Tylko „trzynastka” szczęśliwa

Jan Zieliński to jedyny z piątki Biało-czerwonych rywalizujących w grze podwójnej, który awansował do 2. rundy w Melbourne.

W grach podwójnych w Melbourne został nam tylko latający „Zielaczek”. Fot. Marcin Cholewiński / PAP

Polak w duecie z Belgiem, Sanderem Gille'em, jest rozstawiony z nr 13. W pierwszym meczu w AO bez kłopotów w 57 minut rozbili Hiszpana Roberto Carballesa Baenę i Chińczyka Yunchaokete Bu 6:1, 6:2. Zajmujący 25. miejsce w rankingu deblistów 28-letni warszawianin połączył siły z 34-letnim Gille'em (37.) po kilku latach wspólnych występów z Monakijczykiem Hugo Nysem. Gille z kolei grał do tej pory, też z sukcesami, w parze ze swoim rodakiem Joranem Vliegenem.

W piątek „Zielaczek” w parze z Su-Wei Hsieh z Tajwanu wkroczą do gry w mikście. Najlepszy duet poprzedniej edycji Australian Open, rozstawiony teraz z numerem 6, w 1. rundzie zmierzy się z rodzinnym duetem nastolatków z Australii, Emerson i Haydenem Jonesami.

Dosyć niespodziewanie w turnieju deblowym – po wycofaniu się kilku duetów – pojawił się Karol Drzewiecki. Niestety, w parze z Anirudhem Chandrasekarem z Indii odpadli w 1. rundzie po prawie trzech godzinach gry z innymi „szczęściarzami last minute”, Bośniakiem Damirem Dzumhurem i Grekiem Petrosem Tsitsipasem 6:7 (1-7), 6:2, 6:7 (6-10). 24-letni Petros to młodszy brat słynniejszego Stefanosa.

Żadnej z trzech polskich tenisistek – każda grała z zagraniczną partnerką – nie udało się przebrnąć 1. rundy. W meczu przerwanym w środę z powodu deszczu przy stanie 4:6 i 2:0 w drugim secie Magda Linette i Meksykanka Giuliana Olmos przegrały ostatecznie z Włoszką Lucią Bronzetti i Ukrainką Anheliną Kalininą 4:6, 6:1, 6:7 (7-10). W 1. rundzie singla Linette także przegrała mecz po super tie-breaku w trzecim secie z Japonką Moyuką Uchijimą (8-10).

Katarzyna Kawa i Belgijka Kimberley Zimmermann uległy Chince Yue Yuan i Rosjance Jekaterinie Aleksandrowej 2:6, 1:6, a już we wtorek Katarzyna Piter i Włoszka Angelica Moratelli przegrały z Rosjankami Mirrą Andriejewą i Dianą Sznajder 5:7, 1:6.

(t)