Trener poszukujący

Rotacja w kadrze jest spora, ale to nie tylko wybory selekcjonera, bo czasami zmiany są wymuszone przez zdarzenia losowe.

Napastnik Witkowic Krzysztof Maciaś niewątpliwie będzie jednym z liderów Biało-czerwonych nie tylko w Edynburgu. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus

REPREZENTACJA

Przed polskimi hokeistami trzeci w tym sezonie turniej w ramach Europejskiego Pucharu Narodów, tym razem w szkockim Edynburgu, gdzie rywalami Biało-czerwonych będą reprezentacje Słowenii, Ukrainy oraz gospodarze – Brytyjczycy. Pekka Tirkkonen, selekcjoner reprezentacji, od początku swojej pracy nie ustaje w poszukiwaniu zawodników w kontekście majowych mistrzostw świata Dywizji 1A w Sosnowcu. Ta impreza jest najważniejsza, zaś wszystko, co jest po drodze, ma być właściwym przygotowaniem oraz wyłonić optymalny skład.

Kamil niezbędny

O tym, że tak będzie, jesteśmy przekonani, bo fiński szkoleniowiec wraz ze współpracownikami rzetelnie podchodzi do swoich obowiązków i zrobił oraz nadal robi przegląd potencjalnych kandydatów. Przed trzecim turniejem kadra miała przedstawiać się nieco inaczej niż ta, która dotarła na Wyspy. Tirkkonen przede wszystkim chciał zobaczyć w akcji Kamila Wałęgę, który ma być jednym z liderów zespołu w majowym turnieju. Wychowanek JKH GKS-u Jastrzębie od kilku sezonów z powodzeniem występuje w Vlici Żylina, ale okazał się największym pechowcem. Pod koniec ubiegłorocznych rozgrywek doznał kontuzji nadgarstka i tegoroczne zmagania rozpoczął bardzo późno. Wilki rywalizują z powodzeniem w ekstralidze słowackiej i Wałęga jest niezbędny w drużynie. Słowacy, mimo igrzysk, nie zawiesili rozgrywek ligowych i na dodatek rywalizują w rodzimym pucharze. Działacze z Żyliny poprosili, by Wałęga pozostał w klubie. Tirkkonen przystał na takie rozwiązanie i ten napastnik będzie do dyspozycji trenerów pod koniec kwietnia. Na jego miejsce wskoczył Dominik Jarosz, który już miał okazję powrotu do reprezentacji podczas grudniowego turnieju w Budapeszcie.

Wymuszone zmiany

Kolejne rotacje w składzie były również wymuszone. Mateusz Michalski (GKS Katowice) doznał kontuzji i okazję do powrotu do drużyny zaliczy Christian Mroczkowski (BS Polonia Bytom). Kanadyjczyk z polskim paszportem ma 10 występów w barwach Biało-czerwonych i okazję ten dorobek powiększyć. W ostatniej chwili sprawy rodzinne zatrzymały Mateusza Gościńskiego, który musiał udać się do rodzinnego Torunia na pogrzeb. W ostatniej chwili nominacje otrzymał Łukasz Nalewajka, ale trudno się dziwić, skoro jastrzębski zespół tak dobrze się prezentuje. Bartosz Florczak boryka się z kontuzją i w tej sytuacji młody i perspektywiczny Eryk Schafer też otrzymał powołanie. Z kolei Bartosza Ciurę zatrzymały sprawy rodzinne i w tej sytuacji szansę debiutu otrzyma Błażej Chodor, bo przecież mamy do dyspozycji siedmiu defensorów.

Ustawianie formacji

Po ligowej niedzieli kolejny dzień dla kadrowiczów był przeznaczony na podróż i regenerację sił już w Edynburgu.

- Do hotelu bez przeszkód dotarliśmy ok. 18.00 i zawodnicy skorzystali z odnowy biologicznej – relacjonuje dyrektor sportowy reprezentacji, Jarosław Rzeszutko. - Wczoraj w samo południe gospodarze zaoferowali nam dwie godziny zajęć na lodowisku Murrayfield i chętnie z tego skorzystaliśmy. Nim jednak zawodnicy pojawili się na tafli, trener przedstawił zestaw poszczególnych formacji (o ich składzie będziemy informować przy okazji zapowiedzi turnieju – przyp. red.). Na pewno szansę dostaną wszyscy zawodnicy, ale zapowiadane są rotacje. Damian Tyczyński rozegra wa spotkania i wraca do Frydka-Mistka, bo jego drużyna ma w poniedziałek ważne spotkanie ligowe, a walczy o baraże do play offu. Z kolei Szymon Kiełbicki w jastrzębskim zespole solidnie pracuje i ma prawo być zmęczony. Pewnie w jednym z meczów otrzyma wolne. Trzej bramkarze będą bronili na zmianę, bo u trenera Pekki stało się to już rytuałem. Nikt nie narzeka na zdrowie i humory dopisują, ale czeka nas trudny turniej.

Kamil Górny, defensor ze sporym reprezentacyjnym doświadczeniem, w Budapeszcie był kapitanem i teraz w Edynburgu będzie wyjeżdżał na czele drużny. Dopiero w kwietniu sztab szkoleniowy podejmie decyzję o nominacji na kapitana nie tylko na turniej mistrzowski, ale na znacznie dłużej. Dzisiaj zespół zaliczy godzinny trening na lodzie, zaś jutro pierwsza potyczka ze Słowenią, z którą przegraliśmy po dogrywce 2:3 w listopadowym turnieju w Sosnowcu.

Włodzimierz Sowiński

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się