Tudor za Mottę
Zmiana szkoleniowca może być początkiem większej rewolucji w Juventusie.
Motta we Florencji odbył swój ostatni spacer do szatni jako trener Juventusu. Fot. IMAGO/PressFocus
WŁOCHY
Stało się to, o czym włoskie media pisały od wielu tygodni. Thiago Motta został zwolniony z funkcji pierwszego trenera, a w rolę strażaka do końca sezonu wcielił się Igor Tudor. Chorwat wraca do włoskiego klubu, w którym najpierw przez wiele lat był zawodnikiem, a następnie pełnił funkcję asystenta Andrei Pirlo w sezonie 2020/21. Zadanie jest proste – uratowanie tego sezonu, czyli zajęcie na koniec sezonu czwartego miejsca w tabeli, które zagwarantuje grę w Lidze Mistrzów. Tudor został jednak zatrudniony jedynie jako rozwiązanie tymczasowe i władze klubu rozglądają się za nowym trenerem, który mógłby objąć zespół. Według mediów zarząd Juventusu nie zamyka się na żadne rozwiązanie, także takie, że tymczasowy ratunek zamieni się w długofalowy projekt.
Sam projekt pod tytułem „Motta” miał był długofalową wizją dyrektora sportowego Cristiano Giuntolego. Włoski trener podpisał kontrakt do 2027 roku, a to dzięki temu, że miał świeże spojrzenie na futbol po okresie sukcesów w Bolonii. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna i dwie ostatnie porażki z Atalantą (0:4) oraz z Fiorentiną (0:3) przelały czarę goryczy. Po spotkaniu z zespołem z Florencji Giuntoli stanął w obronie swojego wybrańca, ale większość zapewnień dyrektorów sportowych, czy też prezesów, kończy się jednym – zwolnieniem trenera. Włoskie media ujawniają kulisy tego ruchu. Według nich rozstanie nie było planowane, ale zostało podjęte po obiedzie, w którym uczestniczyli Motta, Giuntoli oraz dyrektor generalny Maurizio Scanavino. Tematem były ostatnie słabe wyniki. Spotkanie miało być miejscem do spokojnej dyskusji, ale toczyło się w napiętej atmosferze, a odpowiedzi 42-letniego trenera miały rozczarować działaczy. Według "Corriere dello Sport", Giuntoli nie przebierał w słowach i miał powiedzieć szkoleniowcowi, że wstydzi się, że to on go wybrał. Ponadto szatnia miała stracić zaufanie do metod szkoleniowych Motty, a konflikty z niektórymi piłkarzami jeszcze bardziej sytuację zaogniły.
Odejście Motty może być jednak tylko początkiem większych zmian. Rodzą się pytania dotyczące przyszłości dyrektora sportowego. W końcu jego pomysłem był trener i to z nim przeprowadził rewolucję kadrową. Z pracy Giuntoliego mają być niezadowoleni właściciele „Bianconerich”. Coraz częściej mówi się o tym, że tą ważną funkcję ma objąć Giorgio Chiellini. Emerytowany obrońca jest już w strukturach klubu, ale teraz miałby wejść do zarządu albo objąć stołek właśnie dyrektora sportowego. Najbliższe miesiące w Turynie będą bardzo ciekawe, ale niekoniecznie naznaczone sukcesami.
Miłosz Cebo
