Trenerski nos

Aleksander Buksa był jednym z głównych bohaterów zabrzan w minionej kolejce.

W meczu ze Śląskiem Aleksander Buksa zdobył swoją pierwszą bramkę dla Górnika. Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus

GÓRNIK ZABRZE

W końcu jednemu z zabrzańskich zawodników udało się przełamać i trafić do siatki. W wygranym meczu ze Śląskiem zwycięskiego gola zdobył nie kto inny jak już blisko 22-letni Aleksander Buksa.

Kręta droga

Pamiętamy zamieszanie wokół młodszego brata reprezentanta Polski Adama, kiedy jako zaledwie 16-latek debiutował w pierwszym zespole Wisły Kraków, której jest wychowankiem. W kwietniu 2019 roku zagrał w ekstraklasowym meczu przeciwko „Nafciarzom” z Płocka. W sierpniu tego samego roku strzelił bramkę w meczu z Jagiellonią Białystok. Został najmłodszym strzelcem gola w ekstraklasie w XXI wieku oraz najmłodszym zdobywcą ligowego gola w historii Wisły Kraków, bijąc rekord należący od 1936 roku do legendarnego Mieczysława Gracza. Uczynił to w wieku 16 lat i 220 dni. 

W sezonie 2019/20 strzelił dla „Białej gwiazdy” cztery bramki w lidze. Zaczęto spekulować, że może trafić do samej Barcelony! Był sensacją i wydawało się, że polski futbol szybko zyska na jego rozwoju, a w kadrze narodowej zagra ze starszym o siedem lat bratem Adamem. Ostatecznie latem 2021 odszedł do włoskiej Genoa CFC. Potem były kluby w Belgii, w poprzednim sezonie WSG Tirol, gdzie zdobył jednego gola w 29 grach, no a teraz jest Górnik, gdzie ma się… odbudować. Z klubem z Zabrza podpisał długi, bo trzyletni kontrakt. Po przyjściu trafił do wyjściowego składu. W pierwszych sześciu kolejkach pięć razy wybiegał na murawę w podstawowym składzie, ale efektu, czyli bramek nie było. W tej sytuacji trafił na ławkę rezerwowych i jak już w ekstraklasie grał, to wchodząc z niej na boisko. Bramek w jego wykonaniu dalej nie było, asyst zresztą też. W końcu trener Jan Urban dał mu znowu szansę od pierwszej minuty we Wrocławiu i, jak się okazało, wysoki napastnik rozstrzygnął o losach rywalizacji, pokonując Rafała Leszczyńskiego po znakomitym podaniu Erika Janży (to już szósta asysta Słoweńca w tym sezonie!).

Cieszy się z gola

– Tak się mówi, że kiedy trener zrobi dobrą zmianę i postawi na zawodnika, który coś tam potem zrobi, to że ma trenerski nos, ale nie wierzę w takie rzeczy – tłumaczył przed kamerami Canal + trener Jan Urban.

Na grę w kolejnym meczu od pierwszej minuty w ekstraklasie Aleksander Buksa czekał długo, bo od 24 sierpnia od przegranego 2:3 spotkania z Cracovią na wyjeździe. – Mamy deficyt, jeżeli chodzi o minuty rozegrane przez młodzieżowców i cały czas szukamy tych minut. Z drugiej strony nie mamy wielkiego wyboru na pozycji numer „9” i musimy sobie z tym jakoś radzić czy „Buksikiem” czy Bakisem, bo Zavović czy Lukas Podolski, to nie „9”, a „10”. Cieszę się bardzo, że strzelił swoją bramkę, bo na treningach pracuje bardzo dobrze, a cała ta sytuacja (z brakiem liczb – przyp. red) bardzo go przejmowała. Miał sporo sytuacji, a nie strzelał. Daliśmy mu odpocząć, ale dla mnie jasne było, że prędzej czy później znowu dostanie swoją szansę – wytłumaczył wszystko trener Urban. 

Teraz w Zabrzu chcieliby się przełamać także inni gracze z Taofeekiem Ismaheelem na czele. Nigeryjczyk, podobnie jak młody Buksa, ma wiele okazji, ale zazwyczaj nie trafia. Zazwyczaj, bo premierowego gola już strzelił.

Michał Zichlarz        

Szacunek dla „Poldiego”

We Wrocławiu w szczególny sposób wyróżniono Lukasa Podolskiego, a uczynili to ultrasi Śląska, którzy przecież z Górnikiem nie są szczególnie zaprzyjaźnieni. Podczas meczu wywiesili transparent z napisem: „Bezinteresownie pomogłeś, gdy potrzebny był ratunek. Lukas Podolski za twoją postawę należy się szacunek”. Chodziło o powódź we wrześniu i o wpłatę w wysokości 200 tysięcy złotych mistrza świata z 2014 roku na pomoc dla potrzebujących. W przerwie kibice Śląska wręczyli też pamiątkową paterę zawodnikowi Górnika.