Trzy gwizdki VARciniaka
Derby Dolnego Śląska przyniosły mnóstwo emocji, a na plan pierwszy wysunęła się... technologia.
Tomasz Marciniak aż trzykrotnie skorzystał z VAR-u. I w każdym z tych przypadków zmieniał swój boiskowy werdykt. Fot. PAP/Maciej Kulczyński
Chrobry we Wrocławiu zagrał tak, jak wskazuje na to nazwa klubu: odważnie i walecznie. - Przyjechaliśmy z wiarą we własne możliwości. Wyjeżdżamy, mimo porażki, z podniesioną głową – mówił po końcowym gwizdku trener głogowian, Łukasz Becella.
Wrocławska nawałnica
Jego zespół jest rewelacją rozgrywek pierwszoligowych. Na Tarczyński Arenę pojechało za nimi aż 800 kibiców! Nie musieli się wstydzić za swych ulubieńców, bo ci przyłożyli rękę do stworzenia widowiska pełnego emocji. - A kluczowych dla wyniku było parę sytuacji – mówił wspomniany opiekun gości. - Myślę zwłaszcza o czterech minutach pierwszej połowy, gdy po dwóch akcjach Śląska rozpoczętych wrzutem z autu, straciliśmy dwa gole...
Pierwsza bramka – zdobyta z karnego – była efektem „stempla” postawionego na nodze Krzysztofa Kurowskiego przez Kacpra Tabisia. Sytuacja zupełnie umknęła Tomaszowi Marciniakowi, jego przeoczenie naprawił dopiero Łukasz Szczech na VAR-ze, a jedenastkę z dużą pewnością wykorzystał Piotr Samiec-Talar. Chwilę potem kapitan wrocławian idealnie znalazł w polu karnym Jegora Macenkę, który bombą pod poprzeczkę nie dał szans Dawidowi Arndtowi. To było zwieńczenie „karuzeli”, na którą gospodarze wzięli przyjezdnych w tym kwadransie. A zaczęła się ona od zamieszania w 17 minucie: po „główce” Macenki piłkę z linii bramkowej wybił Piotr Janczukowicz, a dobitkę Lamine'a Ba w ekwilibrystyczny sposób obronił Arndt.
Uparty Mazur
Wydawało się po pierwszej połowie, że jest „pozamiatane”. O emocje po zmianie stron zadbali jednak głogowianie. Szukali gola kontaktowego – a przynajmniej okazji na niego – i... sprawili kłopot Marciniakowi. W 66 minucie znów musiał on konsultować z VAR-em, a potem poprawiać własną decyzję, tym razem anulował jedenastkę podyktowaną po starciu Patryka Sokołowskiego z Myrosławem Mazurem. - Zawodnik Chrobrego po prostu we mnie wpadł i się poślizgnął! - relacjonował wrocławski pomocnik. Ukrainiec – etatowy wykonawca karnych w Chrobrym – nie dał sobie jednak zabrać gola: zdobył go kwadrans później, wykorzystując asystę Szymona Lewkota po kiepskiej interwencji Michała Szromnika.
Spór o wideo
Niemal równo z upływem 90 minut gospodarze mogli postawić kropkę nad „i”. Michał Rosiak z wolnego przymierzył w słupek, a kilkadziesiąt sekund później w poprzeczkę... własnej bramki główkował Lewkot. Nie był to jednak koniec emocji. W piątej minucie doliczonego czasu gry Marciniak raz jeszcze odgwizdał karnego dla gości, by do kilku minutach wpatrywania się w monitor... znów ją odwołać! - Nasz zawodnik został uderzony przez Macenkę głową w głowę. Natomiast sędzia ostatecznie uznał, że to piłkarz Śląska pierwszy zagrał piłkę - trener Becella nie do końca z tą interpretacją się godził. - W każdym razie nietypowa to sytuacja, gdy VAR anuluje aż dwa rzuty karne...
- Dziś zobaczyliśmy, że VAR się przydaje. Warto pochwalić sędziów za współpracę, za to, jak rozmawiali. Wykonali dobrą pracę w tym meczu – Ante Simundza , trener Śląskamiał oczywiście inne spojrzenie na obie akcje.
Śląsk po tej wygranej wskoczył do strefy barażowej, a do Chrobrego traci już tylko punkt.
(DaL
OCENA MECZU⭐⭐⭐
◼ Śląsk Wrocław - Chrobry Głogów 2:1 (2:0)
1:0 – Samiec-Talar, 29 min (karny), 2:0 – Macenko, 32 min, 2:1 – Mazur, 81 min
Śląsk: Szromnik - Macenko, Ba, Malec - Llinares, Sokołowski, Samiec-Talar, Yriarte, Kurowski (70. Rosiak) - Marjanac (90. Markowski), .Jambor (83. Szarabura). Trener Ante SIMUNDZA.
Chrobry: Arndt - Zarówny (46. Tupaj), Grič, Mazur, Tabiś - Ibe-Torti (63. Bartlewicz), Grzelak (46. Bonecki), Lewkot, Nowakowski, Laskowski (81. Ozimek) - Janczukowicz (72. Strózik). Trener Łukasz BECELLA.
Sędziował Tomasz Marciniak (Płock). Widzów 14801. Żółte kartki: Macenko, Kurowski, Szromnik - Tabiś, Grič.
