To już jutro!

POWRÓT DO KORZENI, cotygodniowy felieton Michała Listkiewicza

Lepsze jest, jak wiadomo, wrogiem dobrego, zatem nie ulepszajmy sensownych projektów. Z tego założenia wyszła ekipa profesjonalistów kierowanych przez Grzegorza Górskiego, organizująca piłkarski Spodek Super Cup. Przed rokiem legendarny katowicki obiekt pękał w szwach, jutro czas na powtórkę. Mimo pewnych zawirowań w ruchu kibicowskim, zrywania i zawierania kolejnych zgód pomiędzy chwilowymi braćmi po szalu, wiele wskazuje, że atmosfera i frekwencja będą jak nazwa imprezy: SUPER. Po świąteczno-sylwestrowym zakrapianym obżarstwie muszę trochę odpocząć, by wrócić na właściwe tory. Podobnie jest z przesytem i następującym po nim głodem futbolu. Ostatnie mecze na polskich boiskach były przecież tak niedawno, że gdyby nawet trawa rosła zimą, to i tak nie zdążyłaby odrosnąć. Mam wrażenie, że to nie miesiąc, a kwartał upłynął. Turniej w Spodku jest doskonałym łącznikiem między jesiennym a wiosennym sezonem. Nic to, że zimą kończymy jesień i zimą zaczynamy wiosnę, pory roku wariują. Zgodnie z dewizą mojego wielkiego mentora, trenera Kazimierza Górskiego, jeżdżę wszędzie tam, dokąd mnie zapraszają. Jutro skoro świt ruszę z mojej od dekady Gdyni na drugi koniec Polski, by na czas zameldować się na katowickim parkiecie w doborowej ekipie z zacnymi młodymi kolegami po gwizdku: Szymonem Marciniakiem, Piotrem Lasykiem, Sebastianem Jarzębakiem, Leszkiem Lewandowskim. Będzie się działo, zapraszam!

Majstrowanie na siłę szkodzi nie tylko w sporcie, także w ojczystym języku. Nowe kanony mówienia i pisania po polsku nie podobają się profesorom Bralczykowi i Miodkowi, mnie też nie. Feminatywy miały zniwelować wynikające z podziału płci różnice na rynku pracy, obalać stereotypy. Tymczasem wprowadziły zażenowanie i szyderstwa. Czy ktoś z Szanownych Czytelników powita w sztabie szkoleniowym „osobę trenerską socjalizowaną do drużyn męskich” zamiast po prostu trenera? A na randkę umówi się z dziewczyną lub chłopakiem, nie z osobą bez płci? Ledwie dwie dekady temu czytaliśmy, że „Murzyn potrafi” po pięknych bramkach Emanuela Olisadebe w biało- czerwonych barwach. Oli oczywiście się nie obraził, za to poprawiacze wszystkiego - jak najbardziej. Jestem purystą językowym: na kawę umawiam się z kobietą; jem obiad, a nie lunch; prowadzę przez telefon rozmowę, a nie calla; lubię piłkę nożną i koszykówkę, a nie futbol i basket; mam w życiu cele, a nie targety itd.

