Trener wymaga odwagi

Antoni Klimek zamienił Widzew na Puszczę i nie może się doczekać meczów o stawkę.

Antoni Klimek strzelił w ekstraklasie trzy gole. Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus

PUSZCZA NIEPOŁOMICE

Skrzydłowy, który w sierpniu skończy 23 lata, ma za sobą niezadowalającą rundę jesienną. U trenera Daniela Myśliwca w Widzewie Łódź grał bardzo mało. Choć zaczął sezon jako zawodnik pierwszego składu, w 11 ligowych i pucharowych meczach uzbierał tylko nieco ponad 300 minut. Do tego, co przestało „grać” w poprzedniej drużynie, nie chce wracać. Z Puszczą Niepołomice podpisał umowę do końca sezonu 2026/27. Jest pierwszym piłkarzem pozyskanym przez klub z Małopolski w tym roku. – Runda jesienna w Widzewie jasno pokazała mi, co będzie dla mnie najlepsze. Ten ruch był przemyślany, zaplanowany i uważam, że w przyszłości będę zbierał tego owoce. Liczę, że będę grał dużo więcej, ale muszę na to zapracować. Z drużyną jestem krótko, ale z wszystkimi zawodnikami znałem się wcześniej przynajmniej z widzenia – mówi Antoni Klimek, wychowanek Startu Namysłów. W minioną sobotę wyleciał z kolegami do Turcji, gdzie „Żubry” po raz pierwszy w historii przygotowują się do rundy za granicą. – Skupiam się już tylko na tym, co czeka mnie w Puszczy. Okres przygotowawczy jest krótki, to niespełna cztery tygodnie pracy. Chcę jak najlepiej wykorzystać ten czas na dobre przygotowanie, by pomóc drużynie w utrzymaniu i osiągnięciu jak najlepszego wyniku. Nie mogę się doczekać! – przekonuje nie po raz ostatni w naszej rozmowie.

Wykorzystać powrót

Skrzydłowego najczęściej można oglądać na lewej stronie i tam też będzie go ustawiał trener Tomasz Tułacz, natomiast absolutnie nie będzie „przyspawany” do tej pozycji. – Trener już w pierwszej rozmowie zaznaczył, że będę miał sporo swobody w ofensywie. Wymaga ode mnie odwagi, chce, bym nie przywiązywał się zbytnio do lewej strony, tylko szukał miejsca tam, gdzie jest wolne pole. Wiem, że się powtarzam, ale naprawdę nie mogę się doczekać tych meczów. Jest we mnie wiele emocji. Nie mówię, że walczymy tylko o utrzymanie, ponieważ uważam, że po to się codziennie trenuje i gra, by celować bardzo wysoko – przekonuje. 

Puszczę czeka jeszcze jedno spotkanie w roli gospodarza na stadionie Cracovii, a potem w końcu wystąpi u siebie – na kameralnym obiekcie przy ulicy Kusocińskiego w Niepołomicach. „Żubry” chciałyby tam zbudować swoją twierdzę. – Miałem okazję grać na tym stadionie i uważam, że będzie on naszym sprzymierzeńcem. Będziemy chcieli jak najlepiej wykorzystać rozmiary boiska. Trybuny są niewielkie, ale za to bardzo blisko boiska. To ma swój urok, będzie trochę jak w lidze angielskiej – kończy Klimek.

Dwie złamane ręce

Dziś Puszcza w drugim sparingu w Turcji zmierzy się z FC Suhareka z Kosowa. Warto jednak wrócić do wtorkowego meczu z FK IMT Novi Belgrad, przegranego 1:2, w którym niepołomiczanie stracili dwóch graczy. W wyniku sposobu gry rywala kości w rękach złamane mają Mateusz Stępień i Artur Craciun. – Jesteśmy pierwszy raz na obozie w Turcji i mierzymy się z rywalami z innych krajów. Prowokowanie przez przeciwnika takich zachowań – nie fair to słabe określenie – spowodowało, że druga połowa tak wyglądała i dwa nasi zawodnicy zostali przewiezieni karetką do szpitala – powiedział trener Tomasz Tułacz.

Michał Knura

CZY WIESZ, ŻE...

Nowy skrzydłowy Puszczy w sezonie 2019/20 był zawodnikiem Wisły Kraków i grał między innymi w jej czwartoligowych rezerwach. W lutym 2020 Klimek dostał szansę w sparingu pierwszej drużyny z Wigrami Suwałki. Odszedł latem razem z 12 innymi zawodnikami, którzy skończyli wiek juniora. Trafił do Odry Opole, a potem do Widzewa.