Trener sprawdza dalej
Juergen Klopp zaliczył najgorszy początek w historii selekcjonerów reprezentacji Niemiec. „Nie jesteśmy topem. Jesteśmy przeciętni” – grzmią byli piłkarze, a obecni... nie przeczą.
Niemcy próbują i próbują, ale jakoś nie potrafią się podnieść na poziom znany sprzed lat. Fot. PAP/EPA
NIEMCY
Punkt w dwóch meczach to najgorsza selekcjonerska inauguracja w historii Die Mannschaft! Wiadomo że Niemcy w swoich dziejach słynęli z długowiecznych trenerów, więc wielu ich nie było, natomiast do tej pory „najgorszy” był Helmut Schoen, który w 1964 roku zaczął od remisów ze Szwecją i Włochami. Juergen Klopp zremisował z Holandią i przegrał z Grecją... – Wolę mieć słaby początek niż słaby koniec – skwitował w swoim stylu, co przykład Schoena może jedynie potwierdzić. W końcu zdobył pięć mistrzowskich krążków, w tym złoto na Euro 1972 i na mundialu 1974.
Trudno się nie zgodzić
Oceniać „Kloppo” rzecz jasna nie sposób, tym bardziej że po dwóch meczach drużyny A teraz na boisko – dziś z Serbią i w niedzielę z Grecją – wybiegnie drużyna B, w większości zupełnie nowe nazwiska, m.in. Florian Wirtz, Serge Gnabry, Nick Woltemade, Aleksandar Pavlović czy David Raum. Nowy selekcjoner testuje więc ostro, bo przygląda się choćby takim potencjalnym debiutantom, jak Mika Baur z Celticu czy Felix Keidel z Elversberga. Natomiast ogół niemieckiej opinii publicznej patrzy szerzej i widzi kontynuację niepokojącego trendu nijakości, jaka zaczęła się pod koniec ery Joachima Loewa, przechodząc przez nieudaną kadencję Hansiego Flicka, czy równie rozczarowującą Juliana Nagelsmanna.
– Nie jesteśmy już dłużej topową drużyną. Jesteśmy drużyną przeciętną. Nie mamy już piłkarzy, którzy robią różnicę. Nawet Grecja ma Karetsasa, Tzolisa, Pavlidisa – mówił 121-krotny eksreprezentant Bastian Schweinsteiger, co odbiło się w Niemczech szerokim echem. Zapytany o te słowa kapitan kadry Joshua Kimmich odrzekł gorzko: – Trudno się z tym nie zgodzić.
Obietnica Kloppa
Wszystko odbywało się po porażce z Grecją – pierwszą w historii z tym rywalem. – Wynik nie był dobry, ale to część procesu – uspokajał Klopp, który całą odpowiedzialność wziął na siebie. – Nie widzę powodu, żebym popadał w depresję i zaczął mówić: „jesteśmy słabi”. Nie jesteśmy, ale nie jesteśmy też dobrzy. Nie chcę, aby piłkarze byli krytykowani zerojedynkowo. Chcecie kogoś krytykować? Krytykujcie mnie i dajcie zawodnikom się rozwijać – podkreślił „Kloppo”. – Przychodząc tu wiedziałem, że niemiecki futbol nie jest w najlepszym położeniu i że Juergen Klopp nie rozwiąże wszystkich problemów uściskiem dłoni. Jeśli ktoś o tym nie wiedział – to już wie. Podejmowane kroki nigdy nie będą wystarczająco duże, rzeczy nie będą się działy wystarczająco szybko, ale w niedalekiej przyszłości nadejdzie moment gdy będziemy trudnym rywalem dla każdego zespołu, z jakim będziemy się mierzyć – obiecał niemiecki selekcjoner. Czy to będzie już z Serbią?
Piotr Tubacki
Nie chcieli „Kownasia”
Werder Brema poinformował o rozwiązaniu kontraktu Dawida Kownackiego za porozumieniem stron, co oznacza, że siedmiokrotny reprezentant Polski jest wolnym zawodnikiem. – W ostatnich tygodniach rozmawialiśmy z Dawidem o jego sytuacji i perspektywach w Werderze. Doszliśmy do wniosku, że rozwiązanie umowy to najlepsza decyzja dla obu stron – powiedział dyrektor sportowy Clemens Fritz, podkreślając jednocześnie profesjonalizm „Kownasia”. 29-latek przez całe lato szukał nowego klubu po tym, jak skończyło się jego wypożyczenie do drugoligowej Herthy Berlin. Nie udało się, okno zostało zamknięte. Teraz powinno mu być łatwiej. Powrót do Polski?
