Trudna miłość Natalii Bukowieckiej

Brązowa medalistka igrzysk olimpijskich na 400 metrów dopiero w niedzielę rozpocznie starty w hali – w mityngu Copernicus Cup. – Stać mnie na rekord Polski – zapowiada 28-letnia sprinterka.

Podopieczna Marka Rożeja nie ma jeszcze światowego medalu pod dachem, poza tymi w sztafecie. To ma się zmienić za miesiąc w Toruniu. Fot. Michał Laudy / Press Focus

LEKKA ATLETYKA

Jedyna wśród lekkoatletów medalistka olimpijska z Paryża trenuje od kilku dni w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń. To tutaj w niedzielę Natalia Bukowiecka zanotuje pierwszy start w tym roku na 400 m w finałowym mityngu World Indoor Tour Gold – Copernicus Cup. Celem w krótkim sezonie jest indywidualny medal halowych mistrzostw świata – również w Toruniu (20-22 marca).

– Cieszę się, że wystartuję, bo to fajny przerywnik w przygotowaniach do sezonu letniego. Podchodzę do tego bardziej na luzie, bo nie jestem zawodniczką halową. Wiem, że dziewczyny, z którymi będę tu biegać, mają lepsze życiówki pod dachem, są bardziej doświadczone, ale dam z siebie wszystko przed polską publicznością – powiedziała Bukowiecka.

Urazy, błędy, ustawienia

Jej miłość do startowania w hali jest... trudna. Mimo wielkich sukcesów na stadionie, trzech medali olimpijskich (jednego indywidualnego i dwóch w sztafetach), wicemistrzostwa świata, tytułu mistrzyni Europy, pod dachem Bukowiecka jest „tylko i aż” dwukrotną medalistką HMŚ w sztafecie 4x400 m – z 2018 (biegała w eliminacjach) i 2022 roku.

Do niej co prawda należy rekord kraju z 2023 roku - 50,83, ale często pod dachem przytrafiały się jej urazy, a w początkowym etapie kariery także problemy związane z taktyką i odpowiednim ustawianiem się po pierwszych 200 metrach. Obecnie jej stadionowa „życiówka”, czyli rekord Polski, wynosi 48,90, a zawodniczka rodem z Drezdenka jest od kilku sezonów w ścisłej światowej czołówce.

Na dobrych torach

Na co stać ją teraz w hali? – Powinnam pobiec szybciej niż mój rekord Polski, ale też nie przesądzam, że tak będzie już w niedzielę. Musi się ułożyć bieg. Tak naprawdę od trzech lat na poważnie nie startowałam w hali, więc muszę się obiegać, przyzwyczaić, bo to jednak inne bieganie niż na stadionie – wyjaśnia zawodniczka.

Po przejściowym roku 2025, zakończonym czwartym miejscem w mistrzostwach świata w Tokio, przygotowania wróciły na dawne tory. Bukowiecka cały styczeń i początek lutego trenowała w RPA. – Natalia dobrze reaguje na trening po nieco luźniejszym roku poolimpijskim – mówi trener Marek Rożej. - Weszliśmy już w mocne i obszerne przygotowania, ale pod halę dopiero zaczęliśmy, bo chcieliśmy jak najbardziej ograniczyć bieganie po ciasnych, mocnych, ostrych łukach. Natalia jest w pełni zdrowa i bardzo dobrze przygotowana. Wracamy na dobre tory, aby znów z roku na rok było szybciej, bo taki był i jest cel w kampanii olimpijskiej 2028 – podkreśla szkoleniowiec.

Świetny prognostyk

Pytany o to, czy podopieczna jest w stanie go czymś zaskoczyć, Rożej zdradził, że podczas zgrupowania w Afryce Bukowiecka na treningu wyraźnie poprawiła swój rekord na 500 metrów, co w jego ocenie jest świetnym prognostykiem. - Pik formy w tej części sezonu ma być na halowe MŚ. Wygląda to wszystko obiecująco i już nie możemy się doczekać niedzielnego startu w Copernicus Cup – dodał.

Zawodniczka z trenerem zostają w Toruniu do przełomu lutego i marca, czyli halowych mistrzostw Polski. – Chcemy wykorzystać to, że mamy tak piękny obiekt, obiegać się po nowej bieżni, która po wymianie jest bardzo szybka. Chcemy być jak najlepiej przygotowanymi do głównej imprezy pod dachem – zapowiada Marek Rożej.

(t, PAP)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się