Triumf, który znaczy wszystko

Po latach rozczarowań, wypadków i kontuzji Belg Wout van Aert z grupy Visma-Lease a Bike dopiął swego i wygrał Paryż-Roubaix, jeden z najtrudniejszych klasyków.

Belg zadedykował zwycięstwo zmarłemu koledze, z którym przed laty jeździł w jednej drużynie. Fot. PAP/EPA

Przed startem w niedzielne przedpołudnie z położonej na północ od stolicy Francji miejscowości Compiegne najwięcej mówiło się o Tadeju Pogacarze. Słoweniec wygrał cztery inne kolarskie monumenty i do kompletu brakowało mu tylko tego. Rok temu, kiedy tu debiutował, był pierwszym aktualnym zwycięzcą Tour de France w stawce od... 1991 roku.

Dlaczego triumfatorzy „Wielkiej Pętli” unikają „Piekła Północy”? Bo to dwa zupełnie różne wyścigi, które wymagają skrajnie innych predyspozycji. Mistrz świata to jednak zawodnik niezwykle wszechstronny, więc podjął się także tego wyzwania. Rok temu zajął tu drugie miejsce, teraz – jak w każdym wyścigu, w którym bierze udział – był faworytem. – Do Paryż-Roubaix przystąpię zmotywowany i spróbuję się cieszyć tamtejszymi brukowanymi drogami – zapowiadał tydzień temu po wygraniu Flandrii, innego monumentu.

Szczęście - słowo klucz

Drugi w Ronde był jego wielki rywal, Mathieu van der Poel. Holender triumfował na welodromie w Roubaix już trzykrotnie (2023, 2024, 2025) i gdyby wygrał wczoraj, wyrównałby rekord Belgów Rogera De Vlaemincka i Toma Boonena. – W tym wyścigu dużą rolę może odegrać szczęście, dlatego najpewniej więcej kolarzy powalczy o zwycięstwo – przewidywał. I się nie pomylił.

Paryż-Roubaix nie bez powodu nazywane jest „Piekłem Północy”. Wymaga bowiem umiejętności jazdy po „kocich łbach”, które niewiele mają wspólnego z powszechnie znaną gładką kostką. Trasa liczy 258,3 km, z czego 55 km to 30 wąskich brukowanych odcinków w miasteczkach i wśród polnych dróg. Zawodnicy startują na specjalnych rowerach z mniej sztywną ramą, wzmocnionymi kołami i niedopompowanymi oponami. Co roku wprowadzane są nowości, które mają ułatwić jazdę, a przede wszystkim zapobiegać defektom. Te najnowsze się nie sprawdziły, bo bardzo wielu kolarzy, także ci z czołówki, zmagało się z wielkimi problemami. Co rusz kolejny ze sprzętem do wymiany czekał przy drodze na pomoc...

Trzy zmiany roweru!

Kłopoty najwcześniej dopadły Pogacara. Jego koledzy z UAE Team Emirates-XRG zrobili wyścig trudnym, jak zresztą mają w zwyczaju. Już na pierwszych brukowanych sektorach peleton został więc znacząco okrojony, a kolejnym etapem miał być atak Słoweńca. Do tego jednak nie doszło, bo 120 km przed metą faworyt... stanął z powodu „kapcia”. Potem zaliczył jeszcze takie dwa, w sumie trzy razy zmieniał rower i bardzo wiele nerwów i wysiłku kosztował go powrót do czołówki.

Pecha miał także van der Poel, tyle że w kluczowym miejscu, bo w Lasku Arenberg, jednym z trzech najtrudniejszych odcinków. Tu od razu próbowali mu pomóc koledzy z grupy Alpecin-Premier Tech . Pierwszy natychmiast oddał mu swój rower, ale okazało się, że nie pasują... pedały; drugi wymienił przebite koło, ale Holender zaraz potem złapał kolejną „gumę”. Do tego czekanie na wóz techniczny trwało w nieskończoność... Na początku triumfator trzech poprzednich edycji wyglądał na pogodzonego z losem, bo strata dwóch minut wydawała się nie do odrobienia.

