Totalny przewrót, czyli ale ciasno
Rozgrywany w strugach deszczu turniej w Vojens przyniósł ogromne emocje i sensacyjne rozstrzygnięcia. Dzięki wygranej Robert Lambert wyprzedził w rankingu Bartosza Zmarzlika i Brady’ego Kurtza!
Na podium lał się szampan. Przez cały turniej z nieba lał deszcz. Od lewej: Leon Madsen, Robert Lambert i Max Fricke. Fot. Michał Krupa / Press Focus
To właśnie na Jutlandii, gdzie zlokalizowane jest Vojens, rozgrywa się większość duńskich seriali kryminalnych mających również nad Wisłą wierne grono fanów. Rozstrzygnięcia w nich często bywają szokujące i zupełnie niespodziewane dla widzów. W sobotę scenariusz na nie mniej mrożący krew w żyłach thriller napisany został na torze żużlowym, ponad 50 lat temu wybudowanym przez Ole Olsena. Głównym reżyserem zdarzeń był niestety deszcz, który we wrześniu w tej części Skandynawii jest pewniejszy od podatków.
Deszcze niespokojne
Woda lała się z nieba nad Vojens z różną częstotliwością właściwie przez całą sobotę. W strugach wody zawodnicy rozpoczynali przedostatnią rundę tegorocznych zmagań o żużlowe mistrzostwo świata, jak i ją kończyli. Ostatecznie po 20, a nie 23 wyścigach, ponieważ półfinałów i finału – mimo prób i wysiłku Phila Morrisa i spółki – nie udało się rozegrać. To niezwykle rzadkie, gdyż na 304 rundy przez 32 lata zdarzyło się dopiero po raz piąty! Wcześniejsze przypadki to Goeteborg, Gorzów (oba w 2011) oraz Warszawa i Daugavpils (oba w 2015).
Deszcze, błoto i ciężki tor sprzyjały zawodnikom startującym na co dzień w lidze angielskiej, ponieważ nie ma się co oszukiwać – w takich warunkach żaden mecz ligowy w Polsce nie zostałby rozegrany. Jak ryba w wodzie od początku zmagań czuli się Robert Lambert, Max Fricke, startujący z dziką kartą Frederik Jakobsen oraz dość niespodziewanie Leon Madsen (Duńczyk wyrobił sobie markę zawodnika zdecydowanie bardziej preferującego równe i twarde nawierzchnie).
Niemoc liderów
W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że już przed początkiem głównego turnieju Zmarzlik stracił całą przewagę nad Kurtzem wskutek zainkasowania przez Australijczyka czterech punktów za zwycięstwo w sprintach. Mistrzowi i wicemistrzowi świata same zawody nie układały się najlepiej, i to najdelikatniej mówiąc. Polak zaczął od „trójki”, ale do pokonania miał tylko Jakobsena, bo Anders Thomsen i Andrzej Lebiediew wcześniej zostali wykluczeni za upadki. W kolejnej serii Zmarzlik przyjechał ostatni, nie podejmując walki z Madsenem, Lambertem i Jepsenem Jensenem. W kolejnym wyścigu znów wygrał, a w trzynastym spotkał się z Kurtzem. Lepiej wyszedł ze startu, ale na trasie większą determinacją, ale i szybkością w trudnych warunkach wykazał się Australijczyk, dla którego był to pierwszy wygrany bieg w turnieju. Obaj pretendenci w ostatniej serii dorzucili zaledwie po punkcie i stało się jasne, że o bezpośrednim awansie do finału mogą jedynie pomarzyć.
Wielki dzień Lamberta
Kibice ostrzyli sobie zęby na drugi z półfinałów, kiedy to Zmarzlik z Kurtzem mieli stoczyć walkę o miejsce w finale. Wyścig ten wywoływał dużo większe emocje od samego finału i z dużym prawdopodobieństwem mógł zadecydować nie tylko o końcowych rozstrzygnięciach w Vojens, ale i na koniec sezonu. Miał, ponieważ w pierwszym półfinale doszło do niebezpiecznego wypadku z udziałem Fredrika Lindgrena oraz Fricke’a. W połączeniu z nieustającymi opadami deszczu organizatorzy podjęli decyzję o przerwaniu zawodów, a po kilkudziesięciu kolejnych minutach syzyfowej walki z naturą – o zakończeniu zmagań po 20 biegach.
