Trzeba było wygrać
HOKEJ
Dominik Paś zaliczył dwie asysty. Fot. PressFocus
Po 8:2, 7:0, 9:0 w trzech pierwszych rundach piątkowy wynik jest najniższy w meczach GKS-u z STS-em w tym sezonie, ale w trzecim kolejnym spotkaniu Sanoczanie nie pokonali tyskiego golkipera, tym razem Szymona Chabiora. Gospodarze zagrali w trochę eksperymentalnym składzie, ale na outsidera to już mało kto się spina.
◼ GKS Tychy - STS Sanok 4:0 (1:0, 0:0, 3:0)1:0 - Knuutinen - Kuru - Heljanko (12:17, w przewadze), 2:0 - Walli - Paś (44:16), 3:0 - Kakkonen - Paś - Łyszczarczyk (46:54, 4 na 4), 4:0 - Jeziorski - Ubowski (59:15).
Sędziowali: Paweł Breske i Andrzej Nenko - Eryk Sztwiertnia i Kacper Luberda. Widzów 1200.
GKS: Chabior; Pociecha (2) - Kovar (4), Walli - Bizacki, Kakkonen - Kaskinen, Sobecki - Tańczyk; Heljanko - Kuru (2) - Gościński, Knuutinen - Paś (2) - Łyszczarczyk, Jeziorski (4) - Kucharski - Viitanen, Janik - Ubowski - Drabik. Trener Pekka TIRKKONEN.
STS: Świderski; Sitnik - Bieda (2), Wilczok - Lähteenmäki, Lizatovic (2), Koczera; K. Bukowski - Prokurat - Sterbenz, Kowalczuk - Sienkiewicz – Huhdanpää (2), Filipek (2) - Nikołajewicz - J. Bukowski, Czopor - Wawrzkiewicz - Tomiczek. Trener Bogusław RĄPAŁA.
Kary: GKS - 14 min, STS - 8 min.
