Tunezyjska porażka
Na stadionach Kataru trwa turniej FIFA Arab Cup, gdzie kiepsko wypadły Orły Kartaginy.
Tunezyjczycy zawiedli podczas FIFA Arab Cup. Jak będzie w Pucharze Narodów? Fot. FIFA
TUNEZJA
Reprezentacja z Afryki Północnej, jeżeli uda się nam oczywiście przebrnąć marcowe baraże, będzie pierwszym rywalem dla europejskiej drużyny z tzw. drugiej ścieżki barażowej: Polska/Albania – Ukraina/Szwecja. Mecz w meksykańskim mieście Guadelupe odbędzie się 14 czerwca. Potem starcie z Holandią i Japonią.
Za dużo grania
Na razie Tunezyjczycy startują w dwóch dużych turniejach. Jeden już za nimi. Jeszcze się Orły Kartaginy nie rozkręciły, a... już się spakowały i wróciły do domu. Chodzi o Puchar Krajów Arabskich, który od 1 do 18 grudnia rozgrywany jest w Katarze. Zespół pod okiem Samiego Trabelsiego, który grał w latach 90. w reprezentacji w zespole prowadzonym przez Henryka Kasperczaka, fatalnie spisał się w grupie A. Na początek przegrana 0:1 z Syrią, potem remis 2:2 z Palestyną, a na koniec wygrana 3:0 z gospodarzami, która niewiele już zmieniła. Drużyna zajęła 3. miejsce w grupie z czterema punktami i pożegnała się z turniejem. Dalej awansowały Syria i Palestyna. W czwartkowych ćwierćfinałach rewelacyjni Palestyńczycy zagrają z Arabią Saudyjską, a Syria z Marokiem.
– Z Katarem rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie. Narzuciliśmy kontrolę nad meczem, przez większość czasu byliśmy zdecydowanie lepszą drużyną i zdobywaliśmy kolejne gole, ale wszystko skończyło się na wczesnym odpadnięciu. To jednak właśnie mecz z Katarem pokazał nasze prawdziwe oblicze. To jest nasz prawdziwy i naturalny poziom – przekonuje w tunezyjskich mediach Sami Trabelsi.
Co w takim razie zaszkodziło Tunezyjczykom w dobrym zaprezentowaniu się na FIFA Arab Cup? – To mecze w Afrykańskiej Ligi Mistrzów wyrządziły szkody zawodnikom i mogły również zaszkodzić północnoafrykańskim drużynom biorącym udział w Arab Cup. Nie byliśmy fizycznie gotowi, a zawodnicy cierpieli w pierwszym meczu z Syrią. Gdyby był dzień więcej przed tym spotkaniem, sytuacja mogłaby wyglądać inaczej – uważa Trabelsi, który już drugi raz prowadzi zespół narodowy. Wcześniej był selekcjonerem w latach 2011-13, odchodząc po nieudanym Pucharze Narodów na stadionach w RPA (2013).
Teraz Puchar Narodów
Tunezyjczycy grali w Katarze praktycznie pierwszym składem. Nieobecni byli tylko zawodnicy europejskich klubów – Ellyas Skhiri (Eintracht Frankfurt), Hannibal Mejbri (Burnley) czy Ellias Achouri (FC Kopenhaga). Oni dojadą na Puchar Narodów, który zaczyna się 21 grudnia w Maroku. Jeśli chodzi o granie w Katarze, inni finaliści MŚ i zespoły przygotowujące się do PNA, jak właśnie Maroko czy Egipt, traktują ten turniej znacznie mniej prestiżowo niż ważny Africa Cup of Nations, który zaczynający się już w kolejną niedzielę. Świadczy o tym fakt, że wysłały do kraju leżącego na Półwyspie Arabskim krajowe składy.
W Pucharze Narodów Tunezyjczycy powalczą w grupie C kolejno z Ugandą (23 grudnia), Nigerią (27 grudnia) i dzień przed Sylwestrem z Tanzanią. W styczniu i lutym zeszłego roku nie udało im się wyjść z grupy podczas turnieju rozgrywanego w Wybrzeżu Kości Słoniowej, teraz ma być znacznie lepiej. Tym bardziej że w eliminacjach MŚ 2026 Orły Kartaginy na 10 meczów aż 9 wygrały, nie tracąc przy tym gola! W listopadzie w towarzyskiej grze w Lille zremisowali z Brazylią 1:1. Turniej w Katarze trochę wszystkim zachwiał i teraz fani tunezyjskiej reprezentacji czekają na to, co będzie w Maroku na turnieju, który potrwa od 21 grudnia 2025 do 18 stycznia 2026. Tunezja mistrzem kontynentu była tylko raz – w 2004 roku, kiedy grała u siebie. W ostatnich latach najwyższej miejsce zajęła na turnieju w 2019 roku w Egipcie, gdzie była czwarta.
Michał Zichlarz
