Trudne powroty

Przerwy reprezentacyjne... nie cieszą ludzi związanych z GKS-em Katowice. Jak pokazały doświadczenia bieżącego sezonu, gdy się kończą, zespół Rafała Góraka zmaga się z mniejszymi lub większymi problemami.

Czy GieKSa będzie się miała z czego cieszyć? Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

W bieżących rozgrywkach za każdym razem, gdy zawodnicy z Katowic wracali na boiska po dwutygodniowej przerwie na mecze reprezentacji, tracili punkty. Fakt ten nie wróży niczego dobrego przed wyjazdem do Poznania na mecz z Lechem. W końcu będzie to starcie z liderem tabeli, który jest w wyśmienitej formie. GieKSa będzie się musiała postarać i odmienić swój los, który do tej pory nie sprzyjał powrotom na boiska.

Przebudzenie w Niecieczy

Pod koniec sierpnia GKS świetnie poradził sobie w meczu z mistrzem Polski. Wygrał 3:1 przed własną publicznością z Jagiellonią i widać było, że rozwój drużyny idzie w dobrym kierunku. GieKSa grała ładnie, strzelała gole i zdobyła punkty. Co prawda tydzień później nadszedł mecz z Zagłębiem Lubin, w którym katowiczanie przeważali, ale ostatecznie stracili gola w ostatnich minutach i przegrali. Nikt nie bił wtedy na alarm, bo widać było, że zespół spisuje się nieźle, a w Lubinie zabrakło trochę skuteczności i trochę szczęścia. 

Nastała wrześniowa przerwa reprezentacyjna, podczas której wyczekiwano na powrót do gry. Kibice znów chcieli zobaczyć GieKSę w świetnej formie, która potrafi postawić się najlepszym zespołom w lidze. Tymczasem powrót na murawę okazał się trudny. Katowiczanie najpierw zremisowali z Widzewem Łódź 2:2, tracąc bramkę w 2 minucie doliczonego czasu. W kolejnej kolejce przegrali 0:3 z Górnikiem Zabrze na stadionie przy Roosevelta. Piłkarze potrzebowali czasu, żeby wrócić do odpowiedniego rytmu i dopiero trzeci mecz po przerwie reprezentacyjnej, w Pucharze Polski z Bruk-Betem, zakończył się zwycięstwem. Później piłkarze Rafała Góraka wygrywali także z Pogonią Szczecin (3:1) oraz Puszczą Niepołomice (6:0) i... znów nadeszła przerwa na mecze międzynarodowe.

Oczekiwanie na punkty

Po niej katowiczanie znaleźli się w największym do tej pory dołku po awansie do ekstraklasy. Na „dzień dobry” zremisowali ze słabiutkim Śląskiem Wrocław. Następnie zostali pozbawieni złudzeń w Warszawie, ponosząc klęskę w starciu z Legią (1:4). Następny cios został zadany przez… Unię Skierniewice, która pokonała GieKSę w meczu pucharowym. Katowiczan dobiła Korona Kielce, która wygrała z nimi 2:1, choć znów ekipa z Górnego Śląska była stroną przeważającą. Na właściwe tory GKS wrócił dopiero 9 listopada, czyli po niecałym miesiącu od zakończenia październikowego zgrupowania reprezentacji. Wygrał w niezwykłym meczu z Cracovią 4:3 i… znów reprezentanci udali się na zgrupowania, a ekstraklasowe kluby zmuszone zostały do cierpliwego czekania na następną kolejkę.

Postawią się liderowi?

Czy tym razem drużyna Rafała Góraka znajdzie odpowiedni rytm szybciej, niż było to po ostatnich dwóch zgrupowaniach reprezentacji? Nawet jeśli tak będzie, piłkarzy z Katowic czekać będzie nieprawdopodobnie trudne spotkanie. Lech do tej pory tylko czterokrotnie stracił punkty. Przy Bułgarskiej na osiem meczów przegrał tylko raz, resztę spotkań wygrywając. GKS sprawiłby więc podwójne zaskoczenie, jeśli udałoby mu się urwać w Poznaniu punkty. Zszokowałby dobrym wynikiem w rywalizacji z liderem oraz tym, że potrafił zagrać na wysokim poziomie od razu po przerwie reprezentacyjnej. Natomiast w futbolu wszystko jest możliwe. Widać też, że GieKSa na bieżąco wyciąga wnioski z dotychczasowej rywalizacji w ekstraklasie. Być może sztab szkoleniowy zdiagnozował problemy, które pojawiały się po ostatnich meczach reprezentacji. Czy w efekcie katowiczanie obudzą się i postawią się „Kolejorzowi”?

Kacper Janoszka