Tu już nie ma co trenować...
KOMENTARZ „SPORTU” - Mariusz Rajek
To nie jest dobry czas dla klubów z Górnego Śląska w I lidze. Wiosna dla klubów z regionu na zapleczu jest po prostu beznadziejna! Mowa tu o Polonii Bytom i GKS-ie Tychy, które w nowej rundzie zdobyły… po jednym punkcie w pięciu meczach! Katastrofa! W obu klubach okrutnie pomylono się z wyborem szkoleniowców – w Bytomiu z konieczności po porwaniu Łukasza Tomczyka przez Raków, w Tychach z własnej woli.
Patryk Czubak w kilka tygodni roztrwonił wszystko, co jesienią mozolnie budował poprzednik. Dziś aż trudno uwierzyć, że Bytomianie zimowali jako wicelider tabeli, przed sobą mając jedynie Wisłę Kraków. Pięć kolejek i drużyna zanotowała zjazd na 10. miejsce, marzenia o awansie raczej skutecznie kibicom zostały wybite z głowy. Nie pomogli zapewne również działacze, przyznając, że Polonia nie jest gotowa na awans. Pewnie nie jest, ale trzeba się było tym aż tak „chwalić”? Spadek Bytomianom raczej nie grozi, więc możliwe, że trenerowi dane będzie dokończyć sezon. W klubie z pewnością nie uśmiecha się wydawanie pieniędzy na kolejnego szkoleniowca. Problem jednak w tym, że ta współpraca zdaje się nie rokować żadnej przyszłości, a i Czubak sam chyba już nie wierzy, że jest w stanie pomóc zespołowi.
W Tychach z pewnością by się z Bytomianami zamienili. Tam beznadzieja trwa cały sezon. Powierzenie drużyny Łukaszowi Piszczkowi okazało się pomyłką, z której zdają sobie sprawę chyba już wszystkie strony, tylko nie wiedzą jak z niej wyjść z resztkami twarzy. Od początku było wiadomo, że Piszczek, wchodząc do klubu poważnie zagrożonego spadkiem, podejmuje duże ryzyko. Mało kto spodziewał się chyba jednak, że ten projekt nie wypali aż tak bardzo. Osiem meczów – dwa remisy i sześć porażek. Na dziesięć kolejek przed końcem sezonu Tyszanie do 15-stej Stali Mielec, z którą przegrali w miniony weekend 0:4, tracą sześć punktów, ale już do znajdującej się pozycję wyżej Pogoni Siedlce trzynaście... Nie ma się co czarować, cytując klasyka „tu już nie ma co trenować, zostało dzwonić…”. Zostając w nastroju czarnego humoru, chyba nawet telefon do jakiegokolwiek trenera nie byłby w stanie już czegokolwiek zmienić. Tkwienie w obecnym układzie z Piszczkiem wydaje się równie toksyczne. Beznadziejny przypadek, gdzie każde rozwiązanie wydaje się złe.