– To był szalony dzień, warunki bardzo szybko się zmieniały, raz było lepiej, raz gorzej, jak to w żużlu. Czułem się wolny i niewiele dało się zrobić – przyznał niepocieszony 6-krotny mistrz świata, który ostatecznie zakończył zmagania na piątym miejscu.
Toruń rozstrzygnie
Co to oznaczało dla klasyfikacji? Totalny przewrót! Tracący przed turniejem (po sprintach) siedem punktów do Zmarzlika oraz Kurtza Lambert… wyprzedził obu! Polaka o jeden, a Australijczyka o trzy punkty. To iście sensacyjne rozstrzygnięcie powoduje, że ostatni turniej w Toruniu (26.09) zapowiada się pasjonująco jak nigdy. Albowiem jeszcze nigdy w 32-letniej historii cyklu nie zdarzyło się (a przecież w przeszłości rozgrywano tylko sześć rund, a nie dziesięć!), aby przed ostatnim turniejem różnica pomiędzy liderem a trzecim zawodnikiem wynosiła trzy punkty. Pod względem emocji sportowych jest to jeden z najbardziej fascynujących sezonów w historii.
– Wiele pracy przede mną, ale moja pozycja po turnieju jest zdecydowanie lepsza niż przed nim. Świetnie jest założyć ten plastron lidera cyklu. Mam nadzieję, że w Toruniu znajdę coś, co będzie działało – przyznał po turnieju zawodnik, który po raz pierwszy znalazł się w pozycji uciekającego, a nie goniącego największych rywali. Brytyjczyk w listopadzie spodziewa się przyjścia na świat dziecka i z pewnością zdobycie tytułu mistrza świata na torze, gdzie na co dzień ściga się w lidze, byłoby najlepszym z możliwych wprowadzeń w wyjątkowo dobry czas. Mistrz z wicemistrzem świata z pewnością jednak za darmo nie dadzą Robertowi Lambertowi niczego.
Mimo trudnych warunków trzeba sobie powiedzieć, że same biegi były w Vojens niezwykle emocjonujące, nie brakowało odważnych ataków i zmian pozycji. Starsi kibice mogli sobie przypomnieć obrazki z dawnego, romantycznego żużla. Przedwczesnego zakończenia zmagań mogli żałować Kacper Woryna oraz Patryk Dudek. Jeden z nich miał dużą szansę na awans do finału.
Mariusz Rajek
WYNIKI
Grand Prix Danii w Vojens
1. Lambert (W. Brytania) 13 (2,2,3,3,3) - 20 pkt GP2. Madsen (Dania) 12 (3,3,2,1,3) - 18
3. Fricke (Australia) - 10 (3,3,1,3,0) - 16
4. Jepsen Jensen (Dania) - 10 (2,1,2,2,3) - 14
5. Zmarzlik 9 (3,0,3,2,1) - 12
6. Woryna 9 (1,3,1,2,2) - 11
7. Kurtz (Australia) 8 (0,2,2,3,1) - 10
8. Lindgren (Szwecja) 8 (1,1,3,1,2) - 9
9. Dudek 8 (3,1,2,1,1) - 8
10. Jakobsen (Dania) 7 (2,2,0,3,0) - 7
11. Doyle (Australia) 7 (1,0,1,2,3) - 6
12. Lebiediew (Łotwa) 5 (w,3,0,0,2) - 5
13. Kubera 5 (2,2,0,0,1) - 4
14. Thomsen (Dania) 3 (w,0,3,d,w) - 3
15. Andersen (Dania) 3 (1,2) - 2
16. Parnicki (Ukraina) 1 (0,0,0,1,0) - 1
17. Bewley (W. Brytania) 1 (0,1,w,d,w) - 0
18. Heiselberg (Dania) 0 (0) - 0
Klasyfikacja przejściowa cyklu GP po 9 turniejach:
1. Lambert 142, 2. Zmarzlik 141, 3. Kurtz 139, 4. Jepsen Jensen 102, 5. Madsen 90, 6. Fricke 89, 7. Woryna 89, 8. Dudek 89, 9. Doyle 66, 10. Lebiediew 65, 11. Thomsen 58, 12. J. Holder 55, 13. Kvech 52, 14. Kubera 35, 15. Lindgren 25, 16. Parnicki 21, 16. Bewley (W. Brytania) 18, 17. Bewley 21, 18. Huckenbeck 18, 19. Janowski 11.
