Tym razem będzie inaczej!
Górale szykują się na Stal Rzeszów z żądzą rewanżu. Do dyspozycji Marcina Włodarskiego wracają kluczowi zawodnicy, a na murawie może dojść do białoruskiej konfrontacji.
Arkadiusz Kasperkiewicz strzelił gola Stali Mielec. Czy strzeli Stali Rzeszów? Fot. Krzysztof Dzierżawa/Press Focus
PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA
Obie drużyny spotkały się już na murawie w tym sezonie. Niespełna dwa miesiące temu w pierwszej rundzie Pucharu Polski górą była Stal, która pokonała Podbeskidzie po hat-tricku Szymona Pukały.
10 minut tragedii
Mecz w drugiej odsłonie miał jednostronny przebieg, a niefrasobliwość obrony i kardynalne błędy wykorzystał wprowadzony po przerwie napastnik, który na zdobycie trzech bramek potrzebował zaledwie 10 minut. Zdaniem szkoleniowca Stali, niedzielne spotkanie będzie zupełnie inne. Podopieczni trenera Marcina Włodarskiego w tym sezonie jeszcze nie przegrali w Bielsku-Białej, a ostatnią domową porażkę odnieśli ponad rok temu – 4 października 2025 roku, gdy pokonała ich jeszcze w 2. lidze Warta Poznań. Po tamtym meczu prezes Krzysztof Sałajczyk zwolnił z obowiązków pierwszego trenera Krzysztofa Bredego, którego zastąpił asystent Tomasz Pawliczak. Po czterech kolejkach postawiono na Włodarskiego.
To już nie jest poligon
– Od tamtego spotkania zmieniła się kadra, ale również jedenastka, która najczęściej wychodzi na boisko – oceniał trener Rzeszowian Marek Zub. – Nie spodziewam się jakiejś wielkiej rewolucji – dodał, dopytywany o to, czego spodziewa się po Podbeskidziu w niedzielnym meczu. Szkoleniowiec na przedmeczowej konferencji prasowej podkreślił, że nie ma przypadku w tym, że Podbeskidzie jest trudne do naruszenia w meczach domowych. – Jeśli nie wygrywają, to znaczy, że mają problem ze strzelaniem bramek. Jeżeli nie tracą tych bramek i nie przegrywają, to znaczy, że coś tam w tej obronie istnieje, że funkcjonują jako zespół – zwracał uwagę Zub. – Myślę, że ten mecz będzie miał większy ładunek energetyczny i emocjonalny (niż mecz pucharowy – red.). Bo jak wskazują na to decyzje związane chociażby ze składem, spotkania pucharowe to jest poligon dla piłkarzy, którzy grają mniej – dodawał szkoleniowiec Stali.
Krasowskij vs Szykawka
Goście przyjadą do Bielska-Białej z Marcinem Kaczorem. Defensor musiał pauzować w ostatnim meczu ligowym z Pogonią Siedlce ze względu na nadmiar żółtych kartek i jego nieobecność była szczególnie odczuwalna w drugiej odsłonie, kiedy to rywale byli bliscy odrobienia trzybramkowej straty. Jego partnerem na środku obrony będzie Władysław Krasowskij. Białorusin w zbliżającym się spotkaniu z Podbeskidziem spodziewa się dużo bezpośredniej gry. – Podań granych za plecy, w przestrzeń – oceniał. Niewykluczone, że w trakcie spotkania dojdzie także do bezpośredniej rywalizacji obrońcy z jego rodakiem, Jewgienijem Szykawką. 24-latek grał w młodzieżowych zespołach Dynama Mińsk, gdy w barwach dziewięciokrotnych mistrzów Białorusi występował obecny napastnik Podbeskidzia. Znacznie bardziej doświadczony Białorusin w tym sezonie pełni najczęściej rolę zmiennika Lucjana Klisiewicza. Jednakże wobec wciąż leczącego uraz Oskara Tomczyka to 34-letni Białorusin w drugich odsłonach pojawia się na murawie z ławki, a miesiąc temu w domowym spotkaniu z Unią Skierniewice zapewnił Podbeskidziu cenny punkt w starciu z drugim beniaminkiem.
Bojowe nastawienie
W obozie Górali nastroje przed niedzielnym spotkaniem są bojowe, bo zespół ma w pamięci wspomniane spotkanie pucharowe i jest żądny rewanżu. Włodarski będzie miał do dyspozycji już w pełni zdrowego Kamila Sochania i Bartosza Martosza, którzy są gotowi do gry w pełnym wymiarze czasowym.
(gru)
