voeller i Frank Rijkaard. W innej grze o czołową ósemkę Argentyna pokonała odwiecznego rywala Brazylię 1:0, a pomogła… „woda święcona”. Argentyński masażysta podał w trakcie udzielania pomocy swojemu zawodnikowi wodę graczom z Brazylii, po której Branco poczuł się bardzo źle. I takimi metodami można się było posłużyć, żeby dojść na szczyt… Canarinhos pamiętają o tym do dzisiaj.
Stański przysyłał swoje korespondencje z Włoch, a na miejscu czuwał zespół redakcyjny pod okiem szefa działu piłkarskiego Mirosława Nowaka (pojedzie na kolejne mundiale), a także Jerzego Dusika, Krzysztofa Mecnera, Bogdana Nathera, Stanisława Penara, Janusza Śmiłowskiego czy świetnego statystyka Alberta Wowry. Było co poczytać, o czym świadczą zszywki z tamtego czasu!
Listkiewicz rekordzistą
Naszym cichym bohaterem był sędzia Michał Listkiewicz. Zaczynał jako dziennikarz „Sportu” w warszawskim biurze, gdzie pracował z Grzegorzem Stańskim. Pisał do gazety w latach 1977-87, pisze jak wiemy i teraz. Pisanie łączył z sędziowaniem. Od 1986 roku był sędzią międzynarodowym, a na mundialu we Włoszech ustanowił niezwykły i trudny do pobicia rekord. Jaki? Na linii sędziował aż 8 spotkań, w tym mecz otwarcia, półfinał i finał! Pomagał takim arbitrom, jak Francuz Michel Vautrot, Niemiec Aron Schmidhuber, Austriak Helmut Kohl czy swojemu boiskowemu przyjacielowi, Duńczykowi Peterowi Mikkelsenowi. W finale głównym był Meksykanin Edgardo Codesal, a na linii pomagali mu Listkiewicz oraz Kolumbijczyk Armando Hoyos.
Finał był brzydkim spotkaniem. Niestety, sędzia Codesal miał na to wpływ, wyrzucając w 65 minucie z boiska obrońcę Albicelestes Pedro Monzona, w samej końcówce także Gustavo Dezottiego, żeby jeszcze dać Niemcom karnego, po którym trafił Andreas Brehme. Po meczu argentyńscy piłkarze byli wściekli. Wygrażali sędziemu, drzwi do ich szatni zostały skopane. Oskarżyli FIFA o spisek, w czym brylował Diego Maradona, pragnący drugiego tytułu mistrza świata.
Spotkanie z papieżem
Na końcówkę turnieju poleciał też ówczesny redaktor naczelny „Sportu” Adam Barteczko. Wziął m.in. udział w oficjalnej audiencji dla akredytowanych dziennikarzy na mundial, zorganizowanej przez papieża Polaka, wielkiego Jana Pawła II. „Papież rozmawiał z redaktorem naczelnym naszej gazety. Ojciec Święty przekazał serdeczne pozdrowienia dla Czytelników naszej gazety oraz zespołu redakcyjnego, prosił również o chwilę refleksji na temat emocji, które wyzwala sport, a szczególnie piłka. – Rywalizacja na boisku powinna być odzwierciedleniem przyjaźni i szacunku dla pokonanych – powiedział papież. Red. Adam Barteczko wręczył Ojcu Świętemu redakcyjny upominek: miniaturową piłkę z napisem „SPORT” – mogliśmy przeczytać na pierwszej stronie w poniedziałek 9 lipca 1990 po finale Argentyna - RFN.
Michał Zichlarz
KORESPONDENCI „SPORTU” NA MŚ
1950, Brazylia : -1954, Szwajcaria : Tadeusz Bagier
1958, Szwecja : Tadeusz Maliszewski vel Narcyz Suessermann
1962, Chile : -
1966, Anglia : dr Jerzy Roha
1970, Meksyk : -
1974, RFN: Janusz Jeleń, Zbigniew Łagódka, Jerzy Roha, Józef Bula, Andrzej Konieczny
1978, Argentyna : Janusz Jeleń
1982, Hiszpania : Grzegorz Stański
1986, Meksyk : Grzegorz Stański
1990, Włochy : Grzegorz Stański, Adam Barteczko
Piłkarze Kamerunu jako pierwsza afrykańska reprezentacja dotarli do ćwierćfinału mundialu.
XIV MŚ w Italii trwały miesiąc, od 8 czerwca do 8 lipca 1990.
Jedenastka „Sportu” MŚ 1990: Goycoechea – Jorginho, Baresi, Walker, Brehme – Stojkovic, Gascoigne, Scifo, Matthaus – Schilacci, Milla.
