To nie jest przypadek

Rozmowa z Dani Pacheco, pomocnikiem Wisły Płock, byłym piłkarzem Górnika Zabrze

Dani Pacheco (nr 8) w pojedynku z Ousmane Sow. Fot. PAP/Art Service

Jest pan zadowolony z przyjazdu do Zabrza?

- Miło tutaj ponownie przyjechać i zagrać! Liga jeszcze nie ruszyła, a już sprawdzałem kalendarz, kiedy ponownie przyjdzie mi zagrać w Zabrzu. To świetna sprawa zagrać ponownie na Górniku, a jeszcze przed tak liczną publicznością. Świetna sprawa, niesamowita atmosfera. Czy chciałbym coś powiedzieć kibicom Górnika? Oni wiedzą, że ich kocham. Cieszę się, że tutaj znowu zagrałem.

To po pana akcji objęliście prowadzenie. Świetnie zagrał pan do Łukasza Sekulskiego, który trafił na 1:0. To z pana strony był tak mały rewanż na Górniku, kiedy nie przedłużono z panem umowy?

- Nie, absolutnie. Wiadomo, że chciałem się na tym boisku pokazać z jak najlepszej strony, emocjonalnie podszedłem do tego meczu. Przede wszystkim cieszyłem się, że ponownie mogłem tutaj zagrać. Skończyło się na podziale punktów, wyjeżdżamy ze zdobyczą z trudnego terenu i trzeba być zadowolonym.

Wynik meczu sprawiedliwy?

- Patrząc na sytuacje, z naszej strony były lepsze, można było się pokusić o co najmniej jeszcze jedno trafienie. Z drugiej strony, Górnik też mocno naciskał, atakował. Remis w tym wypadku, patrząc na to, co działo się na murawie, trzeba mimo wszystko ocenić jako sprawiedliwe rozstrzygnięcie. Co do spotkania, to wiedzieliśmy jak to może wyglądać. Górnik na swoim stadionie jest bardzo groźny, atakuje, presuje, stara się nacierać, grać przez Erika Janżę, który bardzo dobrze dośrodkowuje. My jednak dobrze broniliśmy. Przydarzył się jeden błąd, kiedy daliśmy się zaskoczyć, ale ogólnie nasza gra w Zabrzu na plus.      

Za nami już prawie połowa sezonu, choć wam do rozegrania został jeszcze zaległy mecz, a i Górnik, i Wisła są w czołowej trójce. Dla wielu obserwatorów ligi to ogromne zaskoczenie. A dla pana?

- Może jak się patrzy na to z zewnątrz, to takie jest wrażenie, ale jak się popatrzy na boisku, to już nie, a pokazał to ten piątkowy mecz między nami. I my, i Górnik gramy bardzo dobrą piłkę, więc o jakimś dużym zaskoczeniu nie można mówić. To nie jest to przypadek, że jesteśmy tak wysoko w tabeli.

Co można powiedzieć o was? Jesteście przecież beniaminkiem.

- No cóż, dla mnie to nie jest niespodzianka. Jasne, gdyby na początku rozgrywek ktoś nam powiedział, że w tej części rozgrywek będziemy tak wysoko, to odbieralibyśmy to ze zdziwieniem, ale widzę jak pracujemy, co robimy. Gramy dobrze, gramy skutecznie w defensywie, bo przecież bardzo mało tych bramek tracimy, więc o jakiś wielkiej niespodziance nie można tutaj mówić, to nie jest przypadek, że w tabeli ekstraklasy jesteśmy tak wysoko.

Jaki w takim razie jest cel Wisły Płock na te rozgrywki?

- Podchodzić do każdego kolejnego spotkania ze skupieniem, z koncentracją, tak jak to było wcześniej i starać się utrzymać tą lokatę w ścisłej czołówce jak najdłużej, a najlepiej do końca rozgrywek.

Co można powiedzieć o trenerze Mariuszu Misiurze? Jak się z nim pracuje?

- Świetnie. Kiedy byłem w Górniku, moja pozycja w środku pola była bardziej wycofana, w Płocku gram wyżej, bardziej ofensywnie. A to daje piłkarzowi większą radość z grania. Ale w Zabrzu też nie narzekałem, bo przecież nasze wyniki też nie były złe.   

Rozmawiał Michał Zichlarz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się