Transferowa apatia

„Portowcy" nie przeprowadzili oszałamiających transferów w letnim oknie.

Szczecinianie muszą jak najszybciej zapomnieć o porażce w finale PP. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

POGOŃ SZCZECIN

Rok temu szczecinianie dobrze wystartowali w lidze - od zwycięstwa w Grodzisku Wielkopolskim 1:0 z Wartą Poznań. Teraz w Szczecinie liczą na identyczną inaugurację, zwłaszcza że Pogoń zaczyna od meczu na własnym boisku z cudem uratowaną od spadku kielecką Koroną. I jest oczywiście faworytem. Optymizm podkręcił w Szczecinie ostatni, wygrany 3:0 sparing z beniaminkiem I ligi, Kotwicą Kołobrzeg, a wartością dodaną był fakt, że spotkanie obejrzało blisko osiem tysięcy kibiców.

I na tym kończą się pozytywy, ponieważ szczecińscy działacze latem nie błyszczeli na giełdzie transferowej; ich aktywność kontraktowa była bliska apatii. Jako wzmocnienie można potraktować tylko przyjście z Wisły Płock doświadczonego, 33-letniego bramkarza Krzysztofa Kamińskiego, który w 2023 r. był wypożyczony do Ruchu Chorzów, a wcześniej występował m.in. w lidze japońskiej. Do Szczecina wrócili też z wypożyczeń - po bardzo dobrym sezonie w I-ligowym Górniku Łęczna - Kacper Łukasiak (młodzieżowiec, 2003 rocznik) oraz 22-letni Jakub Lis, który wywalczył z Motorem Lublin awans do ekstraklasy. Ów bezruch pionu sportowego mocno niepokoi kibiców. Działacze są jednak spokojni, podobnie jak szkoleniowiec „Dumy Pomorza”, Jens Gustafsson. Po rozczarowującym poprzednim sezonie liczono się ze zwolnieniem Szweda, ale nic takiego nie nastąpiło. Trener został, ma wsparcie zarządu i liczy, że doświadczony zespół, wsparty młodymi graczami, spełni oczekiwania sympatyków. Nadziejami na lepsze jutro mają być m.in. 17-latkowie - Adrian Przyborek i Maciej Wojciechowski czy 18-letni Patryk Parzyszek.


KOMENTARZ „SPORTU”

Zawiedzeni finałem

Choć od przegranego finału Pucharu Polski (1:2 po dogrywce z Wisłą Kraków) minęły już ponad trzy miesiące, w Szczecinie złość nie minęła. Kibice wciąż rozpamiętują ten blamaż z pierwszoligowcem. W nie lepszych nastrojach są piłkarze, o czym świadczą słowa kapitana „Portowców” Kamila Grosickiego. - Zawiedliśmy. Teraz musimy zacząć odbudowywać zaufanie kibiców.

Na nic jednak żale – pozostaje kibicować innym polskim pucharowiczom i liczyć na to, że w rozpoczynającym się sezonie uda się Pogoni awansować do europejskich rozgrywek. W lidze to zadanie będzie trudne do zrealizowania, choć w klubie przebąkują o podium, aw najgorszym wariancie o górnej części tabeli. Dlaczego jednak nie spróbować raz jeszcze w rozgrywkach pod patronatem Prezydenta RP?

Zbigniew Cieńciała