Totalne zaskoczenie

Mecz na stadionie Wisły był jednym z najlepszych momentów Odry tej jesieni. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
Totalne zaskoczenie
Kiedy nikt się nie spodziewał, że Odra może w tym sezonie nawiązać równorzędną walkę z zespołami mającymi za zadanie awans, drużyna Adama Noconia wspięła się na szczyt tabeli.
Po letnich zmianach w składzie sportowa wizytówka stolicy polskiej piosenki wystartowała z kopyta. Wysokie zwycięstwo w Rzeszowie ze Stalą oraz z Resovią w Opolu były określone mianem niespodzianek. Porażka z GKS-em Tychy wydawała się potwierdzać teorię, że miejsce Odry nie jest w czołówce, ale to, co się stało od 4. kolejki, przewróciło wszystkie prognozy fachowców do góry nogami.
Radość w Krakowie
9 kolejnych spotkań bez porażki, a dokładniej mówiąc 6 zwycięstw i 3 remisy, wywindowały niebiesko-czerwonych zarówno w tabeli, jak i w sondażach kibiców. Bez wątpienia najwięcej radości z tego okresu sprawił kibicom, którzy od 1981 roku czekają na powrót klubu na najwyższy poziom krajowych rozgrywek, mecz w Krakowie. W obecności fanów Wisły Odra, przegrywająca do 84 minuty 0:1, pokazała charakter. 3 gole strzelone w ostatnich minutach zapewniły opolanom nie tylko zwycięstwo, ale także uznanie. Wyrównująca bramka wychowanego w Krakowie i grającego przez sześć sezonów w koszulce z białą gwiazdą Piotra Żemły oraz dwa trafienia, którymi Din Sula przywitał się z polskimi boiskami, były na ustach obserwatorów zaplecza ekstraklasy w całej Polsce. Ten sukces stał się też motorem napędowym do kolejnych wygranych z faworytami, bo tak należy nazwać Arkę Gdynia, która „popłynęła” na fali Odry, gdy Sula znowu zaprezentował snajperski instynkt, oraz Miedź. W Legnicy do zwycięstwa 2:1 poprowadzili opolan ulubieniec kibiców Borja Galan oraz etatowy pomocnik defensywny Rafał Niziołek, czyli płuca i serce zespołu.
Mimo wszystko rozczarowani
Opolski zespół na fali był do 13. kolejki. Od niej zaczęły się problemy, a porażka 0:2 z Motorem w Lublinie okazała się punktem zwrotnym. Zespół, który w rundzie jesiennej w sumie po 9 kolejkach znajdował się na 1. miejscu, stracił pozycję lidera, przegrywając 3 spotkania z rzędu. Co prawda później jeszcze przez 3 kolejki utrzymywał się w strefie bezpośredniego awansu, docierając na 2. miejscu do półmetku. Jednak wywalczony rzutem na taśmę remis w roli gospodarza na boisku w Bełchatowie ze Stalą Rzeszów i wyjazdowa porażka z Resovią sprawiły, że na zimowe urlopy opolanie udali się jako 6. zespół. Jeżeli dodamy do tego, że jest to najniższe z zajmowanych w tym sezonie miejsc przez Odrę, nie będziemy się dziwić kibicom w Opolu, że żegnając 2023 rok są mimo wszystko rozczarowani. „Mimo wszystko” - bo przecież gdyby przed sezonem ktoś im powiedział, że Odra będzie przez całą rundę jesienną w strefie barażowej, na pewno przyjęliby to za dobrą monetę. Każdy zna jednak przysłowie, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc na zimową przerwę opolanie udali się z uczuciem niedosytu. To może oznaczać tylko jedno - czekanie na wiosnę z ogromnymi nadziejami. - Myślę, że to był dobry rok dla Odry - powiedział Adam Nocoń. - Utrzymanie wiosną po ciężkiej walce i miejsce w czołówce I ligi jesienią to są plusy. Jednak, co pokazała końcówka, nasza liga jest bardzo przewrotna i zmęczenie zawodników, którzy cały rok musieli walczyć, żeby ten wynik osiągnąć, odbiło się na naszym miejscu. Chciałem podkreślić zaangażowanie zespołu w tę niezłą rundę, bo jesteśmy w czołówce - przyznał trener Odry.
Jerzy Dusik
