Trafiały „dziewiątki”
Po czterech ligowych meczach bez wygranej Polonia w końcu zapisała na koncie 3 punkty.
Grzegorz Szymusik (z prawej) podawał, Jakub Arak trafił - tak Polonia otworzyła wynik meczu ze Zniczem. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
Seria trwała od 20 września, gdy Niebiesko-czerwoni efektownie 4:0 rozprawili się z Miedzią. Potem zanotowali dwa remisy i dwie porażki, z których szczególnie bolesna - bo poniesiona pomimo prowadzenia - była ta w poprzedni weekend, z imienniczą z Warszawy (1:2). W niedzielę przy Piłkarskiej zgarnęli komplet punktów po trafieniach „dziewiątek” - Jakuba Araka i Kamila Wojtyry - do których skuteczności wcześniej kibice Polonii mieli sporo zastrzeżeń.
Ostatni w tabeli Znicz wydawał się łatwym kąskiem na przełamanie, zwłaszcza że bytomianie przystąpili do meczu podbudowani pucharową kanonadą 7:0 z Goczałkowicami. W nagrodę za czyste konto we wtorek po stronie strat, do wyjściowego składu wrócili w obronie Oskar Krzyżak i Grzegorz Szymusik, ale już na początku obaj byli bliscy sprokurowania gola dla rywali - Szymusik stracił piłkę, a Krzyżak się zawahał i dopiero w ostatniej chwili szarżującego eksreprezentanta Polski Radosława Majewskiego dynamicznie zastopował trzeci z defensorów Polonii, Jakub Szymański.
Napierali na Napieraja
Częściej jednak okazje kreowali gospodarze, ale bez większego przekonania - strzelali za mizernie albo niecelnie. Najbliżej szczęścia dwukrotnie był Tomasz Gajda - najpierw chciał skopiować wyczyn z pucharowego meczu w Goczałkowicach i z boku zza pola karnego wbił ostro w kierunku bramki piłkę, ale ta minimalnie minęła słupek. Za chwilę kapitan Polonii kropnął z całej siły z 20 metrów i gdy wydawało się, że piłka wyląduje pod poprzeczką, jakimś cudem wybił ją spod niej Kacper Napieraj. To była parada meczu!
Przyjezdni odgryzali się - nie tylko kolekcjonując żółte kartki (4 w pierwszej połowie) - m.in. nad poprzeczką uderzał Tymon Proczek. Kilka razy kotłowało się też po rzutach rożnych na przedpolu Axela Holewińskiego.
Konsekwentne kruszenie muru
Gospodarze przycisnęli przed przerwą, zamykając rywali w swojej „szesnastce”. I choć kilka razy odbijali się od muru defensywy Znicza, w doliczonym czasie tej odsłony ich cierpliwość została nagrodzona: Szymusik dokładnie dośrodkował w pole karne, a nadbiegający Jakub Arak strzałem głową w końcu trafił do siatki - w idealnym momencie, bo sędzia od razu nakazał zejść piłkarzom do szatni. - Bolały nas te ostatnie mecze i tylko dwa punkty u siebie, weszliśmy ze sportową złością w ten mecz i wiedzieliśmy, że jeżeli będziemy konsekwentni, to skruszymy ten mur - stwierdził Arak.
Po zmianie stron gospodarze grali już swobodniej, ale pod bramką Znicza albo brakowało im precyzji, albo siły, albo jednego i drugiego. Bliski drugiego gola był Arak, ale instynktownie piłkę odbił Napieraj, który popisał się także skuteczną robinsonadą po uderzeniu Konrada Andrzejczaka. A w 82 min Gajda omal nie skopiował pucharowego gola bezpośrednio z kornera - ale i wtedy bramkarz Znicza nie dał się „nabrać”.
Nie do obrony
Gospodarze mogli zostać skarceni - najpierw Jarosław Jach przerósł wszystkich do dośrodkowania z rzutu rożnego, ale główkował niecelnie, a następnie Mateusz Karol posłał mierzone uderzenie w długi róg, ale piłkę cudownie wyciągnął Holewiński.
Co nie udało się gościom, zrobili bytomianie. Najskuteczniejszy napastnik Polonii w II lidze, Kamil Wojtyra, wszedł na boisko dopiero na ostatni kwadrans, ale z roli „dziewiątki” wywiązał się perfekcyjnie: w polu karnym odwrócił się z piłką i huknął z półobrotu nie do obrony! - Podkreślam, że gole strzeliły obie nasze „dziewiątki”, które mają też inne zadania, więc łatwo o tym zapomnieć - skomentował trener Polonii Łukasz Tomczyk.
Tomasz Mucha
ZDANIEM TRENERÓW
Łukasz TOMCZYK: - To są trudne mecze, w których masz więcej do stracenia niż do zyskania. Czułem, że zawodnicy są odpowiedzialni i konsekwentni, żeby nie nadziać się na kontrę. Gol Araka otworzył wynik w dobrym momencie, dał nam kopa mentalnego. W drugiej połowie mogliśmy się napędzić, mieliśmy więcej swobody, oddaliśmy 20 strzałów, w tym 11 celnych - to dużo. Jestem bardzo wdzięczny za to zwycięstwo i gratuluję całemu sztabowi i zawodnikom.
Peter STRUHAR: - Myślałem, że lepiej zaprezentujemy się w Bytomiu. Mam odczucie, że moi zawodnicy za bardzo się bali, szczególnie w pierwszej połowie, za dużo było łatwych strat. W drugiej połowie byliśmy aktywniejsi, mieliśmy dwie dobre sytuacje. Polonia była bardziej zdeterminowana, szli po swoje. Musimy poprawić się do następnego meczu, zawodnicy muszą pokazać reakcję.
OCENA MECZU⭐ ⭐
◼ Polonia Bytom - Znicz Pruszków 2:0 (1:0)
1:0 - Arak, 45+2 min (głową), 2:0 - Wojtyra, 88 min
POLONIA: Holewiński – Szymusik, Krzyżak, Szymański - Calavera (61. Apolinarski), Łabojko (70. Sarmiento), Gajda, Terlecki, Zieliński (61. Michalski) - Kwiatkowski (61. Andrzejczak), Arak (76. Wojtyra). Trener Łukasz TOMCZYK.
ZNICZ: Napieraj – Pawlik, Jach, Koprowski, Konieczny – Sokół (46. Tabara), Ciepiela (46. Valencia), Plewka, Proczek (78. Nadolski) – Bąk (65. Karol), Majewski. Trener Peter STRUHAR.
Sędziował: Kornel Paszkiewicz (Kąty Wrocławskie). Widzów 940. Żółte kartki: Bąk, Koprowski, Sokół, Ciepiela, Nadolski, Konieczny.
