To nie koniec świata
Słaby start sezonu wcale nie musi oznaczać fatalnego finiszu.
Nadzieja nie opuściła GieKSy. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus
GKS KATOWICE
W dwóch kolejkach GKS Katowice zdobył punkt, remisując z Zagłębiem Lubin 2:2 i przegrywając z Rakowem Częstochowa 0:1 oraz z Widzewem Łódź 0:3. Przez to podopieczni Rafała Góraka zajmują 15. miejsce i humory w otoczeniu klubu nie dopisują. Tym bardziej po ostatnim starciu w Łodzi, w którym GieKSa nie stworzyła zbyt wielu okazji na gola, choć częściej była przy piłce. Jeśli jednak kibice z Katowic chcą poczuć powiew optymizmu, trzeba przyznać, że tylko jeden punkt po trzech kolejkach nie musi oznaczać końca świata. Zresztą wystarczy przypomnieć, że po trzech pierwszych meczach poprzedniego sezonu katowiczanie mieli w bilansie tylko 3 punkty (po porażkach z Radomiakiem 1:2 i Rakowem 0:1 oraz po zwycięstwie ze Stalą Mielec 1:0). Różnica w porównaniu do trwających rozgrywek jest więc niewielka, a przecież poprzedni sezon katowiczanie zakończyli na niezłym, 8. miejscu.
Wystarczy jednak szybki rzut oka w przeszłość, żeby zauważyć, że pierwsze trzy mecze wcale nie muszą mieć wielkiego znaczenia. W sezonie 2023/24 po trzech kolejkach Górnik Zabrze był na ostatnim miejscu. Miał, tak jak GKS Katowice aktualnie, zdobyty punkt. Zremisował z Piastem Gliwice (0:0), a przegrał z Wartą Poznań (0:2) i Radomiakiem (0:2). Z biegiem czasu zabrzanie spisywali się jednak coraz lepiej i na koniec sezonu zameldowali się na 6. miejscu. Z kolei w sezonie 2022/23 Lech Poznań był w niemal dokładnie takiej samej sytuacji jak GieKSa. Punkt zdobyty w trzech meczach, bilans bramkowy 3:7, a Kolejorz zakończył zmagania na podium, zdobywając brązowy medal. Na sprawę można też spojrzeć z drugiej strony. W tym samym sezonie, w którym poznaniacy słabo zaczęli, a dobrze skończyli, Wisła Płock po trzech spotkaniach była na szczycie z kompletem punktów. Sytuacja podobna do tej aktualnej, bo Nafciarze teraz też są na pierwszym miejscu z dziewięcioma „oczkami”. Tamten sezon zakończył się jednak na płocczan fatalnie, bo mimo fenomenalnego startu, spadli do 1. ligi!
Takie przykłady można mnożyć, ale najważniejsza jest puenta – słaby start nie musi oznaczać fatalnego finiszu. Podobnie jak fenomenalne rozpoczęcie nie musi oznaczać perfekcyjnego zakończenia. Jeszcze przez chwilę możemy się więc wstrzymać od wyciągania wniosków, bo – obiektywnie – na razie niewiele wiemy. Wnioski możemy wyciągać na podstawie poprzedniego sezonu i zaledwie trzech meczów bieżących rozgrywek, w których GKS – co ważne – w dwóch przypadkach mierzył się z zespołami w teorii lepszymi. Raków i Widzew to zespoły z zawodnikami o większej jakości. To kluby, które latem zainwestowały poważne pieniądze na wzmocnienia. I może na prawdziwe oblicze GKS-u trzeba będzie poczekać do 5.kolejki, gdy zmierzy się z Arką Gdynia. W najbliższej, 4. kolejce przed katowiczanami kolejna trudna przeprawa, bo zmierzą się z Legią Warszawa na wyjeździe.
(kaj)
