Trzeba walczyć do krwi

W niedzielę w Kielcach mecz o wszystko. Zwycięstwo Industrii zakończy rywalizację o złoto, a ewentualna wygrana Orlen Wisły sprawi, że walka o mistrzowską koronę powróci do Płocka.

Jeśli Kielczanie powstrzymają zdesperowanych Nafciarzy, po dwóch latach wrócą na tron. Fot. Przemysław Strąk/PressFocus

ORLEN SUPERLIGA MĘŻCZYZN

Spotkania Płocka z Kielcami mają to do siebie, że często wymykają się logice, a scenariusze pisane przez zawodników są nieprzewidywalne i wszystko może się w nich zdarzyć. Sympatycy tej dyscypliny doskonale wiedzą, że starcia tych drużyn elektryzują całą Polskę, a co ciekawe, przyciągają uwagę także europejskich fanów. To dla takich meczów zawodnicy trenują przez cały sezon.

Zmazać z siebie wstyd

Dlatego nigdy nie ma mowy o zwieszaniu głowy czy rezygnacji z walki i podobnie będzie w drugim meczu o mistrzostwo Polski. Pierwsze spotkanie, rozegrane tydzień temu w płockiej Orlen Arenie, dość niespodziewanie zakończyło się wysokim zwycięstwem gości (30:25). Orlen Wisła zagrała najsłabszy mecz w sezonie krajowych rozgrywek. Jej trener, Xavier Sabate, nie miał nic na usprawiedliwienie swoich podopiecznych. - Kielce były lepsze. Mam tylko nadzieję, że nasza głowa będzie miała tylko jedną opcję - pojechać do Kielc i wygrać – powiedział Hiszpan.

Nafciarze wiedzą, że muszą zmazać z siebie wstyd po porażce w pierwszym spotkaniu. Uważają, że na razie jedna bitwa w rywalizacji do dwóch zwycięstw została przegrana, ale wojna o złoty medal wciąż trwa. - Przed nami bardzo ważny mecz. Jeśli chcemy zachować szansę na zdobycie tytułu, musimy wygrać - nie ma innej opcji. Będziemy potrzebować wsparcia naszych kibiców, bo czeka nas bardzo trudne spotkanie. Mam jednak ogromne zaufanie do drużyny i głęboko wierzę, że razem możemy osiągnąć wielkie rzeczy – podkreślił francuski rozgrywający, Melvyn Richardson.

Cieszyć się chwilą

W płockim obozie przed wyjazdem do Kielc nastoje są optymistyczne. W końcu motto drużyny jest jednoznaczne - ten sezon ma należeć do Nafciarzy. Na razie drużyna z Mazowsza zdobyła tylko Puchar Polski. Nie udało się jej zrealizować celu w spotkaniu o Superpuchar, odpadła też w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Jeśli jednak w niedzielę wygra, będzie miała szansę na obronę tytułu w sobotę 6 czerwca u siebie. - W rewanżu musimy pokazać się z zupełnie innej strony. Damy z siebie wszystko, aby osiągnąć zamierzony wynik i cel. Głęboko wierzę, że zaprezentujemy się znacznie lepiej niż w ostatnim meczu - zapewnił przekonany o zwycięstwie w drugim pojedynku bramkarz płocczan Torbjoern Bergerud, dodając przy tym, że takie spotkania zawsze są wymagające. - Jednocześnie dają ogromną przyjemność z gry. Musimy więc pojechać do Kielc, cieszyć się chwilą, a wtedy osiągniemy rezultat, którego wszyscy pragniemy – zapowiedział Norweg.

Mentalnie gotowi

Po efektownym zwycięstwie w Płocku szczypiorniści Industrii wracają do własnej hali, by powalczyć o odzyskanie mistrzostwa Polski. Jednocześnie w niedzielę staną przed historyczną szansą zdobycia 21. tytułu najlepszej drużyny kraju. Mają ku temu wielkie podstawy, gdyż w w pierwszym meczu zaprezentowali znakomitą dyspozycję, szczególnie w pierwszej połowie, którą zakończyli z 8-bramkową przewagą. Trener Krzysztof Lijewski nie krył satysfakcji z postawy swoich podopiecznych i podkreślił ich mentalną gotowość do rewanżu. - Bardzo się cieszę, że w oczach chłopaków jest spokój, ale również sportowa złość i determinacja, aby tytuł wrócił do Kielc – powiedział „Lijek”, przestrzegając przed przedwczesnym świętowaniem. Wskazał, że drużyna dopiero otworzyła sobie „furtkę”, ale jeszcze przez nią nie przeszła. Szkoleniowiec stwierdził, iż w niedzielę spodziewa się w niedzielę innego, lepiej przygotowanego rywala z Płocka i podkreślił rolę nastawienia mentalnego. W pierwszym spotkaniu kluczowa okazała się także realizacja planu taktycznego, w tym płaska obrona oraz gra jeden na jeden w ataku. Lijewski wyjaśnił również, że mniejsza liczba minut reprezentacyjnego rozgrywającego Szymona Sićki wynikała wyłącznie ze strategii, a nie braku formy zawodnika. Trener liczy na większe wsparcie ze strony bramkarzy oraz nieocenioną pomoc fanów, których nazywa „ósmym zawodnikiem drużyny”.

Pożegnanie  braci

Zawodnicy również zapowiadają walkę do ostatniej sekundy, licząc na wsparcie kibiców w Hali Legionów. Słoweński rozgrywający Aleks Vlah wskazał na jedność zespołu, jako fundament sukcesu w Płocku. Zaznaczył, że po okresie częstych porażek z Płocczanami w ostatnich latach, obecnie psychologiczna przewaga w „świętej wionie” jest po stronie Kielc. – Drugie spotkanie musimy zacząć tak samo jak w Płocku, czyli twardo w obronie i bez błędów w ataku. Musimy zagrać do końca i walczyć do krwi – zapowiedział Vlah.

Niedzielny mecz będzie miał szczególny wymiar dla Daniela Dujszebajewa, gdyż będzie to jego ostatni występ w Hali Legionów w barwach Industrii przed letnim transferem do niemieckiego MT Melsungen. Hiszpański rozgrywający przyznał, że był zaskoczony przebiegiem pierwszego spotkania, w którym przewaga Kielczan sięgała momentami 10 bramek. - Mam nadzieję, że zagramy tak dobrze jak ostatnio, zdobędziemy tytuł i w ten sposób pożegnam się z Kielcami – zapowiedział młodszy syn byłego trenera Industrii Tałanta Dujszebajewa i brat Aleksa, który również przenosi się do Bundesligi, konkretnie do VfL Gummersbach.

Młodszy z braci podkreślił, że w decydującym starciu taktyka może ustąpić pola cechom wolicjonalnym. Jego zdaniem, o mistrzostwie zdecyduje to, kto zostawi na boisku więcej serca. Dodał, że cały zespół jest jednak maksymalnie skoncentrowany na tym, by tytuł wrócił do Kielc.

Zbigniew Cieńciała

Niedziela, 31 maja, godz. 12.30
◼ Industria Kielce - Orlen Wisła Płock 
stan rywalizacji do dwóch zwycięstw 1-0; transmisja - Polsat Sport 1

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się