TRZY PYTANIA DO...

Henryka GRUTHA czterokrotnego olimpijczyka, trenera i obecnie komentatora Polsatu Sport

Fot. Archiwum

1. Jak postrzegasz dotychczasowe występy Tyszan w Hokejowej Lidze Mistrzów?

- Zacznijmy od tego, że GKS nie miał szczęścia w losowaniu i trafił na zespoły z najsilniejszych europejskich lig. Drużyny z Czech, Szwajcarii, Niemiec czy z Finlandii nie wymagają rekomendacji. Tyszanie poza pierwszym meczem z Dynamem Pardubice (0:6 – przyp. red.) w pozostałych pokazali się z niezłej strony. Wprawdzie wszystkie przegrali, choć z Genewą (0:1 – przyp. red.) byli blisko cennego punktu. W tym zespole gra dwóch moich wychowanków, obrońca Roger Karrer oraz napastnik Marko Miranda, i po meczu miałem okazję z nimi wymienić uwagi. Obaj byli zaskoczeni postawą tyskiego zespołu, bo uważali, że wygrana przyjdzie im znacznie łatwiej. Mistrz Polski, w ich mniemaniu, pokazał się z niezłej strony i stwierdzili, że nie spotkali się z żadnym kopciuszkiem. Ponadto byli ciekawi jak wygląda nasza liga. Charakteryzowałem ją w oszczędnych słowach, a przy okazji dowiedziałem jakim byłem ostrym i wymagającym trenerem (śmiech).

2. Teraz przed GKS-em Tychy dwa ostatnie mecze, z Adlerem Mannheim i Tapparą Tampere. Można mieć nadzieję chociażby na punkt?

- Obawiam się, że to zadanie ponad możliwości zespołu trenera Pekki Tirkkonena. Drużyna z Mannheim to wicemistrz Niemiec, gra na własnym lodzie i osiąga niezłe wyniki w DEL-u oraz w Lidze Mistrzów. Może gdybyśmy grali u siebie, szansa na wyrównaną grę byłaby większa. Z kolei fińska ekipa nie tak dawno, bo w 2023 r., wygrała Ligę Mistrzów i zdobyła Klubowy Puchar Europy. Zdobycie jednego, skromnego punktu byłoby ogromny sukcesem.

3. Czy te występy GKS-u mogą się przełożyć na grę w naszej lidze?

- Poprzez grę w tych rozgrywkach zawodnicy na własnej skórze przekonują się jaka jest różnica między nimi i najlepszymi. Zebrane doświadczenie na pewno zaprocentuje podczas rywalizacji ligowej, ale jeszcze nie teraz. Teraz łączenie diametralnie różnych rozgrywek wywołuje trochę zamieszania czy chaosu. Zespoły, nie tylko GKS, muszą podróżować po Europie, rozgrywać mecze, a potem szybko wpadają na ligowe tory. GKS w najważniejszych meczach ligowych wykorzysta wszystkie elementy, które zyskał w Lidze Mistrzów. Przede wszystkim będzie grał w szybszym tempie i na innej intensywności. Tyszanie otrzymają surowe lekcje, ale na pewno zyskają sportowo.

Rozmawiał W. S.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się