Tramwaj szybszy od Expressu
Zastal Express wykoleił się w czwartej kwarcie. Legia bliżej złota!
Dominic Brewton był najlepszym graczem środowego meczu w Warszawie. Fot. PAP/Leszek Szymański
Tegoroczne finały są porywające. Także dzięki swej nieprzewidywalności. Po czterech meczach był remis, oba zespoły potrafiły wygrywać zarówno u siebie, jak i w hali przeciwników. Wiadomo było, że ten, kto zwycięży w hali na Bemowie w środę, zyska dużą przewagę psychologiczną przed meczem numer 6 i postawi rywala pod ścianą.
"Przyjedź na Bemowo tramwajem!" - reklamowali mecz gospodarze. Goście natomiast postawili na superszybki pociąg - usadowili się na trybunach w zielonych koszulkach pod szyldem Zastal Express na czele z sympatycznym konduktorem.
Na starcie pociąg okazał się znacznie szybszy od tramwaju. Zielonogórzanie wygrali pierwszą kwartę aż 9 punktami, zdominowali zbiórkę, trafiali trójki. - Rewelacyjna kwarta Zastalu - chwalił gości Tomasz Jankowski, były reprezentant Polski, obecnie komentator telewizyjny.
W tegorocznych finałach jak w kalejdoskopie zmieniają się też bohaterowie. W pierwszym meczu dominował Jayvon Graves, drugi należał do Andrzeja Pluty, trzeci do Carla Ponsara, a ten ostatni w Zielonej Górze stał pod znakiem indywidualnych popisów Andy'ego Mazurczaka i Conleya Garrisona. Tym razem świetnie zaczął Jayvon Maughmer, który w pierwszej kwarcie miał 10 punktów.
Goście w drugiej ćwiartce prowadzili nawet 13 oczkami, ostatecznie na przerwę w połowie schodzili z prowadzeniem 48:40.
W drugiej i trzeciej kwarcie oglądaliśmy Kuba Szumert show. 21-latek odważnie wjeżdżał pod kosz, trafiał mimo asysty rywali. Po trzech kwartach miał już zdobytych 18 punktów, a jego zespół wciąż utrzymywał sensacyjną przewagę (67:62 przed ostatnią częścią).
Wtedy wszystko się odwróciło! Na bohatera wyrósł Dominic Brewton, który kilkoma akcjami (seria 6:0) wyprowadził Legię na prowadzenie. Publiczność na Bemowie szalała ze szczęścia, radości nie ukrywał m.in. obecny na trybunach aktor Mateusz Damięcki, który od lat kibicuje Zielonym Kanonierom. Zielonogórzanie w ostatniej ćwiartce zupełnie się pogubili, nikt nie potrafił zapanować nad drżeniem rąk, przewaga Legii rosła - 5 minut przed końcem wynosiła 7 oczek (78:71). Takiego prezentu gospodarze nie wypuścili już z rąk. MVP meczu tym razem był rezerwowy Brewton, który uzbierał 21 punktów i 8 zbiórek.
W piątek szósty mecz, tym razem w Zielonej Górze. Legia w razie wygranej obroni tytuł mistrza Polski.
◼ Legia Warszawa - Orlen Zastal Zielona Góra 84:80 (17:26, 23:22, 22:19, 22:13)Stan rywalizacji play off (do czterech zwycięstw): 3-2 dla Legii.
WARSZAWA: Graves 13 (1x3), Pluta 7 (1x3), Kolenda 10 (2x3), Hunter 12, Ponsar 8 – Brewton III 21 (2x3), Tass, Thompson 11, Wilczek 2. Trener Heiko RANNULA.
ZIELONA GÓRA: Garrison 6 (2x3), Mazurczak 4, Sulima 7, Szumert 21 (2x3), Maughmer 14 (2x3) – Wilson III 10, Matczak, Fayne, Cartier 12 (3x3), Lewis 6. Trener Arkadiusz MIŁOSZEWSKI.
(pp)
