Tylko cierpliwość!

Przegrana w drugim meczu z Węgrami po dogrywce nikogo w ekipie Biało-czerwonych nie zasmuciła.

Kamil Górny, jak przystało na kapitana, zdobył gola, ale to nie wystarczyło do lepszego wyniku. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

REPREZENTACJA POLSKI

Nasza gra w przewadze czy też w osłabieniu powoli staje się znakiem firmowym – wypowiedział szeptem kapitan Kamil Górny między dwumeczami z Litwą i Węgrami w Budapeszcie. Biało-czerwoni potrafią zdobywać gole w osłabieniu i w przewadze. Z dwumeczu z Węgrami w Budapeszcie wyjechali z tarczą, bo wygrali 4:0 i w rewanżu dość pechowo przegrali 2:3. Ten dwumecz dowiódł, że trzeba być cierpliwym!

Przed rewanżem sztab trenerski dokonał kilka zmian. Przede wszystkim między słupkami stanął Tomaš Fučik, który sezon zasadniczy miał udany, zaś play off rewelacyjny. Ponadto w obronie nie zobaczyliśmy Mateusza Bryka i selekcjoner Pekka Tirkkonen zdecydował się na grę siedmioma obrońcami. Natomiast w ataku nie było Arona Chmielewskiego, który stracił szansę na 100. występ w kadrze, ale co się odwlecze to nie uciecze, oraz Dominika Pasia. Obaj wydają się jednak pewniakami w reprezentacyjnej ekipie.

Tym razem zaczęło się korzystnie dla gospodarzy, bo Bence Stipsicz w 8 min zdobył prowadzenie. Jednak mozolna i cierpliwa gra Biało-czerwonych przyniosła wyrównanie. Akcję Patryka Wronki i Michała Naroga zwieńczył Kamil Górny. Dla kapitana reprezentacji był to czwarty gol w 111. występie w drużynie narodowej.

Druga tercja była bezbramkowa, choć obie drużyny starały się o zmianę rezultatu. Biało-czerwoni solidnie prezentowali się na lodzie, ale zabrakło błysku, by trafić bramki.

Pod koniec 46 min Marko Csolak ponownie znalazł się w boksie kar. To była świetna okazja, by skarcić rywala. Jakub Lewandowski, wykształcony hokejowo i nie tylko zza oceanem, zdobył gola w przewadze po 20 sekundach! Gdy do boksu kar powędrowali Mroczkowski, a potem Bartłomiej Pociecha, a na dodatek rezerwowy bramkarz Michał Kieler również otrzymał kare za nieportowe zachowanie, Bendeguz Dobos wyrównał, zaś po 25 sek. dogrywki ten sam napastnik został bohaterem tej potyczki.


◼ Węgry – Polska 3:2 (1:1, 0:0, 1:1, 1:0)

1:0 – Stipsicz – Terbocs – M. Horvath (7:33), 1:1 – Górny – Wronka – Naróg (19:26), 1:2 – Lewandowski (46:09, w przewadze), 2:2 – Dobos – Laskawy – Stipsicz (59:46, w podwójnej przewadze), 3:2 - Dobos – Csolak (60:35, w przewadze).

Sędziowali: Márton Mach i Daniel Soos - David Vaczi - Norbert Muzsik.

WĘGRY: Vay; Szathmary – Hadobas, N. Horvath – Stipsicz, Ven – Csolak (4), Boczi Franyo; Laskawy – Dobos – D. Molnar, B. Molnar – Nagy – Feher, Terbocs – K. Nemeth (2) - B. Horvath. Rapos – Frakas – Szabo Racz. Trener Gergely MAJOROSS.

POLSKA: Fučik; Pociecha (2) – Ciura, Naróg – Górny, Wanacki – Bizacki, Schafer; Krężołek – Wałęga – Lewandowski, Wronka – Kiełbicki – Łyszczarczyk, Ślusarczyk – Mroczkowski (2) – Maciaś, Michalski – Gościński – Syty. Trener Pekka TIRKKONEN.

Kary: Węgry – 6 min, Polska – 6 min (2 Kieler w boksie).

(sow)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się