To nie był mecz o nic!
KOMENTARZ „SPORTU” - Mariusz Rajek
Może się okazać, że waga wygranej dla Znicza może mieć większe znaczenie niż porażka dla Ruchu. Chorzowianie nie zagrają w barażach, na które mieli duże nadzieje, ale - umówmy się - droga awansu z nich jest niezwykle kręta i przede wszystkim loteryjna.
Znicz dzięki wygranej w połączeniu z porażką Łęcznej w Łodzi przesunął się na szesnaste miejsce – teoretycznie też spadkowe, ale… No właśnie, teoretycznie. O plotkach na temat Wieczystej i planach wycofania się z projektu Wojciecha Kwietnia napisano już chyba wszystko i wiele wskazuje na to, że „król aptek” swojego sportowego dziecka nie zostawi. Mało tego! Zrobi wszystko, aby w przyszłym sezonie w ekstraklasie derby Krakowa odbywały się nie dwa, a sześć razy w sezonie.
Tutaj jednak wracamy do Lechii, której sytuacja po spadku - delikatnie mówiąc - zaczyna wymykać się spod kontroli. Porażka w decydującym meczu ze Słoniami w Niecieczy jest najbardziej zmarnowaną szansą w sezonie, a nazywając rzeczy po imieniu – frajerstwem roku!
Oświadczenie gdańskiego klubu w tym momencie o zwrocie im pięciu punktów zabranych za długi jest tyleż bezczelne, co niesmaczne. Lechia, na której karę wcześniej… zrzuciły się wszystkie kluby w ramach spółki Ekstraklasa, aby w ogóle mogła zagrać w elicie, chciałaby teraz przeskoczyć Piasta i zepchnąć go do I ligi. Choć, gdyby nie m.in. Gliwiczanie, w ogóle przecież nie mogliby w niej zagrać! John Carver w emocjonalnym wystąpieniu po meczu już poinformował o zakończeniu pracy, a Lechia wije się w konwulsjach. Jeśli to wszystko skończy się brakiem licencji i relegacją w czeluście polskiej piłki, to Znicz może być największym wygranym ostatniej niedzieli.
