Tyszanie gonią czołówkę

Szósty gol Natana Dzięgielewskiego w tym roku otworzył deser kolejki.

Napastnik tyszan Natan Dzięgielewski jest w tej rundzie postrachem bramkarzy przeciwnika. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

GKS Tychy pozostał na szczycie tabeli wiosny. Podopieczni Artura Skowronka wygrali z niepokonaną w tym roku Wisłą Płock 2:1 i przesunęli się na 10. pozycję w tabeli I ligi. Ważniejszy niż ten ruch w górę drabinki jest jednak fakt, że do strefy barażowej, w której zespół Mariusza Misiury zajmuje 4. lokatę, trójkolorowi mają 5 obecnie punktów.

Wczorajszy mecz, jak na deser przystało, był wręcz smakowity. Już w 1. minucie Wiktor Niewiarowski ruszył z szarżą w kierunku bramki gości, ale został zablokowany i skończyło się rzutem rożnym. Skuteczniejszy chwilę później okazał się najbardziej bramkostrzelny piłkarz Tychów rundy wiosennej. Natan Dzięgielewski, bo o nim mowa, po zagraniu Bartosza Śpiączki, który uciekł Andriasowi Edmundssonowi i dograł idealnie do 20-latka, tylko przyłożył nogę do piłki i z 10. metra wpakował ją do siatki.

Szósty gol strzelony w tym roku przez tyskiego napastnika mocno zmobilizował płocczan, którzy błyskawicznie ruszyli do odrabiania straty. W 7. minucie bliski szczęścia był Jime, ale piłka po jego uderzeniu, blokowana jeszcze przez Jakuba Tecława, trafiła w słupek. Od tego momentu zespół Wisły wykonywał seryjnie rzuty rożne, z których najgroźniejszy okazał się ten z 16. minuty, kiedy Iban Salvador strzelił z 5. metra przewrotką, ale Marcel Łubik popisał się efektowną paradą i obronił.

Znakomicie spisujący się bramkarz tyszan nie miał jednak nic do powiedzenia, gdy po wrzutce Dominika Kuna futbolówka odegrana przez Miłosza Brzozowskiego znowu dotarła do reprezentanta Gwinei Równikowej, a ten z 10. metra huknął z woleja. Jeszcze w 24. minucie Brzozowski sprawdził formę Łubika, który potwierdził, że jest w wysokiej dyspozycji. A gdy już się wydawało, że to przyjezdni będą dyktować warunki, nagle karta się odwróciła.

W 29. minucie Dzięgielewski, po zablokowanym strzale Rafała Makowskiego znalazł się najszybciej przy piłce, ale tym razem, mając przed sobą tylko Bartłomieja Gradeckiego, główkował obok celu. To był jednak sygnał do ataku dla tyskiego zespołu, bo w 34. minucie Niewiarowski uderzył z 15. metra i dał możliwość wykazania się 25-letniemu bramkarzowi, którego w 39. minucie pokonał Jakub Bieroński. Wystarczyło, że gdy Marko Dijaković wrzucił futbolówkę w pole karne to Brzozowski, atakowany przez Tecława, nie wyjaśnił sytuacji i środkowy pomocnik tyszan z 10. metra płaskim strzałem trafił w róg bramki.

Jeszcze w 45. minucie zapachniało golem, gdy po błędzie Edmundssona Śpiączka błyskawicznie złożył się do strzału zza linii bocznej pola bramkowego, ale minimalnie chybił. Nic więc dziwnego, że po takiej pierwszej odsłonie, w której tyszanie oddali 8 strzałów, a płocczanie 12, kibice czekali z niecierpliwością na drugą odsłonę. Spodziewali się dalszej wymiany ciosów, ale sztab szkoleniowy tyszan zmienił taktykę. GKS skoncentrował się bowiem na obronie wyniku i praktycznie tylko raz groźnie zaatakował. W 61. minucie Marcel Błachewicz uciekł z lewej strony boiska obrońcom przyjezdnych, wbiegł w pole karne i zza narożnika pola bramkowego strzelił w słupek długiego rogu.

Natomiast Wisła choć nacierała, rozgrywała atak pozycyjny i próbowała rozerwać szyki obronne gospodarzy, okazała się bezradna. W 2. połowie nie oddała ani jednego celnego strzału i defensywa tyszan, w której prym wiódł Dijaković, w miarę spokojnie dotrwała do końcowego gwizdka.

Jerzy Dusik

OCENA MECZU ⭐

◼  GKS Tychy - Wisła Płock 2:1 (2:1)

1:0 - Dzięgielewski, 4 min, 1:1 - Iban Salvador, 21 min, 2:1 Bieroński, 39 min

TYCHY: Łubik - Budnicki, Tecław, Dijaković - Keiblinger, Makowski (78. Kurtaran), Bieroński, Błachewicz (83. Rumin) - Niewiarowski (78. Kubik), Śpiączka (83. Stangret), Dzięgielewski (67. Niemann). Trener Artur SKOWRONEK.

WISŁA: Gradecki - Czustović (59. Hiszpański), Haglind-Sangre (83. Pomorski), Edmundsson, Szymański (59. Al-Hamawi), Brzozowski (83. Kuczko) - Pacheco, Mijuszković, Kun, Jime – Iban Salvador (75. Sekulski). Trener Mariusz MISIURA.

Sędziował Łukasz Szczech (Kobyłka). Widzów 3535. Żółte kartki: Dijaković - Pacheco.

Piłkarz meczu – Marko DIJAKOVIĆ.