To jest proces
Bruk-Bet Termalica w meczu z Cracovią chce przenieść dobrą organizację gry ze sparingów na rywalizację obarczoną emocjami.
Marcin Brosz pokazuje kierunek, w którym mają iść Słonie. Uratuje ich tylko awans o kilka miejsc. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus
Słonie z Niecieczy jesienią zachowywały się jak... słonie w składzie porcelany. – Stracone gole - a wchodząc głębiej: bezpośrednio po stałych fragmentach i z tzw. drugich piłek, a było ich ponad dziesięć – to zdecydowanie za dużo. Wiele czasu poświęciliśmy temu elementowi w okresie przygotowawczym. Skupiliśmy się także na pracy w polu karnym, bo cały zespół – a szczególnie linia defensywna – mógł się lepiej zabezpieczyć – mówi trener Marcin Brosz.
Ivan (będzie) groźny
Piłkarze beniaminka wygrali wszystkie sparingi, w tym niektóre bardzo efektownie. Doświadczony szkoleniowiec zdaje sobie jednak sprawę, że kolejne spotkania – od Cracovii poczynając – będą trudniejsze, bo będą to spotkania o stawkę. – Wiemy, że to dłuższy proces, nie jeden-dwa treningi, ale systematyczne powtarzanie, zmienianie nawyków i współpraca w w formacjach - Brosz jest zadowolony z liczby strzelonych goli i stworzonych sytuacji. W defensywie rywalizację zwiększył Miłosz Matysik, a w ataku wysoka dziewiątka – Ivan Durdov. – W ataku była luka, gdy uraz miał Kamil (Zapolnik – red.). Wierzę, że obecność Ivana spowoduje lepszą grę i współpracę całego zespołu, a także bramki, na które bardzo liczymy – mówi trener z Knurowa.
Punkt to za mało
To oczywiście nie koniec wzmocnień. Osoby odpowiedzialne za transfery cały czas pracują, by Brosz miał większy komfort pracy i wybór na wszystkich pozycjach. W pierwszej części sezonu Bruk-Bet Termalica zdobywał średnio niewiele ponad punkt na spotkanie. To za mało, by myśleć o utrzymaniu. 2026 rok niecieczanie rozpoczną od małopolskiej rywalizacji z Cracovią, z którą jesienią – po bardzo słabym spotkaniu w swoim wykonaniu – przegrali 0:2.
Michał Knura
