Udana kompozycja
Nikt nikogo nie popędza, jednak wszyscy zasuwają, by zapracować na miejsce w reprezentacji – takie odnieśliśmy wrażenie podczas wizyty na treningu naszej kadry.
Karol Biłas, obrońca z Sosnowca, ma uraz kostki, ale nie zrezygnował ze zgrupowania. Fot. Sebastian Sienkiewicz / Press Focus
REPREZENTACJA
Przed południem 90 minut treningu na lodzie, potem indywidualne zajęcia w sali treningowej lub jazda na rowerze stacjonarnym; obiad i chwila oddechu, a po południu kolejne 45-minutowe zajęcia i ćwiczenia w formacjach specjalnych w przewagach i osłabieniach – bo przecież te elementy w dużej mierze decydują o wynikach podczas najważniejszych turniejów. Do tego dochodzą seanse wideo z mocnym akcentem na grę naszej drużyny. - Ot, dzień jak co dzień – mówią hokeiści podczas zgrupowania w Tychach. Natomiast w piątek oraz w sobotę kolejne mecze towarzyskie ze Słowenią na miejscowym Stadionie Zimowym. One mogą, w dużej mierze, zadecydować o składzie na mistrzostwa świata. Trzeba jednak pamiętać, że cykl przygotowań do majowego turnieju w Sosnowcu zakończy potyczka z Francją 29 kwietnia w Bytomiu.
Rywalizacja fair
Podczas pobytu w Tychach wszyscy rozmówcy podkreślają, że w kadrze panuje świetna atmosfera i trwa rywalizacja o miejsce w reprezentacji. Jednak wszystko przebiega w duchu fair play i każdy chce przekonać o swoich umiejętnościach. Oprócz trzech bramkarzy jest 20 miejsc dla zawodników, zaś teraz jest 6 więcej, bo trzeba dodać jeszcze Pawła Zygmunta, który z Litwinowem gra baraże o utrzymanie się w ekstralidze czeskiej.
- Nie wiem, na jakie rozwiązanie zdecydują się trenerzy, bo na Litwie graliśmy siedmioma obrońcami, zaś w pierwszym meczu w Budapeszcie ośmioma – tłumaczy dyrektor reprezentacji, Jarosław Rzeszutko. - Trzeba zdecydować się na zawodników w miarę uniwersalnych, którzy mogą zagrać na kilku pozycjach. To jednak rola szkoleniowców, bo oni mają odpowiednie rozeznanie.
Szlachetne zdrowie
Kilku kadrowiczów odczuwało skutki nie tylko play offu, ale całego sezonu. Dwaj napastnicy kluczowi w swoich klubach, Aron Chmielewski i Filip Komorski, uskarżali się na kontuzje. Ten pierwszy miał problem z barkiem i stąd też rozegrał tylko po jednym meczu z Litwą i Węgrami. - Powoli zapomina o urazie i pewnie będzie w pełni zdrowy - te słowa usłyszeliśmy ze sztabu medycznego.
Z kolei Komorski pojawił się na zgrupowaniu z kontuzjowanym nadgarstkiem i nie pojechał do Budapesztu. - Z tym urazem walczę od początku sezonu i po raz trzeci wziąłem zastrzyk, by móc uczestniczyć w zgrupowaniu. Po sezonie muszę zrobić z tym porządek. Podobne dolegliwości miał Aron Chmielewski jeszcze podczas gry w Czechach i potem długo pauzował – wyjaśnia kapitan GKS-u Tychy.
Z kolei Karol Biłas, obrońca ECB Zagłębia Sosnowiec, narzeka na skręcona kostkę. On, podobnie jak dwaj starsi koledzy, nie poddaje się i walczy o miejsce w reprezentacji na MŚ. Trenerzy będą musieli, najprawdopodobniej, zrezygnować z dwóch obrońców, jeżeli będą chcieli powołać 13 napastników.
Silny mentalnie
Dotychczasowe mecze z Litwą i Węgrami wyglądały nieźle, choć porażki z Madziarami 2:3 po dogrywce można było uniknąć. - Może to i nieźle wygląda, ale jestem przekonany, że będziemy jeszcze lepsi. Idziemy we właściwym kierunku, a że do mistrzostw pozostało jeszcze trochę czasu, to wyeliminujemy błędy – solennie przyrzeka jeden z czołowych napastników, Alan Łyszczarczyk.
- Mnie mecze z Litwą zupełnie nie wyszły, bo za bardzo chciałem i słusznie zostałem „zesłany” do czwartej formacji. Po meczach Budapeszcie odpocząłem w gronie rodzinnym, przemyślałem wszystkie błędy i teraz ze zdwojoną energią przystąpiłem do zajęć przed dwumeczem ze Słowenią. Mam nadzieję, że dostanę szansę przynajmniej w jednym meczu – stwierdził napastnik Witkowic, Krzysztof Maciaś.
Tomaš Fučik to niewątpliwie jeden z bohaterów tegorocznego play offu, bo cztery „czyste” konta mają odpowiedni ciężar gatunkowy.
- Wcale nie czuję się bohaterem, bo na moje osiągnięcia pracuje cała drużyna – mocno akcentuje reprezentacyjny golkiper. - Poprzednie play offy wcale nie były gorsze, ale przed kadrą teraz jestem mocniejszy fizycznie i mentalnie. Jednak po meczu w Budapeszcie cisną mi się mocne słowa. Nie można popełniać błędów, które decydują o niekorzystnym wyniku. Dwa wykluczenia sprawiły, że przegraliśmy wygrany mecz. Trener Pekka Tirkkonen przeprowadził już indywidualne rozmowy. bo na szczęście były to wpadki w meczu towarzyskim. W turnieju mistrzowskim, mam taką nadzieję, już nie będą miały miejsca. To będzie moja trzecia ważna impreza i teraz czuje się najpewniej. Jestem spokojny i wiem, że drużyna może na mnie liczyć.
Kadra, tak nam się wydaje, jest udanie skomponowana. Znajduje się w niej kilku doświadczonych zawodników o sporym stażu reprezentacyjnym, ale też z kilku młodych, chcących pokazać się z jak najlepszej strony. Młodzi bez żadnych skrupułów atakują pozycję „etatowych” reprezentantów i tylko taka rywalizacja może przynieść efekty.
Włodzimierz Sowiński
