Tydzień z głowy

REMANENT - Jerzy Chromik

– Nie ma przypadków, są tylko znaki.

Znacie to pewnie, bo slogan jest w stałym obiegu. Nie znoszę zwrotów oklepanych, jak biedne konie na Służewcu, ale ten akurat pasuje do tygodnia, który za nami.

Zaczęło się od 0:17 podczas obrad Komitetu Wykonawczego UEFA nad przyznaniem kobiecego EURO. Mogło być gorzej, bo 0:19, ale dwaj delegaci nie mogli głosować, gdyż ich kraje starały się o prawo organizacji – Duńczyk i Niemiec. 0:17 to druga w kolejności porażka dyplomatyczna po... 1:27.

Powodów tej kompromitacji jest wiele, ale może nikt nie chciał uwierzyć, że w Białymstoku (docierając pociągami, bo lotniska w pobliżu brak) na mecz Szwajcaria – Islandia przyjdzie więcej niż 10 000 widzów. PZPN grał więc starą kartą – pora na pierwsze kobiece EURO w kraju „za dawną żelazną kurtyną”, ale nie dali się przekonać nawet nasi dobrzy znajomi z dawnych baraków – Czech, Estończyk i Ormianin. Porażka i wstyd na cały blok! Czy mamy teraz nowy hasztag „ŁączyNasZero”?

Niedługo potem na stadionie w Świdniku podczas meczu Pucharu Polski pękł słupek. Przez dziesięciolecia komentatorzy opowiadali nam o strzałach „w spojenie z poprzeczką”, a tu proszę. Trochę niżej i kłopot. Gdy Janusz Zaorski pokazał w „Piłkarskim pokerze” obrazek jak po golu Gerarda Cieślika, który „złamał poprzeczkę Związkowi Radzieckiemu”, wydawało się, że to tylko żart. A tu proszę. Życie nie tyle przerosło kabaret, co dogoniło film. Może dlatego, że od pierwszego scenariusza miał to być film dokumentalny, a nie fabularny.

Starsi jeszcze pewnie pamiętają, jak Władek Żmuda podchodził z tacą do kolegów, a ci brali po jednym odznaczeniu. Trochę lat minęło i kolejny nagrodzony też sam powiesił sobie medal na szyi. Świat stoi dziś na pomarańczowym. Prawie na głowie. Niestety dla nas, znajduje się też na rozdrożu. Może dlatego piątkowe losowanie grup finałowych MŚ miało wiele z farsy i... popularnej w telewizji od dawna „Familiady”. Też pełno było żenujących żartów prowadzących.

My również byliśmy tam zaproszeni. W silnej grupie pod wezwaniem Jana. Do poczekalni. Już wiadomo, że jesteśmy o dwa mecze od grupy z Holandią, Tunezją i Japonią. Daleko to czy blisko? O co kaman czy raczej o co... Koeman? Z Holandią zagrać możemy, choć wcale nie musimy, w Houston! To mamy idealny napis na nasz autokar po swojskim „Polska dawaj!” w 2018. Houston – mamy problem!

Mamy ich jednak znacznie więcej niż jeden i do tego jeszcze kilka zagadek. Czy będzie można znowu zagrać z Japonią niskim pressingiem? Czy Błaszczykowski wreszcie wejdzie na boisko i nie będzie dłużej czekał na zmianę? Czy Antoni Piechniczek ma jeszcze notatki i rozrysowaną Tunezję, choćby z czasów, gdy był jej selekcjonerem? No i czy sprawdzi się groźba Urbana pod adresem Ronalda: – W finałach MŚ i tak was ogramy! Tak czy inaczej, ponownie pasuje powiedzenie, że ta grupa byłaby tak miła, że aż żal z niej potem wychodzić. No, ale tym razem najpierw trzeba się do niej dostać. A te kuchenne drzwi są takie wąskie...

Zaczepiają mnie ostatnio na Marszałkowskiej i pytają, co z tą Legią?

– Spokojnie – odpowiadam.

Skąd ten optymizm? Papszun nadal modli się, by nie spadła, więc tylko dlatego nie opuszcza jeszcze Częstochowy. Jak sama nazwa miasta wskazuje – tam zawsze ktoś się często... chowa. Ale kiedy już „Papa” przyjedzie na Łazienkowską, to wszystko wróci do normy. Będzie jak za Piasta... Może nie Kołodzieja, bo na razie Legia nie jest wcale najbogatszym klubem ekstraklasy, jest tylko klubem, który wydaje najwięcej. Zauważył to ostatnio przytomnie mój ulubiony twitterowicz – Marcin Żuk.

Pieniądze nie grają? No nie, ale nie można też nimi szastać!

Cieszy nas, że autor felietonów ma w dorobku aż tyle tomów. Są na pewno innym spojrzeniem na piłkę nożną. A ostatnia „szóstka” to 100 procent tekstów z kultowego tygodnika „Sportowiec”, niedostępnych w Internecie.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się