Na sztandarach zanikającej polskiej lewicy kawiorowej trudno dostrzec sport. Państwo Żukowska, Czarzasty, Biedroń i Śmiszek nie mają wiele wspólnego z lewicowością, są jak tłuste koty oderwane od idei, na które się powołują. A przecież sport robotniczy ma w Polsce wspaniałe tradycje jeszcze z czasów Drugiej RP. Związek Robotniczych Stowarzyszeń Sportowych skupiał setki tysięcy prostych ludzi pracy. Dla nich sport był jednocześnie rozrywką, nadzieją i wytchnieniem po trudach dnia codziennego. W latach 1925-48 z przerwą na wojenną zawieruchę był znaczącym zjawiskiem społecznym. Bez sensu zlikwidowano młodzieżowe rozgrywki piłkarskie o puchar dra Jerzego Michałowicza, wybitnego działacza PPS, założyciela warszawskiego klubu RKS Skra. Przecież Polska Partia Socjalistyczna nie miała nic wspólnego z komunizmem, a jej działacze: Józef Piłsudski i Ignacy Daszyński to jedni z najwybitniejszych Polaków. Całkiem niedawno durny radny z Bielska-Białej proponował, by nazwę tatrzańskich Czerwonych Wierchów zmienić na mniej kojarzącą się... z komunizmem. Wiele klubów sportowych do dziś ma słowo „robotniczy” w nazwie (Raków Częstochowa, Widzew Łódź, Motor Lublin, Zagłębie Dąbrowa Górnicza) i tylko najstarsi ludzie wiedzą, skąd to się wzięło.

Trenerzy piłkarscy pozazdrościli politykom, też obrzucają się inwektywami. Marcin Sasal ujawnił, że szefujący akademii Legii Warszawa Marek Śledź w czasie ich wspólnych studiów na AWF nazywany był przez kolegów „hitlerem”. Bardzo szorstka przyjaźń Jacka Gmocha z Andrzejem Strejlauem trwa w najgorsze od dziesięcioleci, panowie nie podają sobie ręki. To i tak lepsze niż nazwanie Anny Marii Żukowskiej podstarzałą wiedźmą w odpowiedzi na jej zaczepkę do Leszka Millera, rzekomo obleśnego starego dziada. A my mamy pretensje do kibiców, że przerzucają się wulgaryzmami na stadionach... Może zamiast ganiać się po lasach, powinni rywalizować na piłkarskim boisku? Na taki pomysł wpadli Słowacy, którzy przed każdym meczem reprezentacji organizują spotkanie drużyn kibiców. W narodowych barwach i z hymnami państwowymi oczywiście.

W piłkarskich akademiach nie zawsze dzieje się dobrze, to fakt. Układy z menedżerami, kolesiostwo, tolerowanie fali na wzór wojska. Dużo złych wieści dochodzi. A rodzice najpierw płacą, później płaczą. Michał Globisz i Andrzej Zamilski byli ostatnimi, co tak młodzieżowego piłkarskiego poloneza wodzili. Wychowanie stawiali przed trenowaniem, najpierw kształtowali dobrych ludzi, potem wybitnych piłkarzy. Często udawało im się i jedno, i drugie.

Zimowe ferie coraz bliżej, pora przejrzeć piwnice i pawlacze w poszukiwaniu nart. Za młodu podchodziłem „jodełką” pod stromą górkę w przedwyciągowych czasach. Z nostalgią oglądam stare buty ze specjalną dziurą w obcasie. Służyła mocowaniu łyżwy, którą z drugiej strony dokręcało się obejmą na przodzie buta. Piękna prehistoria, gdy dozorca wylewał szlauchem wodę na podwórkowe boisko, zamieniając je od grudnia do marca w lodowisko. Prawdziwymi narciarzami byli koledzy, z którymi na wysłużonych biegówkach szusowaliśmy po zaśnieżonych lasach. Dziś mamy pompowane na kształt stopy buty za 8 tysięcy i różowe Rossignole za jedyne 6 koła nabywane przez szpanerów, których już teraz spotkamy w dużych ilościach na zakopiańskich Krupówkach. Brzuchy ich okazałe, twarze ogorzałe od licznych grzańców, nieużywane narty dumnie prężą się na wątłych ramionach. Nie kręci mnie to!

Z wielką frajdą spoglądał felietonista „Sportu” na pełne trybuny Spodka w poprzedniej edycji halowego turnieju. Na taką samą atmosferę liczy i we wtorek. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

W styczniu 2025 wyłącznie w górę w Spodku spoglądał Jan Urban. Dziś jest na samym szczycie polskiej piłki!   Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się