Tydzień prawdy

Julien Sale triumfował w finale HotelPlanner Tour, a Hamish Brown został najlepszym zawodnikiem sezonu. Mateusz Gradecki o włos od zakwalifikowania się do ostatniego etapu Q-School DP World Tour.

Julien Sale (z prawej) i Hamish Brown na szczycie. Zdjęcia: HotelPlanner Tour

To był intensywny tydzień europejskiego golfa. Na Majorce toczył się Grand Final, gdzie jak co roku ważyły się losy tych, którzy spędzili cały sezon na ciułaniu punktów i pogonią za marzeniami o grze na DP World Tour. W Hiszpanii na czterech różnych polach jednocześnie rozegrano drugi etap kwalifikacji DP World Tour. Niestety, w rozpoczynającym się już w ten piątek finałowym, morderczym, sześciodniowym etapie nie powalczy Mateusz Gradecki. Szczęście było blisko.

Coroczne roszady

To taki czas w golfie, kiedy wszystko się tasuje. Po ostatnim regularnym turnieju DP World Tour w Korei poznaliśmy tych, którzy utrzymali się w TOP 100 rankingu Race to Dubai, gwarantując sobie pełną kartę na przyszły sezon. Poznaliśmy też tych, którzy, przynajmniej do momentu zakończenia finałowego etapu Q-School, wypadli z ligi. Z drugiej strony są zawodnicy, którzy zrobili wielki krok – w tym roku tych szczęśliwców było piętnastu. Wśród nich znalazł się też triumfator polskiej odsłony HotelPlanner Tour – Anglik John Gough, finiszujący na dziesiątym miejscu klasyfikacji Race to Mallorca. W TOP 15 znaleźli się jeszcze chociażby, występujący we wrześniu w Konopiskach: jeden z ulubieńców polskich kibiców, grający zawsze w swoim firmowym, gustownym „kapelutku” – Fin Tapio Pulkkanen, 45-letni szkocki weteran, 4-krotny triumfator na DP World Tour – Marc Warren, który zakończył polską przygodę, pokonany po pierwszym dniu przez tajemniczego wirusa, czy finiszujący na drugiej pozycji w Rosa Golf Club – Anglik Andrew Wilson.

Ktoś awansuje, by odpaść miał ktoś

Sam Grand Final na Majorce, rozgrywany na widokowo zapierającym dech w piersiach, ale i bezwzględnym polu Club de Golf Alcanada, był prawdziwym teatrem emocji. Dominatorem finałowej rundy okazał się Francuz Julien Sale, który dzięki spektakularnej rundzie 65 przypieczętował 4-uderzeniowe zwycięstwo z kosmicznym rezultatem -22. Choć Sale grał bez presji – awans miał w kieszeni jeszcze przed rozpoczęciem finałowej rywalizacji – jego wygrana rzuciła wyzwanie liderowi cyklu. Hamish Brown musiał drżeć o końcowy triumf w rankingu Road to Mallorca do ostatniego dołka, ale ostatecznie finiszując na drugim miejscu, rzutem na taśmę obronił pozycję numer jeden w lidze. Jednak niemal filmowy dramat toczył się nieco niżej na tablicy wyników, gdzie ważyły się losy TOP 15 rankingu. Wspomniany Marc Warren dokonał fantastycznego powrotu – dzięki fenomenalnej grze w niedzielne popołudnie wskoczył na dzielone piąte miejsce w turnieju, co pozwoliło mu awansować z dwudziestej na trzynastą lokatę całorocznej klasyfikacji i po latach chudych powrócić do elity. Ten spektakularny awans weterana oczywiście musiał odbyć się kosztem innych. Brutalną stronę tej starej jak świat prawdy poznał Francuz Maxence Giboudot, który do ostatniej chwili drżał o swoje być albo nie być. Na Majorce zajął odległe miejsce pod koniec stawki, a jego przewaga nad szesnastym w rankingu Sebastianem Friedrichsenem stopniała do absolutnego minimum! Ostatecznie o losie ostatniej dostępnej karty na DP World Tour, zdecydowało zaledwie kilkadziesiąt punktów. Najbardziej tragiczną ofiarą tej brutalnej matematycznej wojny okazał się Anglik Matthew Southgate. Doświadczony weteran, mający na koncie ponad 300 startów w głównym cyklu, przystępował do wielkiego finału na granicy – pozycji piętnastej. Niestety, na Majorce zabrakło mu impetu – finisz na dzielonym 26. miejscu okazał się wyrokiem. Southgate został zepchnięty na przeklętą, szesnastą lokatę, tracąc pełną kartę na rzecz niesamowicie finiszującego Marca Warrena. Gdy opadł turniejowy kurz, okazało się, że od marzeń o powrocie do elity dzieliło go niespełna 32 punkty – absolutne nic w skali całego sezonu. I choć wspomniany Giboudot zajął na Majorce odległe miejsce pod koniec stawki, to on świętował obronę ostatniego premiowanego awansem miejsca, podczas gdy Southgate musiał przełknąć najbardziej gorzką pigułkę w swojej karierze. Podobne przeżycia miał w 2022 roku Mateusz Gradecki, któremu zabrakło dosłownie „kilku” punktów do premiowanego wtedy awansem miejsca dwudziestego!

