Trio z Wisły
Trio z Wisły
Kamil Kosowski jako doradca zarządu i Marcin Kuźba w roli menedżera - to nowy pion sportowy Podbeskidzia. Na stanowisku pozostanie trener Dariusz Marzec.
W środę zmiany zostały zakomunikowane kibicom w trakcie konferencji prasowej, która została zwołana z zaledwie godzinnym wyprzedzeniem (była transmitowana w mediach klubowych). Nim przedstawiono nowych współpracowników, odbyło się krótkie pożegnanie dotychczasowego dyrektora sportowego Sławomira Cienciały i jego pomocnika Marka Sokołowskiego. Dwaj byli kapitanowie zespołu w poniedziałek odbyli rozmowę z nowym prezesem, Krzysztofem Przeradzkim. Usłyszeli w jej trakcie propozycję rozstania i dostali dobę na przyjęcie niezbyt korzystnych warunków. Gdyby nie chcieli ich przyjąć, zasugerowano im, że będą musieli walczyć o swoje racje przed sądem. Następnego dnia ton prowadzonych rozmów był już inny, na co wpływ najprawdopodobniej miał fakt, że lokalne media opisały wydarzenia w klubie. W środę w trakcie konferencji prezes Przeradzki nie szczędził byłym pracownikom ciepłych słów i deklarował, że współpraca z byłymi piłkarzami może być w przyszłości kontynuowana. Na koniec wręczył im symboliczne koszulki z nazwiskami - Ten klub na pewno nie spadnie, jeśli na trybunach będzie mu kibicować liczne grono kibiców - mówił wieloletni kapitan Marek Sokołowski.
Po chwili Krzysztof Przeradzki, który od momentu powołania po raz pierwszy pojawił się publicznie, zapowiedział, że celem klubu nie będzie walka o utrzymanie. - Nasz cel, to 10. miejsce, środek tabeli. Takie miejsce ma być na koniec sezonu - deklarował. Zaprzeczył, by chciał zlikwidować rezerwy. - To insynuacje - rzucił, nawiązując do artykułu, który pojawił się na portalu bielsko.biala.pl. Następnie przedstawił Kamila Kosowskiego i Marcina Kuźbę, którzy tworzyć będą nowy pion sportowy klubu. - Wiele lat spędzili na boisku, mają doświadczenie. Mieliśmy do dyspozycji wiele ofert, ale wybraliśmy tę propozycję, bo jest najlepsza. Panowie znają się z jednego miejsca, z Krakowa - wyjaśniał Przeradzki wskazując przy okazji na trzecią osobę siedzącą za stołem - trenera Dariusza Marca, który w Bielsku-Białej pracuje od połowy listopada. Nowy prezes mówił o „rekonstrukcji”, która już dzieje się w klubie, bo spółka musi być lepiej zarządzana. Zapewniał, że w klubie „panują bardzo dobre emocje”, mówił o planach stworzenia szkółki młodzieżowej, zachwalał klubową bazę treningową, choć trudno stwierdzić co miał na myśli - Podbeskidzie dzierżawi boiska w Dankowicach i nie posiada własnej infrastruktury. Na koniec prezes Przeradzki życzył kibicom zdrowych i wesołych świąt oraz „żeby się nie bali”.
Kamil Kosowski deklarował, że podjęcie pracy w bielskim klubie to dla niego „duże wyzwanie”. - Musimy zespół wzmocnić, musimy utrzymać się w lidze, ale nie koncentrujemy się na tym. Chcemy zakończyć sezon wyżej, w środku tabeli. Musimy zapoznać się z sytuacją kadrową, kilku piłkarzy pożegna się z drużyną, kilku dołączy. Patrzymy na ten projekt długofalowo - mówił wielokrotny reprezentant Polski i mistrz kraju, który formalnie w spółce zajmować będzie stanowisko doradcy zarządu ds. sportowych. Marcin Kuźba zdaje sobie sprawę, że spoczywa na nim „duża odpowiedzialność”. - Mamy mało czasu, ale będziemy starali się wzmocnić drużynę jak najszybciej, żeby trener miał komfort pracy i na obóz mógł jechać z pełną kadrą. Przewidziane są minimum cztery transfery, na pewno musimy wzmocnić obronę, a także linię ofensywną, bo tych bramek trochę mało strzeliliśmy w tym sezonie - mówił były napastnik, który przez wiele lat pracował jako skaut w Wiśle Kraków. Gdy rozstał się z klubem w 2019 roku był szefem skautingu.
(kaw)
