Trudno nadążyć!

Wojciech Kwiecień ma być daleko od przejęcia 25 procent akcji Wisły, ale to nie oznacza wprost, że Wieczysta będzie grała w ekstraklasie lub w I lidze.

O przymiarkach tego pana do Wisły można już napisać książkę. Fot. Mateusz Sobczak/ PressFocus

KRAKOWSKIE DYLEMATY

Nastąpił nagły zwrot akcji w sprawie podwawelskich klubów, która dla wielu była już przesądzona. Czy znów skończy się na chęciach? 

Byli blisko, są daleko

Wiele wskazywało, że przygotowywane już dokumenty zostaną po sezonie podpisane i sponsor Wieczystej za 15 mln zł przejmie mniejszościowy pakiet akcji TS Wisła Kraków SA. Tymczasem początek tego tygodnia przyniósł zwrot, jakich w sprawie Kwietnia i Wisły już byliśmy świadkami w ciągu ostatnich ośmiu lat. „Gazeta Krakowska” poinformowała, że stan negocjacji „króla aptek” z Jarosławem Królewskim, większościowym akcjonariuszem i prezesem Białej Gwiazdy, nie rokuje dobrze i że w najbliższym czasie sprawa raczej nie znajdzie finału, który niektórzy – także z dziennikarskiego świata – zdążyli już przyjąć za pewnik i nawet obwieścić! Co ważne, problemy w rozmowach Królewskiego z Kwietniem mają jednak nie przesądzać, że projekt Wieczysta będzie kontynuowany. Do tegoż biznesmena miały się bowiem zwrócić dwa kluby z południa Polski. Co na to kibice Wisły? Opinie są mocno podzielone. Zasadniczo można się spotkać z różnymi podejściami kibiców do sformalizowania wieloletniego związku najbardziej utytułowanego krakowskiego klubu piłkarskiego i Kwietnia. Jedni widzą w nim rycerza na białym koniu, który dosypie pieniędzy i Wisła po powrocie do ekstraklasy od razu zacznie się w niej rozpychać, a drudzy woleliby podążenia drogą wytyczoną przez Królewskiego, która zaczyna przynosić pierwsze efekty. Na przykładzie Wieczystej widać, że Kwiecień budował jej wielkość na pieniądzach. Jeżeli zakręci kurek, wszystko się skończy.

Na czele grupy

Kwiecień kibicuje Wiśle od kilkudziesięciu lat. Gdy się dorobił, udzielał pożyczek, wykładał pieniądze na transfer Petara Brleka. Pierwszy raz mógł przejąć klub w grudniu 2018 roku. 13-krotny mistrz Polski, któremu prezesowała Marzena S-Cz., chwiał się wówczas nad przepaścią. Kwiecień zachęcał inne bogate osoby, by razem z nim uratowały klub. W pakiecie z nim zadłużoną na 30 mln zł spółkę mieli przejąć Wiesław Włodarski (właściciel Food Care) oraz firmy Antrans i Dasta Invest. Kwiecień miał wnieść najwięcej do klubowej kasy i przejąć 30 procent udziałów. Potencjalni inwestorzy wycofali się na ostatniej prostej po wynikach kilkudniowego audytu finansowego. 13 grudnia 2018 w mediach społecznościowych Wisły opublikowany został komunikat niedoszłych właścicieli, którzy ostateczną decyzję podjęli po spotkaniu w Zabierzowie. „Uznali, że jest to wyzwanie przekraczające ich możliwości. Kontynuowane są rozmowy z pozostałymi podmiotami” – brzmiało oświadczenie. Później była jeszcze cała historia z Vanną Ly w roli głównej, czekanie na przelew widmo. Sytuacja była podbramkowa i na początku 2019 roku pojawili się ratownicy w osobach Jakuba Błaszczykowskiego, Tomasza Jażdżyńskiego i Jarosława Królewskiego.

Królewski „podpalił” internet

Przed rundą wiosenną sezonu 2018/19 Wisła nie straciła licencji na grę w ekstraklasie, jednak nie osiągnęła stabilizacji i za trzy lata spadła do I ligi. Stało się to w momencie, gdy wydawało się, że najgorsze ma już za sobą. Ratownicy przestali mówić jednym głosem, sygnały ostrzegawcze z poprzednich sezonów zostały zignorowane i sportowa katastrofa stała się faktem. Temat Kwietnia jako właściciela odżył w lutym ubiegłego roku. Emocje wśród kibiców rozpalił Królewski. Na swoim profilu na platformie X zamieścił zdjęcie ze spotkania z milionerem, zasłaniając jego twarz. „Który to już wieczór siedzimy z Wojtkiem Kwietniem i rozmawiamy how to make Wisła Kraków great again (jak uczynić Wisłę Kraków ponownie wielką – przyp. red.). Dobrze mieć kolegów obok w takich dyskusjach. Materiał na dobrą książkę” – napisał w mediach Jarosław Królewski. W ślad za tym „Gazeta Krakowska” informowała, że temat jest poważny i w sprawę zaangażowani są pracownicy obu stron, którzy w najbliższym czasie mają usiąść nad dokumentami. Królewski „pociągnął” temat na X. Podkreślił, że nie ma jeszcze konkretnych decyzji co do ewentualnej przyszłej współpracy, ale obu zależy na rozwoju klubu i „nieco” się polubili. Czy wkrótce czeka nas ciąg dalszy „Kwietnia w Wiśle”?

Michał Knura


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się