Nie brakowało wiele

Sale skończył rok na drugim miejscu w rankingu i po raz pierwszy w swojej karierze awansował o stopień wyżej. Został piątym zawodnikiem z Francji, który wygrał wielki finał ligi – wcześniej dokonali tego Clément Sordet w 2017 roku, Benjamin Hebert - 2014, Mike Lorenzo-Vera - 2007 oraz przecierający francuski szlak Nicolas Joakimides - 1997. Był to drugi triumf Juliena w 2026 roku, po tym jak triumfował w ojczyźnie podczas Le Vaudreuil Golf Challenge. - Przystępując do rywalizacji w tym tygodniu, nie odczuwałem większego stresu, ponieważ wiedziałem, że jestem w pierwszej piętnastce rankingu – powiedział Francuz, szósty we wrześniu w Rosa Golf Club. - Moim celem było wygranie turnieju i – rzecz jasna – próba zajęcia pierwszego miejsca w klasyfikacji generalnej. Już dziś rano nastawiałem się na dobrą zabawę, a teraz, gdy jest tu ze mną rodzina, będę cieszył się tym sukcesem jeszcze bardziej. To był trudny dzień, wiązał się z dużą presją. Wiedziałem, że zawodnicy za moimi plecami będą grać dobrze i spróbują mnie dogonić, ale jestem bardzo zadowolony z tego, jak zagrałem.

Z kolei Brown, który na Rosie nie przeszedł cuta, został piątym Duńczykiem, który wygrał „Road to Mallorca” – dołączając do grona, w którym znaleźli się wcześniej Rasmus Neergaard-Petersen - 2024, Marcus Helligkilde - 2021, Joachim B. Hansen - 2018 oraz słynny kapitan drużyny europejskiej z Paryża - Thomas Bjørn, który wygrywał w 1995 roku. 27-latek zapewnił sobie samodzielne drugie miejsce, gdy putt na birdie w wykonaniu reprezentanta RPA, MJ-a Daffue, minął ostatni dołek turnieju. - To dla mnie bardzo wiele znaczy – powiedział Duńczyk. - Dzisiaj znów musiałem się mocno napracować, podobnie jak w zeszłą niedzielę. Ostatecznie nie udało mi się wygrać, bo świetnie zagrał pewien Francuz – był naprawdę znakomity. To taki dzień, w którym trudno zapanować nad własnymi myślami. Ciągle zastanawiasz się, co muszą zrobić rywale albo co zaraz się wydarzy. Dodaje mi to mnóstwo pewności siebie. Poprzedni rok w DP World Tour był dla mnie trudny, ale czułem, że wcale nie brakowało mi wiele. Czasami w trakcie sezonu potrzeba po prostu odrobiny szczęścia, by sprawy potoczyły się po twojej myśli. Nie obawiam się przyszłego roku – wręcz przeciwnie, czekam na niego z niecierpliwością, bo teraz już wiem, z czym to się je. Wiem, co powinienem robić, a czego unikać. Po prostu stawiam sobie teraz wyższe wymagania.

