To idzie młodość!
Gilberto Mora w wieku 17 lat i 240 dni zapisał się jako najmłodszy reprezentant jednego z gospodarzy obecnego mundialu i szósty najmłodszy debiutant w dziejach mistrzostw świata.
17-latek Gilberto Mora już przeszedł do historii. Fot. Wu Wei/Xinhua/PressFocus
Ten młodziak rozbudza marzenia i przypomina, że dopiero niebo jest limitem. W Meksyku uważany jest za cudowne dziecko, a już interesują się nim Barcelona i Real. Wszedł w drugiej połowie meczu otwarcia przeciw RPA i jest pełnoprawnym uczestnikiem tak udanego rozpoczęcia turnieju przez gospodarzy. Domagała się tego publiczność. „Mora, Mora, Mora" - nawoływała w drugiej połowie i... dopięła swego.
Grunt to czytanie gry
Gilberto Mora cieszy się każdą chwilą, na treningach wykonuje bez przerwy sztuczki techniczne niczym futbolowy prestidigitator. Działo się tak już w młodzieżowych drużynach Xolos de Tijuana. Był tam sensacją, a umiejętnościami z miejsca zaimponował trenerom. Ciekawe, na ile mu pomogło, że jego ojciec, również Gilberto (rocznik 1976) był piłkarzem na ligowym poziomie. Ci, którzy regularnie oglądają chłopca w akcji, twierdzą, że - mimo braku doświadczenia - wyjątkowo dobrze czyta grę i przewiduje boiskowe wydarzenia, czyli - jakby powiedział Andrzej Strejlau - antycypuje. Temu filigranowemu chłopcu (164 cm), którego długo omijały urazy, przytrafiło się jednak coś paskudnego: dopadł go przeciążeniowy ból kości łonowej, miednicy... Tego rodzaju urazy wynikają z dużego obciążenia fizycznego związanego z intensywnymi treningami.
Mora przygotowywał się do pierwszego spotkania z reprezentacją Meksyku w styczniu, ale nic z tego - musiał zacząć się leczyć, a przede wszystkim... odpoczywać. Jeździł na rehabilitację do Stanów Zjednoczonych i martwił się, czy nie przepadnie mu szansa gry na mundialu. Nie przepadła. Wrócił. - Zawsze staram się czerpać z życia pełnymi garściami, dawać z siebie wszystko. Motywuje mnie każdego dnia moja rodzina i koledzy z drużyny. Cieszę się, że tu jestem i mogę pokazać, jak gram – powiedział po meczu towarzyskim z Ghaną.
Odważny, śmiały, nietuzinkowy
W meksykańskiej ekstraklasie (Liga MX) zadebiutował w wieku 15 lat i od tamtej pory jego talent rozwija się żywiołowo. W pierwszym meczu ligowym zaliczył asystę, tydzień później strzelił pierwszego gola. - To naturalny talent, a jego mocną stroną jest umiejętność błyskawicznego odwracania się z piłką przy nodze. Przypominał mi w tym Iniestę – mówił w jednym z wywiadów jego były trener, Kolumbijczyk Juan Carlos Osorio.
To właśnie Osorio nie wahał się dać dzieciakowi szansy w dorosłej piłce w 2024 roku, pozwalając na debiut w seniorskiej drużynie Tijuany. Selekcjoner Javier Aguirre dał mu szansę w meczach towarzyskich z renomowanymi drużynami klubowymi (z Internacionalem Porto Alegre i River Plate), a Mora się sprawdził. - Jest odważny, śmiały, bezpośredni i nietuzinkowy - uznał Aguirre. Zaskoczył wszystkich, zabierając go na Złoty Puchar 2025, gdzie młokos był częścią mistrzowskiej drużyny. To osiągnięcie zapewniło mu swoisty rekord świata: został najmłodszym zawodnikiem, który wygrał ważny turniej międzynarodowy, konkretnie w wieku 16 lat i 265 dni.
Liga MX uznała go za jednego z najlepszych zawodników i zaprosiła do gry w pełnym gwiazd meczu przeciwko lidze Stanów Zjednoczonych. Stopniowo „Morita", jak go pieszczotliwie nazywają kibice, wywalczył sobie miejsce w kadrze. Zagrał na mistrzostwach świata U-20 w wieku 16 lat, a skauci na całym świecie zaczęli o niego zabiegać. Podpisał kontrakt z agencją Rafaeli Pimenty, brazylijskiej agentki piłkarskiej - tej samej, która reprezentuje Norwega Erlinga Haalanda.
Tuż przed rozpoczęciem mundialu Mora przedłużył z Tijuaną kontrakt o trzy lata. Znalazła się w nim jednak klauzula umożliwiająca mu transfer za granicę. Bardzo prawdopodobne, że nie wypełni w ojczyźnie całej umowy...
Najmłodszy w historii
Ten rekord należy do Normana Whiteside'a, brylantu z lat 80. Zdolny chłopak z Irlandii Północnej zagrał na mundialu w Hiszpanii w 1982 roku, mając ledwie 17 lat i 40 dni - czyli 200 dni mniej od Mory. Zapowiadał się znakomicie, ale po latach -choć karierę miał przyzwoitą - można założyć, że spodziewał się więcej. Wystąpił na dwóch mundialach (1982, 86), jego ogólny bilans reprezentacyjny to 38/9. Przez siedem lat grał w MU, przez dwa w Evertonie, ale przeszedł 13 operacji nogi i zakończył karierę w 1991 roku - w wieku zaledwie 26 lat!