Dzieło życia Belga

Holender się jednak nie poddał i konsekwentnie zbliżał się do prowadzących. O jego determinacji wiedzieli ci, którzy znajdowali się w czołowej grupie. Nie chcieli dopuścić, żeby ich dogonił. Pogacar i van Aert nie czekali na Auchy to Bersee, drugi pięciogwiazdkowy sektor, i przyspieszyli na tym wcześniejszym, Mons-en-Pevele. Następne 50 km jechali razem z przewagą na tyle bezpieczną, że mogli się skupić na sprinterskiej rozgrywce na torze w Roubaix. Belg skutecznie zaatakował na początku ostatniego wirażu i pewnie zwyciężył.

– Nie ma nic piękniejszego niż jazda do mety u boku mistrza świata. Bardzo utrudnił mi zadanie, wielokrotnie próbował odjechać, zmusił do maksymalnego wysiłku, więc najtrudniejszą częścią było dotarcie do welodromu – relacjonował Belg. – Ten triumf znaczy dla mnie wszystko. To dzieło mojego życia. Były chwile, kiedy przestawałem wierzyć i tylko moi najbliżsi wiedzą, jak wiele kosztowało mnie to, żeby się pozbierać – wyznał płaczący na mecie Wout van Aert, dla którego ostatnie sezony nie były zbyt udane.

Palec w stronę nieba

Także w „Piekle Północy”, na którym zajął drugie miejsce w 2023 roku, trzecie w 2024 i czwarte w 2025, miał pecha nie tylko w przeszłości, ale także w niedzielę (defekty). – Pierwszy raz, gdy tu jechałem, straciłem kolegę z drużyny, Michaela Goolaertsa (w 2018 jeżdżący w grupie Vereandas Willems-Crelan podczas wyścigu doznał zatrzymania akcji serca i zmarł po przewiezieniu do szpitala – przyp. aut.). Od tego czasu moim celem było wygrać tutaj i wskazać palcem w stronę nieba – podkreślił wzruszony.

Z kolei Pogacar przyznał, że na finiszu zabrakło mu świeżości. – Próbowałem zgubić Wouta, ale nie udało się. Jechał bardzo czujnie. Nie planowałem już wracać na Paryż-Roubaix, ale... Zobaczymy za rok – podsumował Słoweniec.

Bardzo dobrze pojechał Stanisław Aniołkowski (Cofidis), zajmując 18. miejsce ze stratą niespełna sześciu minut do zwycięzcy. W długiej historii wyścigu najwyżej z Polaków – na 14. pozycji - dojechali do mety Joachim Halupczok w 1990 i Zbigniew Spruch w 1999 roku. Dwa lata temu również 18. był Kamil Małecki. Wczoraj Filip Maciejuk (Movistar) ukończył wyścig na 54. miejscu, a Małecki (Pinarello Q36.5) i Kamil Gradek (Bahrain-Victorious) nie dojechali do Roubaix.

* * *

Wśród kobiet zwyciężyła Niemka Franziska Koch (FDJ United-Suez), która minimalnie wyprzedziła Holenderkę Marianne Vos. Trzecie miejsce zajęła ubiegłoroczna triumfatorka Francuzka Pauline Ferrand-Prevot (obie Visma-Lease a Bike), która straciła do nich sześć sekund. Karolina Kumięga (St Michel-Preference Home-Auber93) zajęła 59. miejsce, tracąc 11.07, a Wiktoria Pikulik (Human Powered Health), młodsza siostra srebrnej medalistki olimpijskiej Darii, nie ukończyła wyścigu. Panie startowały w Paryż-Roubaix po raz szósty, na 143-kilometrowej trasie ze startem w Denain.

(gak)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się