Udanie zakończyć rok

Piłkarze Rakowa już szykują się do czwartkowego meczu z Atalantą. Na zdjęciu Srdjan Plavsić i John Yeboah. Fot. Michał Kość/Pressfocus.pl
Udanie zakończyć rok
Spotkaniem w Białymstoku mistrz Polski pożegnał się z wyjazdowymi meczami w tym roku.
RAKÓW CZĘSTOCHOWA
Choć z drugiej strony czwartkowe spotkanie „u siebie” z Atalantą Bergamo w ostatniej serii gier Ligi Europy w grupie D odbędzie się w Sosnowcu, gdzie jedenastka spod Jasnej Góry nie czuje się póki co komfortowo jako gospodarz. Być może po wymianie murawy będzie pod tym względem lepiej.
Zbyt wolno reagowali Na razie jednak w ekipie Rakowa liżą rany po porażce w meczu na szczycie w ostatniej kolejce z Jagiellonią, gdzie jedenastka z Podlasia wygrała pewnie 4:2. Mogło być jeszcze gorzej, tak jak pod koniec września w rywalizacji z Lechem w Poznaniu, gdy przyszło przegrać aż 1:4, ale w Białymstoku rozmiary porażki w końcówce zmniejszył Łukasz Zwoliński. Był to dla niego siódmy gol w tych rozgrywkach, licząc ligę i puchary. To tak na osłodę dla samego zawodnika, który wcześniej przez prawie dwa miesiące pauzował z powodu kontuzji.
- Gratuluję Jagiellonii zwycięstwa – mówił po meczu z „Jagą” trener Dawid Szwarga. - Pierwszym czynnikiem, który miał duży wpływ na mecz był sposób w jaki traciliśmy bramki. Pierwszą i trzecią straciliśmy w sytuacjach, do których dokładnie się przygotowywaliśmy, biorąc po uwagę sposób gry Jagiellonii, a mimo tego nie potrafiliśmy się temu przeciwstawić. Zbyt wolno reagowaliśmy w niektórych sytuacjach i ze zbyt dużą łatwością przygrywaliśmy pojedynki, które prowadziły potem do sytuacji dla rywala. Podobnie druga bramka - stały fragment gry to jest również sytuacja, w której można się lepiej zachować. Oczywiście jest to dla nas bolesna porażka, natomiast jest to część życia sportowca. Trzeba teraz dobrze zareagować i zrobić wszystko, żeby się odpowiednio przygotować do meczów z Atalantą i Koroną, żeby udanie zakończyć rok.
Właśnie, przed mistrzem Polski teraz starcie o być albo nie być z Atalantą. Ewentualna wygrana z silnym włoskim zespołem może zapewnić miejsce wiosną w rozgrywkach Ligi Konferencji Europy. Byłoby to zwieńczenie europejskich starań mistrza Polski w rozgrywkach na Starym Kontynencie. Łatwo jednak nie będzie, bo Raków lepsze mecze, jak ten wygrany pod koniec listopada ze Sturmem w Grazu 1:0, przeplata dużo słabszymi. W ogóle zresztą z siedmiu ostatnich ligowych i pucharowych gier udało się wygrać tylko dwie, we wspomnianym starciu w Grazu, co podtrzymało nadzieje na kontynuowanie europejskiej przygody i ostatnio po dogrywce z Cracovią w 1/8 Pucharu Polski. Do tego trzeba doliczyć trzy remisy i dwie porażki. Z Atalantą, z którą na początku grupowych rozgrywek LE przyszło przegrać w Bergamo 0:2, trzeba będzie się wznieść na szczyty swoich możliwości.
LICZBA 33
AŻ tyle ligowych i pucharowych występów mają w nogach w bieżącym sezonie piłkarze Rakowa, którzy grają przecież na trzech frontach. Dla przykładu za wiceliderem ekstraklasy Jagiellonią tylko 21 meczów, a za liderem Śląskiem jeszcze mniej, bo zaledwie 19.
(zich)
