Tychy dają pieniądze
Choć piłkarski GKS jest klubem w większości prywatnym, miasto przeleje na jego konto kilka milionów złotych.
W piłkarskim GKS-ie powiało finansowym optymizmem. Fot. Gleb Soboliev / Press Focus
GKS TYCHY
Swego czasu miasto Tychy wydzieliło z miejskiej spółki Tyski Sport osobny podmiot, Klub Piłkarski GKS Tychy, co miało umożliwić jego sprzedaż, przy jednoczesnym pozostawieniu na garnuszku miasta sekcji hokejowej i koszykarskiej. Jak wiemy, to się udało i aktualnie tyscy piłkarze grają dla spółki Tychy Investment Company Limited, której większościowym właścicielem jest amerykańska firma TSG (finansowanie filmów i zarządzanie majątkiem rodzinnym). Spółka posiada 75 procent udziałów, resztę ma miasto, choć proporcje uległy niedawno pewnej zmianie.
Chcą członka zarządu
– Inwestor podwyższył ostatnio kapitał (w GKS-ie – przyp. red.). Już nie mamy 25 procent, bo nie uczestniczyliśmy w podwyższeniu kapitału. W przyszłości rzeczywiście inwestor planuje, przynajmniej taką mam informację od zarządu, podwyższenie kapitału i finansowanie klubu w dalszym ciągu. Natomiast co do naszego udziału, zakładam, żeby rzeczywiście nie tracić aż tak udziału w klubie – mówił ostatnio na sesji rady miasta prezydent Tychów Maciej Gramatyka. Dyskusja o piłce nożnej wzięła się z tego, że miasto planuje dokapitalizować Tyski Sport kwotą 2 mln zł, by podwyższyć jego kapitał i – tutaj znowu prezydent: – Z założeniem, że może być tak, że to będą pieniądze na podwyższenie kapitałów KP GKS Tychy – dodał Gramatyka, a to nie wszystko. – Rozmawiałem z inwestorem o tym, by uzależnić wpłatę od tego, żebyśmy (jako miasto – przyp. red.) mieli członka zarządu, żeby mieć większą kontrolę nad finansami, ale to jest wszystko jeszcze w trakcie dyskusji. Nie było tego w umowie, którą podpisano, zanim zostałem prezydentem). Z tego powodu jest to trochę bardziej skomplikowane – zdradził Gramatyka.
Dotacja dla Amerykanów
Ewentualne 2 miliony to nie wszystko, co może otrzymać GKS od Tychów – a właściwie: co otrzyma. Miasto opublikowało bowiem listę dotacji na sport na rok 2026. Znalazło się tam 50 podmiotów, z czego 48 dostanie pieniądze – 43 z nich (kluby amatorskie czy inne dyscypliny sportowe, np. pływanie, żeglarstwo, golf) otrzymało łącznie 2,1 mln, z czego najwięcej, 453 tys. zł, trafiło do Akademii Piłki Nożnej SMS Tychy; drugi w kolejności GKS Tychy futsal dostanie w sumie 196 tys. Natomiast pięć podmiotów otrzymało w sumie aż 9 mln. Dwie z nich to Tyski Sport i podlegające mu koszykówka (milion) oraz hokej (4 mln), a trzy to KP GKS Tychy: organizacja profesjonalnego funkcjonowania piłki nożnej (3,428 mln), młodzieży (551 tys.) i sekcja kobieca (26 tys.). Licząc więc te dotacje i wcześniejszą chęć podwyższenia kapitału prywatnego klubu, to w sumie 6 mln złotych dla KP GKS, który w 75 procentach jest amerykański. To ciekawy temat z racji tego, co dzieje się... w Chorzowie.
Gmina powinna finansować
Tam przecież prezydent Szymon Michałek kombinuje, jak może, aby wspomóc Ruch i nie narazić się na ostrzał prokuratury, która „zainteresowała się” już jego poprzednikiem i kilkoma jego ludźmi. Tam chodziło też rzecz jasna o pewne nieprawidłowości formalne (np. przekazywanie pieniędzy bez spełnienia wszystkich wymogów przez klub), ale przy okazji prokuratorzy podkreślają, że samorządy nie powinny finansować zawodowego sportu; że to nie jego zadania własne. Gramatyka w Tychach jest tego świadomy, ale zauważył oczywistą oczywistość: bez udziału gminy wiele klubów w Polsce po prostu nie byłoby w stanie funkcjonować. Jego zdaniem tyczy się to też w większości prywatnego GKS-u. – Z sytuacją taką, jak dzisiaj, w moim odczuciu udział miasta w finansowaniu powinien być obecny, chociaż nie jest to wymarzona sytuacja. Klub cały czas nie zarabia na swojej działalności – powiedział prezydent Tychów.
Piotr Tubacki
