Udany rewanż Kawalerzystów

Drużyna z Toronto nie potrafi pokonać Knicks od ponad trzech lat!

Kawalerzyści, mimo braku kontuzjowanego Donovana Mitchella, pokonali faworytów z Detroit. Fot. Facebook Cleveland Cavaliers

NBA

We wtorek była okazja oglądać dwa ciekawe mecze w wykonaniu czołowych drużyn Konferencji Wschodniej. Pokaz dobrej defensywy w Toronto dali Nowojorczycy. Początek należał do Raptors, którzy zaczęli bardzo odważnie, prowadząc w pierwszej kwarcie 25:15. Brandon Ingram był nie do zatrzymania, zdobywając w tej części gry aż 16 punktów. Potem inicjatywę przejęli goście, którzy do przerwy prowadzili już 10 oczkami (68:58). Po przerwie zespoły grały falami - najpierw zaatakowali Raptors i zbliżyli się w pewnym momencie czwartej kwarty na zaledwie dwa punkty. Końcówka należała jednak do gości. Knicks zakończyli mecz potężną serią 16:2, całkowicie paraliżując ofensywę Toronto i pieczętując zwycięstwo.

Jalen Brunson zanotował świetny występ z 26 punktami i 10 asystami, Karl-Anthony Towns dołożył 21 punktów i 12 zbiórek, a trener Mike Brown szczególnie chwalił go za poprawę w obronie, głośną komunikację z kolegami i kluczowy blok, który napędził jedną z kontr. Dodatkowo Josh Hart został okrzyknięty "graczem meczu w defensywie" za zatrzymanie Brandona Ingrama (lider Raptorów zdobył 26 punktów w pierwszej połowie, ale tylko 5 w drugiej).

Jeremy Sochan znów tylko w roli epizodycznej, był na boisku 60 sekund. Nie zdobył punktów, nie miał zbiórek czy asyst. To był 11. mecz z ostatnich 19, w którym Knicks utrzymali rywala poniżej 100 punktów. - Czujemy, że potrafimy zdobywać punkty. To był dobry mecz ofensywny pod względem skuteczności (56 procent z gry, 32 asysty), ale w drugiej połowie nie graliśmy dobrze w ataku. Świadomość, że możemy wtedy polegać na defensywie, jest dla nas kluczowa, bo piłka nie zawsze wpada do kosza - mówił po spotkaniu trener Brown. Knicks (z bilansem 40-22) stali się trzecią drużyną na Wschodzie, która osiągnęła barierę 40 zwycięstw (po Detroit i Bostonie).

Iskrzyło w Cleveland, gdzie przyjechali liderzy konferencji z Detroit. Cavaliers pomścili niedawną porażkę w hali rywali, sukces odnieśli mimo braku kontuzjowanego gwiazdora, Donovana Mitchella. W roli bohaterów wystąpili Jaylon Tyson (22 punkty), James Harden i Evan Mobley (po 18 punktów) oraz Dennis Schröder (15 punktów). W czwartej kwarcie Pistons zniwelowali 11-punktową stratę do zaledwie jednego punktu, jednak Sam Merrill trafił kluczowy rzut za trzy punkty, co pozwoliło Cavs utrzymać prowadzenie.

Dla Pistons Jalen Duren zdobył 24 punkty i zaliczył 14 zbiórek, a Tobias Harris dołożył 19 punktów (wszystkie w drugiej połowie). Porażka ta przerwała serię sześciu wyjazdowych zwycięstw Detroit. Cade Cunningham rozdał 14 asyst, ale zdobył tylko 10 punktów, trafiając zaledwie 4 z 16 rzutów z gry.

Cleveland – Detroit 113:109, Toronto – New York 95:111, Orlando – Washington 126:109, Charlotte - Dallas 117:90, Miami - Brooklyn 124:98, Philadelphia - San Antonio 91:131, Chicago - Oklahoma City 108:116, Minnesota - Memphis 117:110, LA Lakers - New Orleans 110:101, Sacramento – Phoenix 103:114.

(p)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się