„Gradi” już witał się z gąską

Mateusz Gradecki do samego końca liczył się w grze o awans do finałowego etapu Q-School. Walka o drogocenne przepustki toczyła się równolegle na czterech hiszpańskich polach. Gradi rzucił wyzwanie rywalom w katalońskim Fontanals Golf Club w Gironie, skąd – jak się ostatecznie okazało – awans wywalczyło 21 zawodników. Po rundach 69, 69, 70, przed niedzielą tracił kilka uderzeń do upragnionej strefy awansu i wiedział, że musi się sprężyć. Tak też zrobił! Pokazał klasę i stalowe nerwy, odpalając swoją najlepszą rundę turnieju, 67 (-3). Choć zakończył zmagania z solidnym, wynikiem -5, brutalna matematyka znów dała o sobie znać. Pięciokrotnemu amatorskiemu mistrzowi Polski i zwycięzcy na Challenge Tour w 2022 roku, zabrakło dwóch strzałów, by dołączyć do dogrywki o TOP 21, w której na polu Fontanals zmierzyli się Giles Evans i Evan Knight. Ostatecznie to Amerykanin Knight wyszarpał premiowaną bezpośrednim awansem pozycję, pozostawiając naszego reprezentanta na bolesnym miejscu T27. Po turnieju zapytałam Mateusza o wrażenia, ekipę, która była z nim w Katalonii, formę i plany. Tak, dynamicznie depeszował w odpowiedzi: „Zabrakło dwóch uderzeń do kwalifikacji, a jednego do dogrywki o rezerwowe miejsce w finale. Caddiował mi klasycznie Nick Lane, a tata udzielał się jako forecaddy. Każdego dnia grałem coraz lepiej, ale nie do końca przełożyło się to wynikowo. Druga dziewiątka ostatniego dnia to mój najlepszy golf w tym sezonie, o włos o wciśnięcie kilku więcej birdie. Najbardziej boli trzeci dzień, w którym miałem najgorszy wynik, a grałem dużo lepiej niż w pierwsze dwa dni. To był dziwny sezon, bo nic nie wyszło z założeń - wszystko dość blisko, ale dalej bez większego sukcesu. Progres jaki zrobiłem w 12 miesięcy jest ogromny. Niestety anulowano Q-School na Asian Tour, więc w tym roku już nic mi nie zostało do grania. W marcu są kwalifikacje na Sunshine Tour. Będę działać i lecieć dalej, bo gra jest coraz lepsza. Coś z tego jeszcze będzie. Na razie nie wiem, co będę robił w następnym sezonie”.

Od czwartku będzie się działo

Ten tydzień zapowiada sporo emocji dla kibiców golfa w Polsce. Adrian Meronk, pięciokrotny zwycięzca na DP World Tour, w tym świeżo upieczony mistrz Alfred Dunhill Links Championship w St Andrews, wystartuje w prestiżowym Abu Dhabi Aldar Championship, który inauguruje fazę play-offs kończącą sezon ligi. Z kolei Dorota Zalewska czeka na uśmiech losu w Azji – Szczecinianka poleciała do Chin na turniej Aramco China Championship i od kilku dni zajmuje... pierwsze miejsce na liście rezerwowej. Turniej na słynnym polu Mission Hills China z komentarzem Wojtka Nowakowskiego transmitować będzie Golf Zone, a wydarzenia z Yas Links pokaże Polsat Sport, z komentarzem w czwartek i piątek Jacka Persona, a w weekend Andrzeja Persona. Wieczorami Eurosport 2 relacjonować będzie rozgrywany w Meksyku turniej PGA Tour - World Wide Technology Championship, tam też toczy się batalia o pozostanie w lidze.

Kasia Nieciak

 Piętnastu szczęśliwych ludzi.

Mateusz Gradecki miał w tym roku również bardzo dobre chwile, jak chociażby drugie miejsce w Gradi Polish Open. Fot. Kasia Nieciak


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się