Trofeum dla Knicks

W Las Vegas odbył się wielki finał NBA Emirates Cup. Trofeum powędrowało do Nowego Jorku.

New York Knicks zwycięzcami tegorocznego NBA Emirates Cup! Fot. Facebook/New York Knicks

NBA

Trzecia edycja NBA Emirates Cup za nami. W wielkim finale zmierzyły się zespoły z San Antonio i Nowego Jorku. Przez większość spotkania ton grze nadawali koszykarze z Teksasu, którzy wygrali pierwszą kwartę, prowadzili w połowie, niewielką zaliczkę mieli nawet na początku czwartej ćwiartki. W trzeciej części przewaga Spurs sięgała nawet 11 punktów. Fantastyczne ostatnie 12 minut w wykonaniu Knicks zmieniło jednak losy spotkania. Nowojorczycy wygrali tę część 16 punktami i to oni sięgnęli po trofeum. Do trzech razy sztuka, bo Knicks byli w ćwierćfinałach obu poprzednich edycji, odpadając na tym etapie.

OG Anunoby zdobył 28 punktów i zebrał 9 piłek, a Jalen Brunson zanotował 25 punktów, 8 asyst i 4 zbiórki. Tego drugiego wybrano na MVP finału - był na boisku aż 41 minut i kiedy on grał, drużyna była o 15 „oczek” lepsza.

Miejsce tuż przy parkiecie zajął reżyser Spike Lee, najwierniejszy od lat fan Knicksów. Krzyczał, gestykulował, a po spotkaniu miał wielkie powody do radości. Jego zespół po raz ostatni tytuł mistrzowski zdobył w roku 1973, teraz może dołożyć kolejne trofeum do kolekcji.

- To turniej pucharowy, w którym gdy dochodzisz do pewnego punktu, to potem każdy mecz się liczy – powiedział trener New York, Mike Brown. - W każdym meczu była presja. Kiedy udaje ci się odnieść sukces, budzi to zaufanie w całej organizacji.

Wkład w sukces mieli też rezerwowi - Mitchell Robinson w 19 minut zebrał 15 piłek, a Jordan Clarkson dołożył 15 punktów. Każdy zawodnik zwycięskiej drużyny otrzyma dodatkową nagrodę w wysokości 500 tysięcy dolarów. To 6. wygrana z rzędu ekipy trenera Browna i 10. w ostatnich jedenastu meczach.

Spurs opuszczali T-Mobile Arena smutni. Byli blisko trofeum, na którym im bardzo zależało. Aż siedmiu zawodników zanotowało dwucyfrowy dorobek punktowy. Victor Wembanyama zaczął mecz na ławce, ale i tak zanotował 18 punktów i 6 zbiórek. 19-letni Dylan Harper był najlepszym strzelcem drużyny (21 pkt). - Po 25 meczach sezonu pokazaliśmy, że możemy być całkiem niezłą drużyną - mówił po finale trener Spurs, Mitch Johnson. - Pokazaliśmy również, że mamy wiele obszarów do poprawy. Myślę, że właśnie w tym tkwił nasz finałowy los.

Polscy kibice mogą czuć się rozczarowani. Trener po raz trzeci z rzędu nie wpuścił na boisko choćby na minutę Jeremiego Sochana. W NBA otworzyło się właśnie okienko transferowe i w sprawie przyszłości Polaka w najbliższych dniach spodziewać się można wszystkiego...

New York - San Antonio 124:113

(p)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się