Trzecia liga coraz bliżej

Kolejny blamaż Zagłębia stał się faktem. Tym razem, w niezwykle istotnym meczu, uległo rezerwom ŁKS-u Łódź.

Momentami piłka aż kleiła się do stopy Michała Barcia, ale niewiele z tego wynikało. Fot. Zagłębie Sosnowiec

Przed rozpoczęciem spotkania minutą ciszy uczczono pamięć zmarłego w piątek Jacka Magiery, który prowadził Zagłębie na początku sezonu 2016/17. Piłkarze z Sosnowca zagrali z czarnymi opaskami na ramionach. Było to dla nich bardzo ważne spotkanie, ponieważ przyszło im bronić się przed degradacją. Trener Grzegorz Bąk dokonał roszad personalnych, ale przede wszystkim zmienił ustawienie, wracając do gry czwórką obrońców. Z powodu zerwania więzadła skokowo-strzałkowego z gry w tym sezonie wykluczony został Patryk Gogół.

Łodzianie przyjechali wzmocnieni zawodnikami pierwszego zespołu, który w ten weekend pauzował. Był wśród nich m.in. Fabian Piasecki, były napastnik Zagłębia, król strzelców 1. ligi w sezonie 2019/20 i to właśnie Piasecki zdobył w końcówce jedną z bramek dla gości, stawiając pieczęć na ich wygranej i pogrążając Zagłębie.

Gospodarze prowadzili grę, ale ich ataki były chaotyczne. Dość powiedzieć, że przez cały mecz nie oddali celnego strzału! Nie znaczy to jednak, że zespół trenera Bąka nie wypracował szans bramkowych. Wręcz przeciwnie! Co prawda nie było ich zbyt wiele, ale zarówno Jewgienij Szykawka, jak i Grzegorz Janiszewski powinni wpisać się na listę strzelców. Ten pierwszy trafił w słupek, a drugi spudłował z około 4 metrów...

Łodzianie ruszyli w końcówce i pokazali, jak się wykańcza sytuacje strzeleckie. Najpierw trafił niespełna 17-letni rezerwowy Sebastian Sopel, a chwilę potem doświadczony Piasecki. Przy obu trafieniach asystował Adrian, Jurkiewicz, który wszedł na boisko razem ze wspomnianym Soplem.

Dla Zagłębia to siódma porażka w dziewiątym wiosennym meczu. W bieżącej rundzie podniosło z murawy zaledwie 4 punkty i widmo spadku do 3. ligi staje się coraz bardziej realne. W najbliższy weekend Sosnowiczanie dopiszą sobie 3 „oczka” za walkower z wycofanym z rozgrywek Jastrzębiem, a potem czekać ich jeszcze tylko 6 spotkań....

Krzysztof Polaczkiewicz

GŁOS TRENERÓW

Konrad GEREGA: - Jesteśmy zadowoleni z wyniku. Obie bramki zdobyliśmy w końcówce, ale zanim one padły, oba zespoły mogły ułożyć sobie ten mecz. Zagłębie miało bardzo dobrą sytuację na początku drugiej połowy, my mieliśmy kilka dobrych szans przed przerwą. Dla nas było to bardzo trudne spotkanie, bo zawodnicy pierwszego zespołu, którzy nas wspierali, bardzo dobrze zrealizowali plan, choć do pozostałych nie można mieć pretensji. Przygotowanie do spotkania nie było jednak łatwe, bo mieliśmy tylko dzień, żeby wszystko poskładać. Warto wspomnieć o debiutanckim golu Sebastiana Sopla. To chłopak urodzony w 2009 roku, więc plan, który sobie założyliśmy, żeby rozwijać młodych zawodników przy wsparciu doświadczonych, cały czas realizujemy. Tabela jest dziś dla nas niekorzystna, jesteśmy w strefie spadkowej, ale ci chłopcy się rozwijają się, a najmłodszy z nich otwiera wynik. Dla tego zawodnika to bardzo dobry czas. Niech idzie za ciosem.

Grzegorz BĄK: - W pierwszej połowie byliśmy zdeterminowani i mieliśmy naprawdę dobre momenty. Nasz pressing wyglądał zdecydowanie lepiej niż ostatnio. Często odbieraliśmy piłkę, byliśmy agresywni, blisko przeciwnika i zapracowaliśmy na to, żeby zdobyć bramkę. Szkoda okazji zmarnowanych przez Szykawkę i Janiszewskiego, bo mogliśmy prowadzić i jeszcze bardziej kontrolować ten mecz. Niestety, w tych najmniejszych rzeczach, czyli detalach w obronie, nadal nie jesteśmy odpowiedzialni i końcowe fragmenty okazały się dla nas tragiczne. Musimy być bardziej odpowiedzialni jako zespół. Zarówno działaniach indywidualnych, jak i w obronie. Zostaliśmy bez punktów, a to był dla nas bardzo ważny mecz.


OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐

◼ Zagłębie Sosnowiec - ŁKS II Łódź 0:2 (0:0)

0:1 - Sopel, 88 min, 0:2 - Piasecki, 89 min

ZAGŁĘBIE: Kabała - Chęciński (70. Pawłowski), Matras, Janiszewski, Mironowicz - Wołowiec (70. Ronnberg), Wasiluk (18. Laskowski), Broniewski, Barć (81. Sobczak), Predenkiewicz (82. Dziedzic) - Szykawka. Trener Grzegorz BĄK.

ŁKS II: Bomba - Kotarba, Wiech, Fałowski, Sokołowski (86. Rzemyszkiewicz) - Młynarczyk (66. Coulibaly), Rozwandowicz, Wojciechowski (66. Szczepański), Patterson (74. Sopel), Szczygieł (74. Jurkiewicz) - Piasecki. Trener Konrad GEREGA.

Sędziował Paweł Szuta (Piła). Widzów 2057.

Żółte kartki: Janiszewski - Wiech, Sokołowski.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się